Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
The Lamb Lies Down On Broadway

 Tytuły utworów 

CD 1

The Lamb Lies Down
on Broadway
Fly On A Windshield
Broadway Melody Of 1974
Cuckoo Cocoon
In The Cage
The Grand Parade
of Lifeless Packaging
Back In N.Y.C.
Hairless Heart
Counting Out Time
Carpet Crawl
The Chamber Of 32 Doors

CD 2


Lilywhite Lilith
The Waiting Room
Anyway
Here Comes...
the Supernatural Anaesthetist
The Lamia
Silent Sorrow In Empty Boats
The Colony Of Slippermen
Ravine
The Light Dies Down
on Broadway
Riding The Scree
In The Rapids
it

 Muzycy 

Tony Banks:
keyboards
Phil Collins:
drums, percussion,
vibing, voicing
Peter Gabriel:
voices, flute
Steve Hackett:
guitars
Mike Rutherford:
bass, 12-string guitar
         
GENESIS
 
The Lamb Lies Down On Broadway1974

          Na chwilę opuszczam moich gości i zasiadam do komputera. Piszę ten tekst dokładnie w dzień swoich kolejnych urodzin. Nieważne których, bo przecież nie o to chodzi w tej całej historii. Uświadamiam sobie, że każdy z nas ma swój własny ważny, ulubiony album. A do takich jedynych w swoim rodzaju płyt zawsze podchodzi się z ogromnym sentymentem i zaangażowaniem. Równo 22 lata temu, też w swoje urodziny w Muzycznej Poczcie UKF po raz pierwszy usłyszałem prezentowaną przez Piotra Kaczkowskiego płytę "The Lamb Lies Down On Broadway". Byłem wówczas bardzo młodym chłopakiem, ale doskonale pamiętam, że muzyka od razu rzuciła mnie na kolana, choć za nic nie mogłem wtedy zrozumieć o co w tej opowiadanej przez Genesis historii chodzi. Jaki Rael, jaki baranek, na jakim Broadwayu?!!!...

Do pewnych spraw w życiu dorasta się powoli. Lecz w wielkiej, wspaniale zagranej muzyce zakochuje się od samego początku, od pierwszego przesłuchania. Pamiętam, że dokładnie tak stało się ze mną w przypadku tej płyty. Już po kilku minutach wiedziałem, że mam do czynienia z muzyką ponadczasową. Bardzo szybko wciągnęła mnie atmosfera tego albumu. Było to niczym odkrywanie wielkiej tajemnicy, rozszyfrowywanie znaczeń i sekretów, o których wcześniej nawet mi się nie śniło. I choć wtedy poznawałem ten album w 6 lat po jego światowej premierze, a Petera Gabriela już od dawna nie było w Genesis, jakoś w ogóle mi to nie przeszkadzało. Wtedy żyło się w innej rzeczywistości, wtedy czas płynął w innym tempie...Wtedy to zakochałem się w tej płycie. I miłość ta trwa nieprzerwanie już tyle lat...
The Lamb Lies Down On Broadway jest dzisiaj uznawany za legendarne, ale chyba i najbardziej kontrowersyjne dzieło w całym dorobku Genesis. Już w chwili wydania, a było to jesienią 1974 roku, płyta okazała się tak różna od tego, co do tej pory proponował zespół, że nawet największym pochlebcom jego dotychczasowej twórczości trudno było przyswoić sobie trudną i zawiłą historię opowiadaną na dwóch czarnych winylowych krążkach. Krytycy nie zostawili na tym albumie suchej nitki, nazywając go płytą nadętą i nudną, a początkowa sprzedaż wypadała znacznie gorzej od poprzednich wydawnictw Genesis. Jednak wraz z upływem czasu "The Lamb..." zyskał sobie niemal mityczny status. Uznawany jest on dzisiaj za jeden z najważniejszych koncept - albumów w historii muzyki rockowej. Na pełne rezerwy początkowe przyjęcie miała z całą pewnością wpływ nerwowa atmosfera, która towarzyszyła przygotowaniom do sesji nagraniowej. Doskonale przyjęty poprzedni album oraz coraz bardziej efektowne spektakle koncertowe z postaciami, w które wcielał się na scenie lider zespołu Peter Gabriel, nie tylko dały podwaliny pojęciu "teatr rockowy", lecz przede wszystkim wysoko zawiesiły poprzeczkę oczekiwań słuchaczy. Tymczasem Gabriel przeżywający pewne problemy rodzinne oraz zafascynowany ofertą pracy nad muzyką filmową do obrazu Williama Friedkina na kilka długich tygodni odsunął się od zespołu. W międzyczasie pozostali członkowie Genesis (Tony Banks, Phil Collins, Mike Rutherford i Steve Hackett) komponowali muzykę na nową płytę i z niecierpliwością oczekiwali na teksty Gabriela. Nie wyraził on wtedy zgody na żadną pomoc, czy współpracę w tym zakresie ze strony kolegów z zespołu. Tek więc teksty i muzyka powstawały osobno i w efekcie później okazało się, że istnieje konieczność dopisania naprędce kilku dodatkowych melodii, które uzupełniłyby tę nad wyraz skomplikowaną historię przygotowywaną przez Petera. A mówiła ona o młodym Portorykańczyku Raelu - swoistym alter ego Gabriela - człowieku będącym synonimem zapowiadającej się coraz mocniej rewolucji punk. Rael to człowiek o rozdwojonej osobowości, przeżywający niezrozumiałe i zbyt zawiłe dla zwykłego śmiertelnika przygody. O ile wydźwięk pojedynczych utworów na płycie jest w miarę jasny i przejrzysty, to całej opowieści brakuje czytelności i płynności. Wymyśloną przez Gabriela fabułę wydrukowano na okładce płyty, gdyż całą akcję trudno było pomieścić w poszczególnych piosenkach. Ale i tak skomplikowane wizje, przypowieści i rozliczne wątki autobiograficzne tak skutecznie zaciemniają tę opowieść, że całe przesłanie staje się zupełnie niejasne. Inna rzecz, że patrząc z perspektywy czasu w tekstach Gabriela znajdujemy zapowiedź punktu zwrotnego w jego karierze. Po wydaniu albumu "The Lamb Lies Down On Broadway" i po trwającym 102 koncerty niezwykle wymyślnym i wyszukanym pod względem scenicznej produkcji tournee, Gabriel obwieścił światu swoje odejście od zespołu...
A nam pozostała ta płyta. Płyta, której blask po latach lśni coraz mocniej. Płyta, którą owiewa nutka romantyzmu i sentymentu. Żalu, że to ostatnie dzieło, które Peter Gabriel zrealizował pod szyldem Genesis. A przecież zawiera ono tak wiele wartościowych i kto wie, czy nie najlepszych kompozycji w całym repertuarze Genesis. Przecież utwory "In The Cage", "Carpet Crawlers", "The Chamber Of 32 Doors", czy kompozycja tytułowa na trwałe weszły do kanonu progresywnego rocka. Z kolei inne, jak "Hairless Heart", "Anyway", "It" czy "The Lamia" może nie trafiły do grona najsłynniejszych nagrań zespołu, ale przecież do dziś urzekają niepowtarzalnym pięknem i fenomenalnym nastrojem.
Aż łza się w oku kręci, że czas płynie tak szybko i tyle wokół nas się zmienia. Na szczęście pozostaje muzyka. Tylko lat nam przybywa... Zatem wracam do swoich gości, by na urodzinowym torcie zdmuchnąć kolejną świeczkę...

Artur Chachlowski

Mały Leksykon Wielkich ZespołówRecenzja ta została zapożyczona z serwisu internetowego
Artura Chachlowskiego "Mały Leksykon Wielkich Zespołów".
Artykuł ten został zamieszczony w serwisie "W Klatce" za zgodą autora.
Wykorzystywanie artykułu bez zgody autora jest zabronione.
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaKsiążęta i żebracyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   ArtykułRock w ramach fantazjiMichael WaleBrytania08 / 1974
   WywiadRewelacje z GenesisChris WelchGenesis Special Magazine1987
   RecenzjaGenesis - PłytyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   RecenzjaThe Lamb Lies Down On BroadwayBartek BartosińskiWielki Projekt Muzyczny1998