Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
Calling All Stations


Ocena:  
 Tytuły utworów 

Calling All Stations
Congo
Shipwrecked
Alien Afternoon
Not About Us
If That's What You Need
The Dividing Line
Uncertain Weather
Small Talk
There Must Be Some Other Way
One Man's Fool

 Muzycy 

Ray Wilson:
vocals

Tony Banks:
keyboards

Mike Rutherford:
guitars

Nir Zidkyahu:
drums

Nick D'Virgilio:
drums
         
GENESIS
 
Calling All Stations1997

          Trudno, żebym pisał o mojej ulubionej grupie źle. Co nie znaczy wcale, że jestem w stosunku do niej bezkrytyczny. Nikt przecież nie lubi, kiedy jego faworyt produkuje gnioty. A miałem powody do obaw po usłyszeniu fragmentu jednego z utworów w Internecie na miesiąc przed premierą "Calling All Stations". Traf chciał, że spośród paru próbek wybrałem Congo - pierwszy utwór singlowy. Można było po nim wywnioskować, iż Genesis znalazł się na zatłoczonej autostradzie pełnej zespołów znanych, ale bez wyrazu. Dlatego z mieszanymi uczuciami podążyłem pierwszego września do sklepu, by skorzystać z niemal bezgranicznego kredytu zaufania, jaki ma u mnie Genesis, i bez chwili namysłu kupić ten nowy krążek.

Jak już wszyscy wiedzą jakiś rok temu Collins opuścił Banksa i Rutherforfa, by skupić się na samodzielnej pracy, tym samym pozbawiając grupę charakterystycznego głosu i brzmienia perkusji na najwyższym światowym poziomie (bowiem ten łysawy wesołek jest jednym z najlepszych perkusistów na naszym globie). Dlatego płyta ta wzbudziła tyle emocji, jeszcze na długo przed jej premierą.

Do zespołu dołączył na stałe Ray Wilson z grupy Stiltskin oraz w charakterze muzyków sesyjnych dwaj perkusiści (dwaj żeby podołać legendzie Collinsa?) Nir Zidkyahu, zwany dla ułatwienia Nir Z i Nick D'Virgilio z mało znanej amerykańskiej grupy Spock's Beard (która nota bene pozostaje pod silnym wpływem Genesis).

Co powstało po tak poważnym przemeblowaniu? Najpierw jednak parę uwag ogólnych.

Teorię, jaką może wysnuć słuchacz obyty z muzyką Genesis i solowymi dokonaniami jego członków, to że muzyka na płycie jest wypadkową solowych dokonań Banksa i zespołu Rutherforda Mike & Mechanics.

Pierwsze wrażenie po przesłuchaniu albumu podsuwa słowa: gęste, mgliste brzmienie. Wszystko zgodnie z zapowiedziami twórców, którzy jeszcze przed wydaniem płyty utrzymywali, że nowa płyta Genesis będzie bardziej mroczna i cięższa. Ten drugi element to zasługa zarówno Rutherforda, który znów zaczął używać gitary, jak i Banksa, który swymi syntezatorami namalował wiele metalicznych dźwięków. Wszystko to razem tworzy atmosferę, która mi osobiście kojarzy się z miastem przyszłości, zimnym, stalowym, gdzie każdy mieszkaniec przepełniony jest uczuciem alienacji. Do tego dochodzi jeszcze głos Raya, który wraz ze swą gabrielowską chrypką, mrocznym głosem i ciekawym sposobem artykulacji często wysuwa się na plan pierwszy nadając specyficznego charakteru poszczególnym utworom.

Słysząc pierwsze dźwięki z płyty można dosłownie podskoczyć z wrażenia i z powodu nagłego ataku ostrej gitary. W Calling All Stations można nawet usłyszeć solówki gitarowe, które w ciągu ostatnich kilkunastu lat niemalże zupełnie znikły z muzyki Genesis. W tym utworze przypominają one te grane przez Briana Maya.

Słuchając dalej płyty łatwo dojść do wniosku, iż nie o muzykę tutaj chodzi, bo nie jest ona bowiem szczególnie zróżnicowana. Główne skrzypce grają tu aranżacje i wyczarowywanie atmosfery. Tylko co jakiś czas możemy usłyszeć tu klasyczne sola Banksa, czy solówki gitarowe Rutherforda.

Mimo że mało słyszalne to jednak ważne w budowaniu klimatu alienacji (temat przewodni płyty) jest długie przetrzymanie klawiszy, płynące pod całą resztą wąskim ale niezwykle silnym strumykiem.

Bardzo dobre wrażenie robią szczególnie dłuższe utwory, co akurat w przypadku Genesis wcale nie dziwi. I mimo, że żaden z utworów na "Calling All Stations" nie przekracza dziesięciu minut, to dwójce kompozytorów wystarczyło zaledwie parę minut ponad średnią singlową, by z kunsztem, wielokrotnie zmieniać nastrój w swych kompozycjach. Tak jest m.in. w Alien Afternoon, gdzie można dostać prawdziwego kręćka od wciąż zmieniającej się atmosfery. Powala szczególnie końcówka, gdzie wybrzmiewają piękne (mimo, że zapewne syntezatorowe) wokalizy.

Not About Us otwiera gitara akustyczna, znów spore zaskoczenia dla wiernego fana Genesis, który instrument ten w tak ważnej roli słyszał w Open Door, mniej znanym utworze nagranym w 1979.

If That's What You Need to wzruszająca ballada, która może nieco przypominać Hold On My Heart z poprzedniej studyjnej płyty. Na pewno jednak nie banalnością tekstu. Jak można oprzeć się słowom: Jeśli tego potrzebujesz, będę rzeką, będę górą, zawsze przy tobie / Jeśli tego potrzebujesz będę silny, będę odważny jak nigdy dotąd. Bardzo dawno nie słyszałem tak pięknej ballady.

The Dividing Line to bodajże jedyny utwór, który nie kończy się wyciszeniem. Również jeden z niewielu, w którym perkusja ma coś więcej do powiedzenia, niż wybijanie rytmu. To również utwór bardzo mocno zakorzeniony w rocku progresywnym lat 90.

Jednym z moich faworytów jest Uncertain Weather, który znakomicie realizuje tezę zawartą w tytule, włączając w to również zmiany stanów pogody ducha. W 100 procentach sprawdza się tu również Ray Wilson. Ten utwór po prostu jest mu przeznaczony.

Small Talk to najsłabszy utwór na płycie, może więc nie będę się nad nim rozwodził. Jednym zdaniem nie ma w nim nic, co by mogło urzec odstaje od klimatu całej płyty i wielu miejscach przypomina największy upadek Gensis - "Abacab" z 1981 roku.

Na szczęście od razu po nim następuje kolejna perełka. Szczególny sposób akcentowania poszczególnych linijek tekstu There Must Be Some Other Way (w dół, zamiast w górę) sprawia, że wraz z bohaterem utworu czujemy przygnębienie samotnością. Optymizmu dodaje jednak refren, wedle którego musi istnieć jakaś inna droga.

Sporą przyjemność sprawił mi fakt, iż pseudokrytycy muzyczni z większości gazet codziennych, którzy wzięli na warsztat "Calling All Stations" miotali się bezradnie, nie mogąc rozgryźć tej muzyki. Jeden z nich napisał, że jest to płyta słaba, by pod koniec recenzji stwierdzić, że właściwie, to płyty słucha się bardzo dobrze.

Klimat całej płyty rozbijają niestety wyciszenia. Prawie w każdym wypadku Banksowi i Rutherfordowi zabrakło pomysłów na przyzwoity koniec utworu. A przecież to nie takie trudne skończyć piosenkę na przykład zdecydowanym uderzeniem perkusji.

Gdyby tak na przykład zamiast wyciszeń wypełnić przerwy między utworami jakimiś małymi "słuchowiskami" (coś na wzór tych z "Wish You Were Here" Pink Floyd) płyta wiele by zyskała. Tymczasem przykład Congo każe nam sobie wyobrazić jakiegoś nerwusa przy konsolecie, który wyciszył utwór, jak zwykły to czynić odtwarzacze kompaktowe nastawione na odgrywanie pierwszych trzydziestu sekund piosenki.

Zdecydowanie nie ma sensu spisywać Genesis na straty. Są wielcy, chociażby dlatego, że każda ich kolejna płyta jest niepowtarzalna. Jeśli dalej podążą w tym kierunku, z większym rozmachem stosując ich płodne wyobraźnie i zatrudnią na stałe bębniarza ma szansę powstać dzieło wielkie.

Bartek Bartosiński

Wielki Projekt Muzyczny Recenzja ta została zapożyczona z serwisu internetowego
Bartka Bartosińskiego "Wielki Projekt Muzyczny".
Materiał ten został udostępniony serwisowi "W Klatce" przez autora.
Wykorzystywanie artykułu bez zgody autora jest zabronione.
Wielki Projekt Muzyczny
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   WywiadGenesis w RMF FMPiotr MetzRMF FM1997
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   ArtykułTaniec na wulkanieWojciech MachałaTylko Rock08 / 1998
   RecenzjaCalling All StationsSebastian Górskikoneser.czardybon.net1997
   RecenzjaCalling All StationsPrzemysław Semikwww.rockmetal.pl23 / 01 / 1999
   RelacjaKoncert w katowickim SpodkuAndrzej KłyszejkoArtykuł nadesłany04 / 2002
   RelacjaKoncert w katowickim SpodkuBartek BartosińskiRipples02 / 1998
   RelacjaCalling All Stations TourRoman Milowskiwww.rockmetal.pl15 / 05 / 1998