Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
GENESISANDRZEJ KŁYSZEJKO
 
Artykuł nadesłany
Kwiecień 2002
Koncert w katowickim spodku
           Paweł Roczniak namówił mnie do podzielenia się swoimi wrażeniami z koncertu GENESIS w Katowickim "Spodku". Chyba najlepiej będzie się zabrać do sprawy chronologicznie. Kiedy więc jesienią 1997 roku dowiedziałem się, że zespół będzie koncertował w Polsce, po raz pierwszy pojawiła się okazja żeby obejrzeć na żywo grupę, która fascynowała mnie od około 20 lat.
    Spodek
Wraz z dwoma kolegami zdecydowaliśmy, że jedziemy bezwarunkowo. Do podjęcia tego postanowienia nie potrzebowaliśmy dużo-wystarczyło 1 piwo na głowę. Pojawił się jednak problem biletów, mieszkamy w Bytowie, okolica jest silnie zalesiona a kas z biletami u nas jak na lekarstwo. Jednak od czego ma się przyjaciół - pewna bardzo miła i wyrozumiała koleżanka z Dąbrowy Górniczej ( po raz kolejny serdecznie i gorąco Jej za to dziękuję !) kupiła nam 3 bilety i w ten sposób najważniejszy krok został zrobiony! Teraz pozostawało nam już tylko czekanie i niecierpliwe odliczanie mijających dni.

31 stycznia rano pojechaliśmy samochodem do Gdańska gdzie przesiedliśmy się na pociąg do Katowic. W Tczewie dosiadło się jeszcze dwoje fanów, więc na 7 pasażerów w przedziale było pięcioro jadących na koncert, byliśmy w zdecydowanej przewadze. Droga upłynęła bardzo miło dzieliliśmy się swoimi fascynacjami i oczekiwaniami na temat koncertu. W okolice "Spodka" dotarliśmy około godziny 15, po odebraniu w umówionym miejscu biletów, wtedy zrobiłem pierwsze zdjęcia, no cóż widok napisu nad wejściem budził silne emocje i oczekiwania. Gnębiła mnie niepewność, jak poradzi sobie z repertuarem
Genesis    
Ray Wilson, byłem, jak wszyscy, przyzwyczajeni do wokalu Collinsa, dobrze też pamiętałem Gabriela. Przesłuchanie CAS dawało jednak spore nadzieje, że nowy wokalista sprawdzi się także w starym repertuarze. Ukryłem przemyślnie aparat fotograficzny, eksponując lornetki w torbie podróżnej i wkroczyliśmy do świata Genesis. Zajęliśmy miejsca, pod nami gęstniał tłum a przez głośniki grała jakaś muzyczka, zupełnie nie związana z koncertem. Nie będę opisywał szczegółowo koncertu, myślę że doskonale zrobił to Bartek Bartosiński, i do jego relacji odsyłam zainteresowanych. Podzielę się tylko kilkoma wrażeniami.

Kilkanaście sekund przed 20 umilkła muzyka grana z głośników i na sali zrobiło się prawie całkiem ciemno. Zespół rozstawił się przy instrumentach i w zupełnej ciszy, nadal po ciemku, weszły pierwsze takty perkusji z "No Son Of Mine", światła rozbłysły dopiero wtedy kiedy włączyły się pozostałe instrumenty. To była euforia ! Czegoś takiego jeszcze w życiu nie doznałem, a kiedy Ray Wilson zaśpiewał "The Lamb" to już wiedziałem, że będzie dobrze. To był ponad 2 godzinny wyścig mrówek na przemian z termitami. Nie jestem pewien, ale podejrzewam że przyplątało się tam również sporo innego robactwa.
    Genesis
Co jakiś czas, na pewno przy "The Lamb" i "Second Home By The Sea" po plecach chodziła mi jakaś bardzo wyrośnięta tarantula lub ptasznik, ale nie gryzły. "Firh Of Fifth" - potęga i widok Banksa grającego na klawiszach..... Jeszcze teraz jak piszę to czuję mrówki na plecach. Kiedy na scenie było jasno próbowałem robić zdjęcia. Bałem się używać lampy błyskowej, żeby się nie zdradzić, a ponieważ byłem już świadkiem jak na innych koncertach wyprowadzali ludzi którzy robili fotki bałem się że w przypadku wpadki mnie też wyprowadzą, a za nic w świecie nie chciałem opuścić tego miejsca. A ponieważ aparat był nowy i nie poznałem jego wszystkich możliwości zdjęcia wyszły tak jak wyszły, chociaż efekty świetlne są na niektórych ciekawe. Obok nas siedziała bardzo miła grupka fanów, pani i pan, zdecydowanie od nas starsi razem z córką w wieku około 20 lat. Oczy im bardzo błyszczały, wyglądali na szczęśliwych. Gdzieś tak pod koniec drugiej godziny koncertu zaczęła mnie gnębić obawa, że każdy kolejny grany utwór będzie już ostatnim w dniu dzisiejszym i niestety ten moment w końcu nadszedł, a tak chciałem, żeby ten wieczór się nigdy nie skończył ! Chociaż gwoli sprawiedliwości należy stwierdzić, że koncert trwał ponad 2,5 godziny za co bardzo byłem losowi i grupie wdzięczny. To było naprawdę niezapomniane przeżycie ! Relacja w telewizji nie oddaje nawet połowy doznanych wrażeń, o atmosferze nie ma nawet co wspominać.

Genesis    
Dopiero po koncercie poszliśmy sobie w ustronne miejsce, mało kto zajmował się tak przyziemnymi sprawami przez poprzednie 2,5 godziny. Przybytek był strasznie oblężony. Potem kupiłem sobie 2 t-shirty, z "Calling All Stations" i "The Lamb Lies Down On Broadway", ale rzadko noszę, żeby się nie sprały. Na czapeczkę poskąpiłem. Ze "Spodka" udaliśmy się na stację skąd do Gdańska, przez Warszawę, ruszyliśmy aby ponownie zaszyć się w kaszubskich lasach. Pociąg był pełen fanów Genesis, muszę stwierdzić, że jeszcze nigdy nie podróżowałem koleją w tak doborowym towarzystwie !

Teraz co roku, w dniu 31 stycznia, spotykamy się w tym samym gronie, w którym byliśmy na koncercie. Odtwarzamy sobie wszystko na video, wypijamy piwko i na nowo przywołujemy atmosferę tego dnia. To są miłe spotkania i jest co powspominać. Miło byłoby powtórzyć to wszystko przynajmniej jeszcze raz, ale obawiam się że mieliśmy tylko jedną szansę i jestem szczęśliwy, że udało się nam ją wykorzystać. Wszystkim fanom życzę takiej możliwości. Trzymam za Was i za siebie kciuki.
Na koniec kilka porad praktycznych:
 
  1.Lornetka zabierana na koncert może mieć maksymalnie 6 lub 7-krotne zbliżenie. Mieliśmy także lornetkę 10-krotną, ale to już było za blisko. Tomkowi można było policzyć wszystkie dziurki w półtrampkach.         Genesis
  2.  Robienie zdjęć - aparat musi mieć przyzwoity zoom, bo inaczej scena będzie przy standartowym obiektywie tylko małą odległą plamką, podchodzenie blisko bywa ryzykowne, ochrona czuwa można stracić i aparat i wrażenia z koncertu.
  3.Nie pić piwa, z przyczyn oczywistych.
  4.Przy wejściu do "Spodka" ochrona zabiera butelki z piwem, ale w środku jest otwarty bufet i można kupić nowe, więc jak koncert nie będzie się Wam podobał, to amunicja jest pod ręką. (Ale na występach Genesis tego nie róbcie).
 
Andrzej Kłyszejko
 
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   WywiadGenesis w RMF FMPiotr MetzRMF FM1997
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   ArtykułTaniec na wulkanieWojciech MachałaTylko Rock08 / 1998
   RelacjaKoncert w katowickim SpodkuBartek BartosińskiRipples02 / 1998
   RelacjaCalling All Stations TourRoman Milowskiwww.rockmetal.pl15 / 05 / 1998