Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
REWELACJE Z GENESISCHRIS WELCH
 
Genesis Special Magazine
1987
Tony Banks mówi o płytach Genesis
 
From Genesis To Revelation  
FROM GENESIS TO REVELATION
(Decca SKL 4990)

"Nagraliśmy cały album w jeden dzień. Weszliśmy do studia o dziewiątej rano i pracowaliśmy cały czas do północy. Następnego dnia Jonathan King wszystko wyprodukował. Byliśmy bardzo młodzi i mieliśmy amatorskie podejście do tego, ale jest tam kilka dobrych piosenek i myślę, że album jest całkiem dobry. Był wiele razy wznawiany, ale zupełnie się nie sprzedał w tamtym okresie. Dawno go nie słuchałem, ale wiem, że jest dość prosty i oczywiście nigdy nie graliśmy tych piosenek na żywo. Bazowały na pianinie i akustycznych gitarach z kilkoma rzeczami dogranymi do tego. Później dołożono aranżację smyczkową i instrumentów dętych, w co mieliśmy swój mały wkład. Muzyka stała się przez to trochę lżejsza niż początkowo planowaliśmy. Moim ulubionym utworem jest prawdopodobnie 'In The Wilderness', głos Petera brzmiał tu dobrze, to prawdopodobnie wyszło nam lepiej niż cokolwiek innego na tym albumie. Dopiero skończyliśmy szkołę i to była dla nas zabawa, danie nam szansy nagrania albumu było niesamowite. Jonathan wybierał utwory na płytę, ale mieliśmy ich o wiele więcej. Do dzisiaj mam w domu taśmy
Trespass  
z mnóstwem piosenek, które nie znalazły się na albumie, z których część była całkiem niezła. Wciąż widujemy się z Jonathanem, zapowiadał nas na re-union show w Milton Keynes. Był bardzo dobry dla zespołu w tamtych czasach. Gdyby nie on, prawdopodobnie nie poszlibyśmy dalej tą drogą."

TRESPASS
(CAS 1020)


"To była całkiem inna muzyka. W tym czasie graliśmy już trochę na żywo i każda piosenka na albumie była wykonywana na scenie. Mieliśmy prawie dwukrotnie więcej piosenek niż mieściło się na płycie, a ich wersje zmieniły się radykalnie. 'The Knife' trwało siedem minut. Mieliśmy inną piosenkę zatytułowaną 'Going Out To Get You', która trwała tyle samo. Wycięliśmy całą sekcję w 'The Knife' żeby uzyskać albumową wersję. Płyta zapoczątkowała zupełnie nowy obszar w muzyce. Próbowaliśmy zrobić coś innego, coś czego nikt inny nie robił w owym czasie, czym były rozbudowane kompozycje. Procol Harum zaczęli robić takie rzeczy, co ukazało nam, że dłuższe formy mogą być warte wypróbowania, ale zarówno z użyciem instrumentów akustycznych, jak i elektrycznych. To skierowało nas na nową drogę. W tym czasie byliśmy związani z Charismą i musieliśmy mieć perkusistę na koncerty, ponieważ postanowiliśmy działać zawodowo pomiędzy tymi dwoma albumami. Oryginalny perkusista nie chciał tego robić, więc znaleźliśmy Johna Mayhew. Nie mogę powiedzieć, że byliśmy bardzo zadowoleni z ostatecznych rezultatów. Byliśmy cały czas bardzo krytyczni i nie zbyt zadowoleni z produkcji, aczkolwiek dobrze się rozumieliśmy z Johnem Anthonym. Nie bardzo wiedzieliśmy co robimy i pakowaliśmy zbyt wiele rzeczy na każdą ścieżkę.
Nursery Cryme  
Szaleliśmy na 16 ścieżkach, mając do dyspozycji cztero-ścieżkową maszynę przy nagrywaniu poprzedniej płyty! Czasami słychać aż 6 gitar jednocześnie, a partie wokalne są czasami bardzo ciche. Tak czy inaczej, jest wiele dobrych rzeczy na tym albumie, on skierował nas na drogę, którą podążamy do dziś. Sprzedaż pierwszego albumu pod koniec pierwszego roku wyniosła 649 kopii, a 'Trespass' sprzedano 6000 egzemplarzy na całym świecie. Album poradził więc sobie dobrze, mieliśmy też dobre przyjęcie na koncertach. Zaczął się wokół nas tworzyć krąg zwolenników w całym kraju."

NURSERY CRYME
(Charisma CAS 1052)

"W tym czasie straciliśmy Anthony Phillipsa, który był naszym pierwszym gitarzystą. Zdecydował się odejść, co było dla nas jako grupy ciosem, ale zdecydowaliśmy się kontynuować działalność bez niego. Zdecydowaliśmy, że w tym samym czasie poszukamy nowego perkusisty. Przesłuchaliśmy różnych ludzi. Umieściliśmy ogłoszenie w Melody Makerze i przesłuchaliśmy 15 perkusistów, każdy z nich był dość dobry, jednak Phil był zdecydowanie najlepszy. Graliśmy jako kwartet, dopóki nie znaleźliśmy gitarzysty. To dlatego zacząłem wtedy grać na więcej niż jednym instrumencie. Musiałem grać wszystkie partie gitar w utworach z Trespass na fuzz'owanym pianinie elektrycznym. Dużo mnie to nauczyło i wtedy zaraz przed rozpoczęciem tworzenia Nursery Cryme, znaleźliśmy Steve'a Hackett'a. Nawet z dwoma nowymi członkami, album był zaskakująco podobny do poprzedniego."

Foxtrot  
FOXTROT
(Charisma CAS 1058)

"To był duży skok naprzód. Nieźle się napociliśmy przy tym albumie. Pierwszy producent nazywał się Bob Potter, sprowadzony przez Charismę, był z nami zaledwie przez kilka dni i wcale nie podobało mu się to co zrobiliśmy. Szczególnie nie podobało mu się wprowadzenie do Watcher Of The Skies. Powiedział: 'Nie potrzebujemy tego, to jest okropne.' Wszystko szło pod górkę, więc pozbyliśmy się go. Wcale nie żałował. Powiedział: 'Nie podoba mi się to, więc nie mam zamiaru się tym zajmować'. Nie podobało nam się to co robił, więc byliśmy szczęśliwi pozbywając się go. Tak, więc został nam dany Dave Hitchcock. On też nie był tak naprawdę właściwy i nie miał pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Musieliśmy pracować za jego plecami przez cały czas. Był całkiem miłym facetem, ale w kwestiach dźwięku bardzo się ze sobą nie zgadzaliśmy. Mimo tego wszystkiego, na albumie znalazło się kilka najlepszych rzeczy w naszym dorobku. Nagraliśmy pierwszy fragment Supper's Ready z oryginalnym producentem, potem ostatnią połowę z Johnem Burnsem jako inżynierem dźwięku. Nagle była w tym moc i podekscytowanie. Wyszedłem ze studia po raz pierwszy chcąc słuchać czegoś w kółko. Supper's Ready było znacznie lepsze niż cokolwiek co zrobiliśmy do tej pory. To było naprawdę przyjemne, że był przyjmowany z wielką uwagą grany na żywo. W studiu odkryliśmy, że dwie partie gitary fałszują, więc musieliśmy zwolnić jeden fragment muzyki i do dziś mnie to drażni kiedy go słyszę. To brzmi okropnie! Ale był jeszcze Watcher Of The Skies, który stał się klasycznym numerem koncertowym zanim jeszcze go nagraliśmy. Było tam melotronowe wprowadzenie, którym otwieraliśmy koncert, i które stało się naszym znakiem rozpoznawczym. Mieliśmy (na koncertach) białą gazę rozwieszoną za nami i suchy lód, kiedy jeszcze nie było to takie oklepane. Razem ze światłem ultrafioletowym i świecącym makijażem Petera był to bardzo mocny początek koncertu. Sądziłem, że wszystkie piosenki na tym albumie były dobre. Był w pewnym sensie
Live  
podobny do dwóch poprzednich, ale znacznie, znacznie lepszy i pomyślałem, że wreszcie nagraliśmy coś co brzmiało tak jak chcieliśmy żeby brzmiało. Wciąż uważam, że brzmi dobrze, a Supper's Ready był jednym z najlepszych utworów z wczesnego okresu. Muszę wyznać, że lubię długie rzeczy, więc pewnie jestem stronniczy. Im dłuższe tym bardziej mi się podoba. Jestem bardzo rozwlekłą osobą, obawiam się. Nie było słabych utworów na tym albumie, a grupa naprawdę pracowała jako jednostka."

GENESIS LIVE
(Charisma Class 1)

Nigdy nie zamierzaliśmy tego wydać jako albumu live. Było to nagranie dla programu King Biscuit w Ameryce i mówiliśmy, że tak naprawdę nie chcemy wydawać albumu koncertowego, ponieważ jest jeszcze na to zbyt wcześnie. Powiedzieli nam, że wydadzą go tylko w Niemczech, będąc naiwnymi zgodziliśmy się. Potem powiedzieli nam, że muszą to wydać także w Anglii, albo będą problemy z importowanymi kopiami, więc musieliśmy wydać to wszędzie.

Selling England By The Pound  
SELLING ENGLAND BY THE POUND
(Charisma CAS 1074)

"Skomponowaliśmy całą rzecz za jednym razem w ciągu sześciu tygodni, potem weszliśmy do studia i nagraliśmy to. W sumie była to dość trudna sesja. Komponowanie było trudne, mieliśmy kilka wspaniałych i kilka słabych momentów. Było trudno posuwać się naprzód. I Know What I Like był dobry i druga część Cinema Show brzmiała dobrze. Takich prostych rzeczy jak I Know What I Like nie robiliśmy od czasów początków działalności. Miał dobry riff, był miły dla ucha i miał mocny refren. Był tam jeden utwór, którego nie chciałem na płycie i nigdy nie lubiłem, był nim After The Ordeal, utwór instrumentalny napisany przez Steve'a. Pamiętam wiele kłótni o to. Ja go nie chciałem, Peter także. Niestety jego argumenty były nie do przyjęcia, ponieważ zakończenie Cinema Show też mu się nie podobało. Nie mogliśmy się zgodzić między sobą, umieściliśmy na albumie zbyt wiele muzyki i mieliśmy niesamowicie długą jedną stronę płyty. Kiedy odtworzyliśmy całość Stratowi (Tony Stratton-Smith) ten jedyny raz nie wydawał się taki zachwycony tym co mu daliśmy. Martwił go fakt, że jest tak bardzo instrumentalny. Nie podobał mu się ten album tak bardzo jak inne. Zwykł zawsze stawać po naszej stronie, ale w tym przypadku nie był taki pewien. Oczywiście mieliśmy mały przebój I Know What I Like,
The Lamb Lies Down On Broadway  
który doszedł na listach przebojów do trzeciego miejsca. To zmieniło nasz status, mieliśmy czym reklamować trasy koncertowe. Stanęliśmy na nogi. To był długi proces. Mówimy o 1973 roku, cztery lata po tym kiedy zaczęliśmy, dużo grup pojawiło się i odeszło w tym czasie. W Anglii szło nam dobrze, ale nie zdziałaliśmy nic w Ameryce i nie wiele więcej się tam dla nas zmieniło z wydaniem naszego następnego albumu."

THE LAMB LIES DOWN ON BROADWAY
(Charisma CGS 101)

"Stworzyliśmy podwójny album, z tego względu było go znacznie trudniej wypromować i był to jedyny album, który sprzedał się w mniejszej ilości egzemplarzy niż jego poprzednik. Nie sprzedawał się w Anglii tak dobrze jak Selling England i nie sprzedawał się w Ameryce. Próbowaliśmy wydawać single z tego albumu, ale nie zyskały popularności. Myślę, że zbyt rzadko prezentowano je w radiu. Myślę, że Carpet Crawlers miało spore szanse. Praca nad albumem... Z początku szło wspaniale, ale pod koniec praca zamieniła się w piekło. W momencie, w którym skończyliśmy album mieliśmy go dosyć, ponieważ zabrało nam to tyle czasu. Poświęciliśmy mu około 5 miesięcy i mieliśmy go naprawdę dosyć. Ale z drugiej strony myślę, że w rezultacie była to jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek stworzyliśmy. Myślę, że jest tam wiele mocnych momentów. Ma też wiele słabych punktów. Wiele rzeczy poszło nie tak jak tego oczekiwałem. Nie specjalnie przepadam za historyjką. Jest to jedynie coś co łączy piosenki, mimo że pojedyncze teksty są świetne. Dzięki albumowi stworzyliśmy bardzo ważne przedstawienie. Pojechaliśmy w trasę ze wszystkimi efektami. To zabawne, ludzie patrzą wstecz
A Trick Of The Tail  
na ten album i twierdzą, że od początku był to klasyk. Mówią, że to była złota era. W tamtym czasie zebraliśmy jednomyślnie złe recenzje. Nikomu się nie podobało i wszyscy pisali to samo. To był bardzo ambitny album, ale ostatecznie wszystko potoczyło się dobrze. Prawie wszystkie teksty były Petera. Napisał historyjkę i teksty, co było kością niezgody w tamtym czasie. Mieliśmy wewnętrzne problemy w grupie, więc nie był to najszczęśliwszy okres dla nas."

A TRICK OF THE TAIL
(Charisma CDS 4001)

"Oba poprzednie albumy nie były takie łatwe do zrobienia jak ten, a był on dla nas ulgą i świeżym oddechem. Peter Gabriel zdecydował się nas opuścić. Mieliśmy dużo zabawy przy pisaniu i nagrywaniu tego albumu, każdy aspekt pracy był przyjemnością. Zmniejszył nam się skład, czego bardzo potrzebowaliśmy. Oczywiście było nam bardzo przykro, że Peter odszedł, ponieważ był bardzo bliskim przyjacielem, ale czasem trzeba coś poświęcić. Jego odejście okazało się dobre i dla Petera i dla zespołu. Dało to nam wszystkim trochę luzu."

...And Then There Were Three...  
...AND THEN THERE WERE THREE...
(Charisma CDS 4010)

"Skrócenie zespołu z czterech do trzech osób, po tym jak Steve Hackett odszedł, było łatwe do zniesienia i łatwo sobie z tym poradziliśmy. Musieliśmy trochę nadrobić pod względem gry na gitarze i brzmienia. Mike musiał poszerzyć warsztat i stać się bardziej gitarzystą. Patrząc wstecz, większość materiału na płytę tworzyliśmy Mike i ja indywidualnie, mieliśmy wrażenie, że jesteśmy muzykami sesyjnymi grając nawzajem w utworach kolegów. Follow You, Follow Me był jednym z kilku utworów skomponowanych przez grupę i stał się całkiem popularny. Było tam jeszcze kilka miłych fragmentów jak Deep In The Motherlode Mike'a. Ten album jest trochę podobny do Nursery Cryme, nie jest jednym z moich ulubionych. Nie potrafię powiedzieć dlaczego. Słuchałem go parę dni temu, ponieważ dostaliśmy
Duke  
go na dysku kompaktowym. Najlepszymi utworami były Undertow, Follow Me oraz Say It's Alright Joe."

DUKE
(Charisma CBR 101)

"Panowała wtedy era punku, wszyscy przewidywali nasz upadek, a tym czasem ...And Then There Were Three... był naszym najlepiej sprzedającym się albumem, ponieważ Follow You stał się hitem. Słuchało nas więcej ludzi niż kiedykolwiek przedtem. Nasz producent nie lubił tej piosenki, ale Charisma poleciła nam ją wydać na singlu. Dziwnym trafem, punk rock nam bardzo pomógł, ponieważ wiele zespołów nie przetrwało, co oznaczało dla nas mniejszą konkurencję na naszym polu, a zawsze myślałem, że byliśmy lepsi. To w pewnym sensie potwierdziło moje zdanie. Zawsze sądziłem, że niesłusznie wrzucano nas do jednego worka z innymi grupami. Graliśmy technicznie i mieliśmy pewien stopień skomplikowania, ale podstawą naszych piosenek zawsze była melodia i brzmienie. Nigdy nie braliśmy pod uwagę zaprzestania działalności cokolwiek by się nie stało. Mody przychodzą i odchodzą. Mieliśmy długą, trudną trasę koncertową w '78, do tego jeszcze doszło małżeństwo Phila. Pod koniec roku był w bardzo złym stanie i musiał sobie to wszystko poukładać. Mike i ja pomyśleliśmy, że zrobimy solowe albumy i pozwolimy Philowi zająć się własnymi sprawami. Kiedy przyszło do pracy nad Duke'em ani ja, ani Mike nie mieliśmy tyle gotowego materiału co zwykle. Phil natomiast miał w międzyczasie trochę czasu na pisanie muzyki. Posłuchaliśmy tego i pomyśleliśmy, że byłoby miło wykorzystać to na albumie Genesis. Nie ma wątpliwości, że najlepsze utwory na Duke'u były napisane jako grupa. Wybijającym się utworem jest Duchess, w którym po raz pierwszy użyliśmy automatu perkusyjnego na płycie Genesis. Utwór bardzo prosty, ale miał mocną melodię. Turn It On Again był świetny i okazał się być klasykiem Genesis, a w Behind The Lines po raz pierwszy zagraliśmy w stylu funk. Please Don't Ask został napisany przez Phila o jego małżeństwie. Tekst do Misunderstanding został napisany tak jakby tekst ten powstał w latach pięćdziesiątych. Zrobiliśmy do tego teledysk. Zabawne, że Turn It On Again był jednorazowym łącznikiem między dwoma utworami, zagraliśmy to dwa razy pod rząd w studio, bo brzmiało tak dobrze. Kiedy tworzyliśmy album Phil był trochę posępny i używaliśmy go jako głównego dostawcy żartów, ale to nie był album trudny do zrobienia i byliśmy bardzo zadowoleni z rezultatów. Brzmienie nie było tak dobre jak powinno, odczuwało się także wyraźny brak głębi."

Abacab  
ABACAB
(Charisma CBR 102)

"Ten album stał się świadkiem większej liczby radykalnych zmian. Zdecydowaliśmy, że będziemy komponować głównie jako grupa, skoro okazało się, że na poprzednim albumie właśnie utwory napisane razem były najlepsze. W tym czasie budowaliśmy własne studio, ale nie było jeszcze gotowe kiedy zabieraliśmy za Abacab, zaczęliśmy więc próby... chyba w salonie. W międzyczasie sukces Phila zaczął przybierać spore rozmiary, co wszystkich nas trochę zaskoczyło. Nagle In The Air Tonight znalazł się na 32 miejscu list przebojów, w następnym tygodniu ktoś powiedział: 'Jest na czwartym miejscu na liście!' Podczas pracy nad albumem nagle stał się wielką gwiazdą. Nie zmieniło to naszych zawodowych stosunków, w końcu trudno mieć złudzenia wobec kogoś kogo się zna piętnaście lat. Przy tworzeniu Abacab staraliśmy się unikać rzeczy, które według nas były już ograne w Genesis, czyli wielkich akordów i tamburynu w refrenach! Staraliśmy się unikać długich instrumentalnych pasaży, mieliśmy je na poprzednich pięciu albumach. Próbowaliśmy różnych dziwnych rzeczy, których nie robiliśmy ani wcześniej, ani później, rzeczy typu No Replay z trąbkami i Who Dunnit, który był prawdziwym
Three Sides Live  
wybrykiem natury. Staraliśmy się zadowolić wyłącznie siebie samych, decydując się na robienie rzeczy w nowy sposób. Moim ulubionym utworem był Keep It Dark, dziwny utwór. Nazwaliśmy go Odd (dziwny) kiedy nad nim pracowaliśmy. Zapętlaliśmy perkusję i graliśmy to w kółko. Dawało efekt hipnotyczny. Posiadanie własnego studia bardzo nam pomogło. Mieliśmy czas na wypróbowanie wszystkich tych rzeczy. Jest tam kilka utworów, bez których mógłbym żyć, ale z całości jestem całkiem zadowolony."

THREE SIDES LIVE
(Charisma GE 2002)

"Mieliśmy świadomość, że wiele naszych utworów nie zmieściło się na poprzednim albumie live, a czas wydawał się odpowiedni do wydania kolejnego. Na amerykańskiej wersji tego wydawnictwa zamieściliśmy kilka zapasowych utworów z Duke i Abacab jako czwartą stronę albumu, dlatego też nazwaliśmy go Three Sides Live (trzy strony na żywo). Chester i Daryl grali także na tym albumie. Nigdy nie brali udziału w sesjach nagraniowych albumów studyjnych. Mam dla nich wiele podziwu i respektu, ale łatwiej jest nam trzem pracować w studiu. Wykorzystywałem Chestera i Daryla na moich solowych albumach. Są ludźmi, z którymi bardzo lubię grać, ale na albumach lepiej pracuje nam się we trzech. Po co ściągać ich z Ameryki, kiedy sami możemy dograć w studiu partię perkusji czy gitary na miejscu."

Genesis  
GENESIS
(Virgin/Charisma)

"Nadal korzystaliśmy z pomysłu z Abacab, żeby nagrywać dobre rzeczy od razu na taśmę. Rzeczy takie jak Mama zawierały nie wiele więcej poza automatem perkusyjnym i sekwencją akordów. Miał wspaniałą atmosferę i nie potrzebował niczego więcej. Podkład perkusyjny zaprogramowany przez Mike'a Rutherforda wprawił ten utwór w ruch i brzmiał dobrze. Ja grałem do tego kilka nieprzyjemnych dźwięków, kilka strasznych efektów, łączyliśmy to w całość po kolei, a Phil w tym czasie improwizował wokalnie. Kilka słów przyszło mu do głowy... 'Can't you see me Mama' ...Potem popracowaliśmy nad punktem kulminacyjnym utworu, wprowadzając bębny. Wejście bębnów było trochę jak w In The Air Tonight, ale wydawało się tak pasować do utworu, że nie mogliśmy sobie darować. Kiedy słucham albumu 'Genesis', naprawdę uwielbiam pierwszą stronę płyty, Mama, That's All, Home By The Sea są moimi ulubionymi utworami. Druga strona jest mniej porywająca, ale jest tam kilka miłych momentów. Myślę, że Mama jest jednym z najmocniejszych utworów z jakimi kiedykolwiek mieliśmy do czynienia. Miał dla nas takie zupełnie inne brzmienie pod względem instrumentalnym. Po prostu improwizowaliśmy godzinami do podkładu perkusyjnego. Potem przesłuchaliśmy to wszystko, wybraliśmy te fragmenty, które były najlepsze i nauczyliśmy się jak je zagrać!"

Invisible Touch  
INVISIBLE TOUCH
(Virgin Gen LP2)

"Ostatni album jest zawsze ulubiony! Ale ten jest najulubieńszy, ze wszystkich naszych albumów. Powiedziałem, że druga strona 'Genesis' nie była zbyt dobra, ale o tym albumie tak nie myślę. Jest bardzo spójny i jestem bardzo zadowolony, że został tak dobrze przyjęty w Ameryce. Dobrze mu poszło również w Anglii, ale tu single nie radziły sobie tak dobrze. Album był na piątym miejscu listy przebojów po 10 miesiącach pobytu. Jedynym smutnym aspektem tego jest to, że wydany został w tym samym czasie co album Petera, więc musieliśmy nawzajem konkurować w pewnych obszarach. Również męczące były niekończące się porównania naszej muzyki, ale to świetnie, że album Petera tak dobrze został przyjęty! Genesis jest skazany na nie otrzymywanie nagród i zwykliśmy dostawać wszędzie złe recenzje. To ma coś wspólnego z zespołem. Nie wiem co to może być. Myślę, że ludzie nie dostrzegają istoty sprawy. Ale, znowu, sam mówię ludziom, że nie cierpię Grateful Dead, mimo, że słyszałem tylko jeden ich utwór! W Ameryce, tylko poprzez stałe wypuszczanie singli ludzie zaczynają mówić: 'To jest naprawdę dobre. Kupmy album, znam już ze trzy utwory, posłuchajmy reszty.' Nie możesz słuchać wszystkiego. Każdego tygodnia, wychodzą setki albumów. Słucham dosłownie kilku, czasami półtora roku po tym jak się ukazały. Ale kiedy skończyliśmy ten album, naprawdę pomyśleliśmy, że mamy coś co zostanie dobrze przyjęte."

Tłumaczenie: Dark Rael
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaKsiążęta i żebracyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   ArtykułUczulenieKrzysztof CelińskiTylko Rock09 / 1991
   RecenzjaGenesis - PłytyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   RecenzjaFrom Genesis To RevelationPaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaTrespassPaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaNursery CrymePaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaNursery CrymeŁukasz MińczykowskiArtykuł nadesłany14 / 10 / 2004
   RecenzjaFoxtrotPaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaFoxtrotDaeclan Artykuł nadesłany10 / 04 / 2003
   RecenzjaThe Lamb Lies Down On BroadwayBartek BartosińskiWielki Projekt Muzyczny1998
   RecenzjaA Trick Of The TailŁukasz MińczykowskiArtykuł nadesłany06 / 2002
   RecenzjaA Trick Of The TailDaeclan Artykuł nadesłany02 / 2003
   Recenzja...And Then There Were Three...Łukasz MińczykowskiArtykuł nadesłany06 / 2002
   RecenzjaDukePaweł BilińskiArtykuł nadesłany06 / 2002
   RecenzjaGenesisŁukasz MińczykowskiArtykuł nadesłany6 / 10 / 2004