Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
Genesis


Ocena:  
 Tytuły utworów 

Mama
That's All
Home by the Sea
Second Home by the Sea
Illegal Alien
Taking It All Too Hard
Just A Job To Do
Silver Rainbow
It's Gonna Get Better

 Muzycy 

Tony Banks:
Keyboards,
backing vocals

Phil Collins:
Drums, percussion, vocals

Mike Rutherford:
Basses, guitars,
backing vocals
         
GENESIS
 
Genesis1983

          "Abacab" nie rozczarowywał, ale i też nie zachwycał w pełni, gdyż obok nagrań dorównujących dawnym osiągnięciom zespołu ("Dodo"/"Lurker", "Me And Sarah Jane", "Abacab") znalazły się tam kompozycje błahe, nijakie, pozbawione wyrazu. Cała płyta była szokiem w porównaniu z "Duke" - pierwszą płytą Genesis nagraną w latach 80., gdzie mimo oczywistych nowości w postaci chociażby elektronicznego brzmienia perkusji w niektórych momentach, grupa zachowała tradycję kultywowaną od czasów "Trespass". Był to album, który bez problemu można było identyfikować z charakterystycznym brzmieniem Genesis, okraszony wspaniałym, zimowym klimatem, za stworzenie którego w głównej mierze odpowiedzialny był Tony Banks z jedynymi w swoim rodzaju pasażami na instrumentach klawiszowych. Gdy natomiast pojawił się "Abacab", miało się wrażenie, że zatraciliśmy grupę o bogatym orkiestrowym brzmieniu i z wyrafinowanymi kompozycjami.

Był rok 1983. Phil Collins odnosił już sukcesy solowe, przez co ludzie, którzy wcześniej nie słyszeli muzyki Genesis zaczęli identyfikować zespół z jego osobą, zapominając o dwóch pozostałych muzykach (ten stereotyp utrzymuje się do dzisiaj - niestety). Za rogiem czaiły się zespoły w rodzaju Marillion, Pendragon, Iq czy Twelfth Night, zapatrzone w gigantów lat 70, takich jak Yes, Camel czy też Genesis (mocno zresztą oskarżane o kopiowanie stylów tych zespołów i nieposiadanie własnych pomysłów, zupełnie bezpodstawnie i niesłusznie). Nasi bohaterowie, którzy dużo wcześniej podjęli decyzję o nie powtarzaniu się, szli dalej drogą wytyczoną na albumie poprzednim, ale z szacunkiem dla tradycji.

Utwór, który rozpoczyna omawiany album - "Mama" - stał się sporym hitem radiowym, co gdy przysłucha się melodii, dziwi, gdyż te 6 minut w ogóle nie przypomina tego co można było wówczas spotkać na listach przebojów. Podniosła pieśń na miarę "Dance On A Volcano" czy "The Musical Box" wsparta znamiennym podkładem perkusyjnym, na który nałożono wspaniałą melodię instrumentów klawiszowych, raz po raz okraszoną ostrymi wejściami gitary, a wszystko przy wtórze pełnej pasji partii wokalnej. Następujący po niej "That's All" jest jej przeciwieństwem. Wodewilowy w nastroju przynosi na myśl takie kawałki jak "Harold The Barrel" , "A Trick Of The Tail" czy "Counting Out Time". Dwuczęściowe "Home By The Sea" to największy na płycie ukłon w stronę poprzedniej dekady. Od początku do końca poprowadzone z niezwykłym feelingiem, najpierw w części "piosenkowej" a później we fragmencie rozbudowanym o solowe partie instrumentalne, ale nie do przesady (to zawsze odróżniało Genesis od innych - solówki były integralnymi częściami utworów, przez co instrumentaliści nie gubili się w niepotrzebnych dźwiękach), a wszystko przy oryginalnym klimacie muzyki grupy. Gdy muzyczną rozmowę ze starymi fanami mamy za sobą, nagle, ni stąd, ni zowąd pojawia się "Illegal Alien" utrzymany w stylu nagrań z poprzedniego krążka, wparty jednak humorem, przez co bardziej przekonujący w swojej formie i treści. Zupełnie inny jest "Taking It All Too Hard", spokojna ballada, może nie wzruszająca w tak dużym stopniu jak "In Too Deep" czy "Heathaze", ale posiadająca typowe dla Genesis ciepło, o czym możemy przekonać się w zwrotkach, które przypominają spokojniejsze fragmenty "Wind And Wuthering". "Just A Job To Do" to powtórka z "No Reply At All" ale bez użycia sekcji dętej (której brzmienie umiejętnie odtworzył na syntezatorach Tony) i zaśpiewana w sposób taki, że mrówki przechodzą po całym ciele i znów bardziej przekonująca od strony wykonawczej. "Silver Rainbow" to cudowne partie wokalne a także partie klawiszy jakby żywcem wyjęte z "A Curious Feeling" Banksa oraz jednostajny, powodujący niepokój rytm. Finał albumu - "It's Gonna Get Better" - to najbardziej intensywna i zarazem najbardziej nastrojowa muzyka jaka kiedykolwiek wyszła ze świata Genesis. Szkoda, że utwór jest tak niedoceniany, gdyż pokazuje jak można wlać dużo ciepła w dźwięki, tworząc niepowtarzalny klimat i wzbraniając się przed zaszufladkowaniem. Tak piękna i tak soczysta muzyka może stanowić własność jedynie tego zespołu.

Teksty z albumu również stoją na wysokim poziomie, choć nie ma już Squonków, Slippermenów, Albertów czy Hogweedów. Jest za to miłość młodego chłopca do prostytutki ("Mama"), emigracja zarobkowa ("Illegal Alien", zilustrowany zabawnym teledyskiem), dom, w którym straszy ("Home By The Sea") czy bezdomność w "It's Gonna Get Better" co można potraktować jako zapowiedź solowego hitu Phila - "Another Day In Paradise".

"Genesis" to najlepsza muzyka zespołu w latach 80. Niebanalna, nie błaha, ale też nie przekombinowana. Jest to również pierwsza płyta, na której doszło do rzeczywistej współpracy członków grupy (każde nagranie zostało podpisane nazwiskami wszystkich muzyków i było to zgodne z prawdą). Uwolnieni z kajdan przeszłości, nieskażeni nieporozumieniami wynikającymi z postaw twórczych, które prowadziły do kłótni i odejść z zespołu, Banks, Collins i Rutherford nagrali wysmakowany i pełen finezji album. Album w rzeczywisty sposób łączący dwa światy - "starego" i "nowego" Genesis.

Łukasz Mińczykowski
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaKsiążęta i żebracyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaGenesis - PłytyWiesław WeissTylko Rock09 / 1991
   WywiadRewelacje z GenesisChris WelchGenesis Special Magazine1987