Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
Genesis Archives 1 & 2

 Ważniejsze rarytasy 

ARCHIVE #1

Twilight Alehouse
Happy The Man
ShepherdPacidy
Let Us Now Make Love
Going Out To Get You
Build Me A Mountain
Image Blown Out
The Magic Of Time
Hey!
Hidden In The World Of Dawn
Sea Bee
The Mystery of
the Flannan Isle Lighthouse
Hair On The Arms And Legs
She Is Beautiful
Try A Little Sadness
Patricia

ARCHIVE #2

On The Shoreline
Hearts On Fire
You Might Recall
Paperlate
Evidence Of Autumn
Do The Neurotic
I'd Rather Be You
Naminanu
Inside & Out
Feeding The Fire
Submarine
Open Door
The Day The Light Went Out
Vancouver
Pigeons
It's Yourself
Mama - (work in progress)

 Muzycy 

ARCHIVE #1

Tony Banks: Keyboards,
acoustic guitar, backing vocals
Phil Collins: Drums,
percussion, vocals
Mike Rutherford:
Bass, electric 12-string
& acoustic 12-string guitar,
bass pedals, backing vocals
Steve Hackett:
Acoustic 12-string,
acoustic 6-string
& electric guitar
Peter Gabriel: Vocals,
flute, bass drum,
tambourine, percussion
Anthony Phillips:
Acoustic 12-string
& electric guitar,
backing vocals
John Silver: Drums
John Mayhew: Drum
David Thomas:
Backing vocals

ARCHIVE #2

Phil Collins:
Drums, percussion, vocals
Tony Banks: Keyboards
Mike Rutherford: Guitars
Steve Hackett: Guitars
Daryl Stuermer:
Guitars on live tracks
Chester Thompson:
Drums on live tracks
Bill Bruford:
Glockenspiel & maracas
Phoenix Horns:
Brass section
Robert Ingram string section:
Strings
         
GENESIS
 
Z Archiwum X2000

          Dwa i pół roku temu zespół Genesis ucieszył swoich fanów poczwórnym wydawnictwem zatytułowanym "Archive #1". Obejmowało ono "gabrielowski" okres działalności zespołu, a więc lata 1968 - 1975, przynosząc miedzy innymi pełną koncertowa wersję "The Lamb Lies On Broadway" oraz całą masę nie wydanego i nie znanego wcześniej materiału. Wydany niedawno trójkompaktowy box "Archive #2" obejmuje lata 1976 - 1992. Śmiało więc można go nazwać "collinsowskim" archiwum grupy Genesis.

Długo oczekiwane pojawienie się na rynku obydwu boxów było sporym wydarzeniem w życiu sympatyków muzyki progresywnej. I chociaż trudno hierarchizować te wydawnictwa pod względem jakości zamieszczonej na nich muzyki, bo przecież oba stanowią bezcenne uzupełnienie dyskografii zespołu uważanego za najważniejszy w historii gatunku, to w gruncie rzeczy istnieje wiele elementów, którymi zestawy te bardzo różnią się od siebie. I nie chodzi tu tylko o to, że stanowią one zapis dwóch różnych epok w działalności grupy i że ilustrują okresy, w trakcie których na czele Genesis stali dwaj różni, acz wielcy przecież liderzy. O ile wydany w 1998 roku "gabrielowski" box zawierał prawie wyłącznie niepublikowane wcześniej nagrania, to set "collinsowski" niemalże w dwóch trzecich swojej objętości jest zbiorem stron B singli, rozciągniętych i zremiksowanych przebojów, a więc nagrań które najzagorzalsi sympatycy zespołu znali już od lat. Ale nie umniejsza to ani trochę wartości całego zestawu. "Archive #2" stanowi przecież w miarę usystematyzowane muzyczne kompendium zawierające sporo stosunkowo mało znanych nagrań. Posiada ono wszakże kilka istotnych wad, ale o nich za chwilę.

Lata 1976 - 1992 to czas wielkiej prosperity muzyki grupy Genesis. To wielki fenomen w historii muzyki rockowej, gdyż druga połowa lat 70., a przede wszystkim cała dekada lat 80. nie były okresem przyjaznym dla rozbudowanych i wielowątkowych kompozycji. A przecież to w tym czasie z zespołu stojącego u progu bankructwa Genesis stał się prawdziwą megagwiazdą, sprzedającą swe albumy w milionowych nakładach, zapełniającą po brzegi najpierw największe sale koncertowe, a potem gromadzącą kilkuset tysięczną widownię na stadionach. Sama muzyka Genesis ewoluowała w perfekcyjny sposób, co słychać było na kolejnych płytach tego zespołu. Od pompatycznego, najbardziej szlachetnego i krystalicznego progresywnego rocka na albumach "Trick Of The Tail" (1976) i "Wind And Wuthering" (1977), poprzez doskonałe, aczkolwiek zawierające nieco mniej skomplikowaną muzykę płyty "And Then There Were Three" (1978) i "Duke" (1980), po przebojowe i święcące rekordy sprzedaży ":Abacab" (1981), "Genesis" (1983), "Invisible Touch" (1986) i "We Can't Dance" (1991). Niewątpliwa w tym zasługa samego Phila Collinsa, który chyba jak nikt inny potrafił idealnie wyczuwać oczekiwania masowej publiczności. Udanie rozwijając swoją działalność solową potrafił on działając równolegle ze swoim macierzystym zespołem spowodować, że Genesis stał się z jednej strony fabryką megahitów okupujących najwyższe miejsca list przebojów, a z drugiej - nie zraził do siebie wymagającej publiczności, tradycyjnie oczekującej na rozbudowane epickie opowieści. Wydawnictwo "Archive #2" jest na to niezbitym dowodem. W przeważającej swej części zawiera muzykę, która oparła się próbie czasu i będąc przed laty typowym odrzutem z sesji nagraniowych poszczególnych albumów brzmi dzisiaj świeżo, a momentami wręcz porywająco. Weźmy chociażby tak piękne utwory, jak "It's Yourself", "Vancouver", "The Day The Light Went Out", które były do dziś zapomnianymi piosenkami ze stron B singli wydanych jeszcze w latach 70. Z kolei drugie strony singli z nieco późniejszego okresu reprezentowane tu przez "On The Shoreline", "Hearts On Fire"', "Do The Neurotic"' "I'd Rather Be You", a przede wszystkim "Feeding The Fire" świadczą o tym, jak wiele doskonałego materiału nie zmieściło się na wspaniałych skąd inąd albumach "Invisible Touch" i "We Can't Dance".
Kolejnym atutem tego wydawnictwa są utwory z wydanego w 1977 roku słynnego singla "Spot The Pigeon" ("Pigeons" i "Inside And Out"), zawierającego kompozycje, które nie zmieściły się w programie płyty "Wind And Wuthering" oraz nagrania z czwartej strony albumu "Three Sides Live' ("Paperlate", "Evidence Of Autumn", "Open Door" oraz "You Might Recall"). Jednakże od razu trzeba tu postawić poważny zarzut pod adresem autorów tej kompilacji. W zestawie tym nie wiadomo czemu brakuje dwóch nagrań: "Match Of The Day" oraz "Me And Virgil", które przecież o wiele bardziej pasowałyby tu, niż na przykład instrumentalne kompozycje "Naminamu" i "Submarine", stanowiące oryginalnie strony B singli z płyty "Abacab". Oba te utwory dowodzą tego, że nawet tak wielki zespół jak Genesis może tworzyć muzykę nadającą się jedynie do kosza.
Kolejna wada boxu "Archive #2" to 12 calowe remiksy przebojów "I Can't Dance", "Invisible Touch", "Land Of Confusion" oraz "Tonight, Tonight, Tonight". W porównaniu z wersjami albumowymi nie wnoszą one niczego nowego i wydaje mi się, że znalazły się w tym zestawie tylko na zasadzie czasowej "zapchaj dziury"".

Na szczęście prawdziwych zalet jest znacznie więcej. Oprócz tych wymienionych już powyżej jest jeszcze jedna. I właśnie tę prawdziwą perłę nad perłami zostawiłem sobie na zakończenie omówienia programu wydawnictwa "Archive #2". Ten najsmakowitszy kąsek stanowi krążek nr 2 zestawu zawierający wydane oficjalnie po raz pierwszy koncertowe wersje 10 cudownych kompozycji z całego repertuaru Genesis. Zostały one nagrane na różnych koncertach, na różnych trasach pomiędzy 1976, a 1992 rokiem. Niektóre z nich są ze sobą zmiksowane, przez co mamy wrażenie uczestnictwa w jednym wspaniałym koncercie. Nie sposób wyróżnić w jakiś zdecydowany sposób żadnego utworu, ale słuchając "Your Own Special Way" nagranego w Sydney z orkiestrą symfoniczną, czy "Entangled" z pierwszej trasy koncertowej Genesis z Philem Collinsem w charakterze frontmana, z łatwością można przenieść się w inny muzyczny wymiar. Cały ten ponad 70 minutowy krążek brzmi doskonale i stanowi on dla mnie coś na kształt ciągu dalszego najwspanialszego koncertowego albumu wszech czasów, a mianowicie słynnej genesisowskiej płyty "Seconds Out" (1977).

Powróćmy jeszcze na chwilę do wydanego w 1998 roku "gabrielowskiego" boxu "Archive #1". Dwa lata, które dzielą oba te wydawnictwa, to jakby cała epoka w historii formacji Genesis. Chociaż w międzyczasie nie ukazała się żadna premierowa płyta tej grupy, to jednak sporo wydarzyło się w samym zespole. Przypomnijmy: w 1998 roku w Genesis nie było już Phila Collinsa. Zespół koncertował z nowym wokalistą Rayem Wilsonem, promujac album "Calling All Stations" (1997). Jednak zarówno finansowa klapa tej trasy, jak i niezbyt zadawalająca sprzedaż samego albumu wpłynęła na decyzję o rezygnacji z dalszych usług Wilsona. Genesis znalazł się na ostrym zakręcie, o ile nie na samym końcu swej 30 letniej kariery. Przyszłość zespołu stanęła pod ogromnym znakiem zapytania. Nieco optymizmu w serca fanów wniosło pewne wydarzenie, które miało miejsce 21 września ubiegłego roku w hotelu Hilton Park Lane w Londynie. Stowarzyszenie brytyjskiego przemysłu muzycznego Music Managers Forum uhonorowało specjalną nagrodą wieloletniego menadżera Genesis Tony'ego Smitha. W trakcie uroczystości zaimprowizowano krótki akustyczny występ zespołu. Wykonano wtedy 4 utwory, a na scenie obok Tony'ego Banksa i Mike'a Rutherforda po 7 latach przerwy pojawił się sam... Phil Collins. Na sali obecny był też Peter Gabriel, ale dołączył on do swoich kolegów zaledwie na krótką sesję fotograficzną. Po tym występie nie wydano żadnego komunikatu mówiącego o potencjalnym powrocie Collinsa do Genesis. Wręcz odwrotnie, w późniejszych wywiadach zarówno Banks, jak i Rutherford stwierdzili, że wszystko wskazuje na to, że Genesis to już zamknięta karta historii. Iskierką nadziei jest niedawna bardzo ostrożna wypowiedź Phila Collinsa, który zastrzegając się, że nie może składać zbyt daleko idących deklaracji stwierdził, że "w niedalekiej przyszłości możliwa jest ponowna współpraca naszego tria. Nie będzie to jednak nowy album wydany pod szyldem Genesis, a raczej projekt poświęcony filmowi". Dość lakoniczne i tajemniczo brzmiące to stwierdzenie. I chociaż sam należę do osób, które nie mogą doczekać się kolejnej premierowej płyty firmowanej nazwą Genesis, to zastanawiam się, czy to trójkompaktowe wydawnictwo "Archive #2", którym uraczono nas pod sam koniec ubiegłego roku, nie jest ostatnią realną oznaką istnienia tego wielkiego zespołu...

Artur Chachlowski

Mały Leksykon Wielkich ZespołówRecenzja ta została zapożyczona z serwisu internetowego
Artura Chachlowskiego "Mały Leksykon Wielkich Zespołów".
Artykuł ten został zamieszczony w serwisie "W Klatce" za zgodą autora.
Wykorzystywanie artykułu bez zgody autora jest zabronione.
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaKsiążęta i żebracyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   ArtykułRock w ramach fantazjiMichael WaleBrytania08 / 1974
   ArtykułPierwsze nagrania GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   WywiadRewelacje z GenesisChris WelchGenesis Special Magazine1987
   RecenzjaGenesis - PłytyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   RecenzjaGenesis Archive #1 1967-1975Bartek BartosińskiRipples1998
   RecenzjaGenesis Archive #2 1976-1992Łukasz MińczykowskiArtykuł nadesłany26 / 10 / 2004
   RecenzjaThe Lamb Lies Down On BroadwayBartek BartosińskiWielki Projekt Muzyczny1998
   RecenzjaThe Lamb Lies Down On BroadwayArtur ChachlowskiMały leksykon wielkich zespołów