Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
Foxtrot


Ocena:  
 Tytuły utworów 

Watcher Of The Skies
Time Table
Get 'Em Out By Friday
Can-Utility and The Coastliners
Horizons
Supper's Ready

 Muzycy 

Tony Banks:
Organ, mellotron,piano,
electric piano, 12-string, voices

Phil Collins:
Drums, voices,
assorted percussion

Peter Gabriel:
Lead voice, flute,
bass drum, tambourine, oboe

Steve Hackett:
Electric guitar,
12-string guitar,
6-string guitar

Mike Rutherford:
Bass, bass pedals,
12-string guitar,
voices, cello
         
GENESIS
 
Foxtrot1972

Zjadając lisią głowę

          Płyta "Foxtrot" jest najbardziej "teatralnym" wydawnictwem w całym dorobku grupy. Składa się na to sam układ płyty, cztery utwory, jakby tytułem wstępu (zresztą bardzo dobre), miniatura akustyczna i wielkie monumentalne dzieło. Może jednak od początku.

AKT 1

Muzycy zapraszają nas do obrzędu, który zawsze nazywam "wielką ucztą", pozwalają nam smakować w swoich dźwiękach, przygotowując nas do momentu kulminacji który zabrzmi na końcu. Jak to wszystko smakuje? Jest przede wszystkim bardzo dobrze podane, najpierw utwory dobre, a następnie coraz lepsze i lepsze. "Watcher of the skies" zaczyna się dźwiękami niemalże z dzieł Krzysztofa Pendereckiego i desek teatru Cricot 2 (mroczne i niepokojące, ciemna scena i dreszczyk emocji) chociaż po chwili sytuacja się wyjaśnia. Utwór dobry, chociaż nie rzucający na kolana, wyraźnie zyskujący przy końcu dzięki Banksowi, który wprowadził do niego trochę zamętu i niepokoju.

Mając na rozkładzie drugi utwór, czy też raczej piosenkę. Trzeba powiedzieć iż na wyróżnienie zasługuje tu jedynie Peter Gabriel, który zmelodyzował cały utwór. Pozostali muzycy chyba przygotowywali się już do kolejnego numeru, bo w tym żaden się nie wysilił.

"Get'em out by friday" wyraźnie ożywia atmosferę, zaczynamy smakować w tej potrawie, wyraźnie kiwając sobie głową z uznaniem. Gabriel jest drapieżniejszy, Banks cały czas czuwa nad utworem to raz dynamizując całe przedstawienie, to wprowadzając nieco duchowego elementu. Wreszcie obudził się Hackett. Dziwić może jedynie połączenie tematyki społecznej i muzyki wręcz ze staro angielskich legend. Całość zawiera w sobie to za co kochamy Genesis, nieprzewidywalność, zmienność, szaleństwo. Kompozycję tą należałoby uznać za najlepszy utwór na płycie, gdyby nie podano nam przystawki przed kolacją pt. "Can-utility and the coastliners". Podniebienie nasze zostaje mile połechtane, zaczynamy kosztować w ogarniającej nas zewsząd muzyce, a kiedy dolatują do nas baśniowe dźwięki melotronu, dochodzimy do momentu kulminacyjnego całego przedstawienia, panowie Banks i Hackett dokładają najlepszych przypraw do i tak pięknej i niezwykłej muzyki.

AKT 2

Zanim usiądziemy do kolacji, przy dźwiękach pięknej kompozycji Steve'a Hacketta, wnoszone są półmiski z tym, z czym będziemy mieli do czynienia już za chwilę. Zamknijcie oczy, a znajdziecie się pośród wielkiej sali rycerskiej, w towarzystwie dam dworu i rycerzy króla Artura. "Horizons" jest właśnie takim utworem. Daje on nam chwilę wytchnienia, bo właśnie przed chwilą położono nam przed oczami wielki półmisek, na którym widnieje napis "Supper's ready"

AKT 3

Wiele kontrowersji wzbudza to danie, chociażby ze względy na długość. Powiem szczerze i od razu, iż kompozycja ta nie budzi we mnie tylu emocji co w innych i wyjaśnię dlaczego. Wszystko zaczyna się zachęcająco, atmosfera jest budowana z pieczołowitością i mrówczą dokładnością. Jednak im wchodzimy dalej, utwór zaczyna się rozwadniać, gubić to co zapowiadał początek. Nie ma w tym utworze punktu odniesienia, wokół którego zbudowano by resztę, całą otoczkę. Oczywiście trudność jest ogromna przy tak długiej kompozycji, ale jeśli zespół zdecydował się na to, to zabrakło chyba pomysłów. Jeśli początkujący słuchacz chciałby poznać twórczość zespołu i akurat trafiłby na "Supper's ready" boję się, iż mógłby nie wytrzymać tego ciśnienia, a być może z ciężkimi objawami trzeba by go odwieźć do szpitala. Wróćmy jednak do utworu, który miota się bezradnie, bardziej lub mniej ożywiając się. Jednak wytrwali zostają nagrodzeni - "Apocalipse in 9/8" jest nagrodą dla tych, którzy nie zwątpili i uwierzyli. Z głośników wydobywa się potężna dawka niezwykłej muzyki. Danie przyprawił przede wszystkim Tony Banks doprowadzając słuchacza niemal do ekstazy. Na kogo nie działa "Apocalipse" niech go piekło pochłonie! Końcówka - bardzo piękna - zahaczająca o Biblię ma dodać chyba dramaturgii temu niezwykłemu przedstawieniu, niestety lekko rozciągniętemu w czasie.

Podsumowując: "Supper's ready " będący za swój monumentalny rozmiar uważany za jeden z najważniejszych utworów grupy, nie jest jednocześnie najlepszy. Na tej płycie "Get'em out by friday" i "Can-utility and the coastliners" biją go wyraźnie, a jeśli zaczniemy szperać po innych krążkach, to...

"Foxtrot" to wspaniała płyta, najbardziej równa z epoki Gabriela, zrobiona ze smakiem i dużą kulturą muzyczną, z wieloma pasjonującymi fragmentami, szczególnie w wykonaniu Tony Banksa.

Daeclan
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaKsiążęta i żebracyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaGenesis - PłytyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   WywiadRewelacje z GenesisChris WelchGenesis Special Magazine1987
   RecenzjaFoxtrotDaeclan Artykuł nadesłany10 / 04 / 2003