Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
GENESIS W RMF FMPIOTR METZ
 

Radio Muzyka Fakty - Jesień 1997
Wywiad ekskluzywny
 
Więc zostało was dwóch, myśleliśmy, że Mike będzie śpiewał, a ty weźmiesz się za automat perkusyjny i tak to pójdzie.

Chyba nie słyszałeś głosu Mike'a, jeżeli tak naprawdę myślałeś.

Słyszałem.

Ja też słyszałem i jego głos nie jest najlepszej jakości, ale...

Patrz na mnie jak to mówisz.

No nie, wiedzieliśmy, że jeżeli będziemy chcieli kontynuować to musimy znaleźć nowego wokalistę. Nad tym się zastanawialiśmy pisząc piosenki na płytę, mieliśmy ten materiał i szukaliśmy do niego wokalisty i teraz macie rezultat tej pracy. To najlepsze na co było nas stać, przepraszamy.

Więc cały materiał został napisany zanim znaleźliście Ray'a?

Większość, muzyki, w postaci nut i akordów mieliśmy już w głowach. Wiesz, bo z tym jest taki problem, że być może musielibyśmy czekać kolejny rok, zanim znaleźlibyśmy właściwą osobę. My nie chcieliśmy tracić tego czasu. Więc zaczęliśmy pisać piosenki, wcielać nasze pomysły w życie. Ray przyszedł na przesłuchanie w maju w ubiegłym roku i to było to, brzmiał wspaniale mogliśmy sobie powiedzieć ok., spotykamy się wszyscy we wrześniu i zaczniemy pracować razem nad płytą.

Czy szukaliście jakiegoś specjalnego głosu? Słuchając płyty od razu można zobaczyć, że zmieniliście trochę kierunek. Czy szukaliście więc wokalisty pod względem takiego właśnie materiału?

Głównie chcieliśmy mieć więcej dramatyzmu jeżeli chodzi o wokal i szukaliśmy głosu, który jest taki. Ale kierowaliśmy się też w pewnym sensie naszym własnym gustem. Jest wiele głosów jakie lubimy. Jako Genesis szukaliśmy głosu, który działałby na wyższym biegu, który byłby zdolny uderzyć mocniej w tych właściwych chwilach, byłby bardziej poruszający. I nie każdy może to osiągnąć. Bunnyman i jeszcze kilku innych wokalistów jest do tego zdolnych. Jest też kilka rzeczy w głosach, których nie lubimy, nie lubimy na przykład głosów z dużym vibrato. Były takie rodzaje głosów, na które nie zwracaliśmy nawet uwagi. I wiesz, jak już przeszedłeś tyle, to być może mógłbyś znaleźć jeszcze kilka innych dobrych osób, ale jak już usłyszeliśmy Ray'a jak improwizował kilka linijek do naszej nowej muzyki, wydało nam się to bardzo przekonujące i pasowało nam do tego, co chcieliśmy zrobić, od razu nam się to spodobało.

Czyli dopiero wtedy, kiedy Ray do was doszedł płyta nabrała aktualnego kształtu?

Tak, z pewnością, wcześniej oczywiście przygotowaliśmy wiele rzeczy, ale musieliśmy przystosować muzykę do głosu Ray'a. Piosenki, które wydawały nam się wspaniałe, po dodaniu jego głosu nie brzmiały już tak samo, z drugiej strony piosenki, które wydawały się mniej ważne nabrały znaczenia w połączeniu z głosem Raya, zmieniliśmy trochę melodię, żeby bardziej wyeksponować jego głos. Mogliśmy też pisać teksty, mając świadomość jaki głos będzie je śpiewał. Głos ma kluczowe znaczenie na płycie.

Ray, czy byłeś wcześniej fanem Genesis?

Tak, to znaczy, nie tylko Genesis, ale też wszystkich, którzy z Genesis wyszli, jak na przykład Peter Gabriel czy Phil nie tylko podczas współpracy z zespołem, ale także podczas ich całej kariery solowej. Pierwsza płyta jaką kupiłem, to był "A Trick Of The Tail", co ciekawe, to była pierwsza płyta z Philem.

To też moja pierwsza płyta.

Wydaje się, że to była pierwsza płyta każdego. Bo to była naprawdę wspaniała płyta i pewno ze mną zawsze już zostanie. Poza tym było tyle dobrych piosenek, pod którymi podpisali się Genesis, albo Peter, czy też Phil. I ciężko chyba nie być fanem tej grupy.

Czy to było w sumie dużo trudniejsze, niż mógłbyś przypuszczać? Musiałeś chyba mieć strasznego stracha?

Tak, na początku to było przerażające, ale później, w miarę rozwoju wydarzeń, stało się to już normalne i kiedy przeszliśmy już do pracy nad płytą, to wtedy okazało się, że to w sumie taka sama procedura, jak z kimkolwiek innym, nieważne z kim nagrywasz płytę, skoro i tak chodzi o granie muzyki. Myślę, że jest tak dlatego, że czuję się nieźle w muzyce, lubię śpiewać, czuję się przy tym naprawdę nieźle i podoba mi się to.

Słuchając płyty miałem wrażenie, że jest to nowa płyta Genesis, ale nie kolejna płyta Genesis. Czy jest to płyta, którą chcieliście nagrać już jakiś czas temu, ale skoro Phil był z wami musieliście iść z nim na kompromis?

Nie, w ogóle nie, to co otrzymujecie teraz jest takie z powodu wszystkich osób, które były związane z nagrywaniem płyty. Kiedy Mike i ja zasiedliśmy do pisania piosenek, wyszło z tego, to co wyszło, a Phil był wtedy ciągle z nami, mógł mieć na to jakiś wpływ. Jak ma się trzy osoby i jedna odchodzi to popycha nas trochę w stronę muzyki, którą, my bardziej lubimy, ja czy też Mike, dlatego tak to teraz brzmi. Ale jakoś desperacko do tego wcześniej nie dążyliśmy. Phil mógłby ciągle być z nami, mógł zdecydować, że z nami zostaje i wtedy z nim nagralibyśmy tą płytę. Ale chyba nie powinniśmy tego robić, to by tak nie brzmiało i on też nie czułby się z tym bardzo szczęśliwy. My po prostu lubimy pisać muzykę i robimy to na różny sposób. Mike ma Mike & The Mechanics, a ja też mam własną grupę. To była dla nas nowa możliwość wyrazu, mamy tutaj szkielet Genesis, ale z całkiem nowym głosem, niezłe wyzwanie dla nas. I kiedy już raz zaakceptujesz taki pomysł, to robisz wszystko, żeby się tak stało. To bardzo ekscytujące.

Na czym polega twoja technika pisania piosenek, bo wiem że piszesz tego mnóstwo, przez cały czas. Czy po prostu piszesz i nie myślisz o tej czy o innej płycie i potem po prostu sprawdzasz, co masz i ...

No nie do końca, zanim zaczęliśmy nasze solowe projekty, to staraliśmy się w Genesis pisać piosenki wszyscy razem, nie przynosiłem więc żadnych piosenek napisanych przeze mnie. Zaczęliśmy pisać rok temu i ja nie przyniosłem niczego z moich wcześniejszych rzeczy. Staraliśmy się być spontaniczni, improwizować, z włączonym automatem perkusyjnym, zaczynaliśmy grać jakieś akordy, riffy na gitarze itd. I jak tak improwizowaliśmy to wszystko się zaczynało krystalizować. I to chyba jest dosyć niezwykłe, w porównaniu z innymi zespołami. To wiele bardziej spontaniczne niż ludzie myślą. A to wszystko co piszę w domu jest przeznaczone na moje solowe projekty. Ale myślę, że to jest właśnie to, co nam się podoba w nagrywaniu płyt Genesis. Przy okazji wszystkie piosenki, które są na płycie są jego integralną częścią.

Macie takie szczęście, że macie wasze własne studio i w każdej chwili możecie tam zajść i zacząć nagrywanie. Ale czy nie kusiło was nigdy, żeby wyjść poza to studio, żeby zmienić trochę środowisko, zmienić trochę brzmienie. Czy też nie wyobrażacie sobie pracy poza tym studiem.

To nie jest dla nas takie ważne, nie przywiązujemy dużej wagi do miejsca w którym nagrywamy, gdybyśmy nagrali płytę gdziekolwiek indziej, brzmiałoby to chyba tak samo. Tylko że wtedy musielibyśmy wynająć pokoje i studio. Tutaj czujemy się bardzo wygodnie. Tutaj nie musimy się martwić o nic poza muzyką. Po prostu możemy usiąść i niech się to wszystko rozwija, to wszystko co możemy zrobić. Co innego, jeżeli chodzi o pracę z jakąś wybraną osobą i jedziesz do innego kraju, żeby z nią pracować. To co innego. Ale skoro mówimy Mike'u i o mnie, to staramy się pracować jak najbliżej miejsc, gdzie mieszkamy.
          Jaka jest rola producenta na płycie Genesis? W przeszłości, pamiętam, zmienialiście producentów do różnych części płyt. Na przykład ciebie zamieniliście na Nicka. Ostatnią płytę produkował Nick?

Nick jest współproducentem, ale szczerze mówiąc, my nie zatrudniamy kogoś, kto w całości ustala za nas kierunek w jakim pójdziemy. My piszemy w inny sposób. Dla Genesis piosenki muszą współgrać z brzmieniem. Pierwsze powstaje melodia na Keyboard Tony'ego, później moja gitarowa partia. Dostaje się wtedy brzmienie, nastrój i klimat piosenki. Więc w sumie, to wspaniałe, że mieliśmy Nicka, który miał kilka doskonałych pomysłów i był naprawdę bardzo zaangażowany w produkcję, ale tak naprawdę, to sami wyprodukowaliśmy płytę do pewnego stopnia. Nic za bardzo nie poprawialiśmy, nie znęcaliśmy się nad wieloma kawałkami. Musiały wszystkie zgadzać się z brzmieniem i nastrojem, w jakim zostało to napisane. A nie jak wtedy kiedy piszesz wcześniej piosenki, wchodzisz do studia i próbujesz keyboardy, gitarę i tak dalej. To wszystko jest już określone wcześniej, podczas pisania, wiemy w jaką stronę się pójdzie.

Czy ten powrót do niektórych tricków brzmieniowych na nowej płycie, powrót do rozwiązań z okresu "Mama" jest zamierzony? Są rzeczy, które bardzo kojarzą mi się z tym okresem "Mama".

Nasze decyzje nie są tak naprawdę zamierzone, my po prostu gramy, to co gramy. My wcale nie jesteśmy tak bardzo świadomi, tego co graliśmy w przeszłości, nie staramy się słuchać starszych płyt, ostatni raz przesłuchiwaliśmy stary materiał podczas remasteringu, to było jakieś 3 lata temu, gdyby nie to, wcale bym nie słuchał starszych płyt Genesis. Wiesz brzmienie jakie wychodzi na płytach jest funkcją tego co ma się w zasięgu podczas nagrywania płyty. Jeżeli przypomina to starsze płyty....? Nie wiem, w jakich punktach jest to podobne.

Myślę że zawsze pozostaną w naszej muzyce charakterystyczne elementy z przeszłości. Podczas nagrywania płyt każdy ma swoją technikę i swój styl, wie, co mu się podoba. Jeżeli posłucha się "Mama" to bardzo dramatyczna piosenka, a na nowej płycie jest bardzo dużo dramatyzmu. Mogę to wyłapać. Wiesz, zawsze przechowają się jakieś elementy z przeszłości, na każdy płycie.

Zatrudniliście zewnętrznych perkusistów na płycie, czy zagrają z wami na trasie?

Nie mieliśmy "wewnętrznego" perkusisty, więc musieliśmy zatrudnić kogoś z zewnątrz. Na płycie gra 2 perkusistów: Nick D'Virgilio i Nir Z, ale muszę przyznać, że większość zagrał Nir Z i on pojedzie z nami na trasę.

Czy nowa trasa Genesis będzie się w czymś różniła, na przykład pod względem doboru materiału?

Na pewno zagramy dużo piosenek z nowej płyty, ale z Genesis zawsze próbowaliśmy zagrać jak najwięcej z nowej płyty, tyle na ile pozwoliła na publiczność i oczywiście później starsze rzeczy. W ciągu całej naszej kariery tak było. Myślę, że tym razem będzie podobnie. Zagramy wiele starszych piosenek z wokalem Raya. Myślę, że większość z nich będzie całkiem nieźle brzmiała. Kilka oczywiście będzie różniło się od oryginału, niektóre nawet bardzo, ale myślę, że będzie to interesujące. Niektóre piosenki zostaną jakby stworzone na nowo. Będą tak odmiennie brzmiały. I to będzie naprawdę niezłe. Nie zaczęliśmy jeszcze regularnych prób, ale kilka piosenek, nad którymi pracowaliśmy brzmią naprawdę dobrze.

Zmieniliście wasz stały zespół, z którym graliście przez lata. Na przykład brak podwójnej sekcji perkusyjnej na scenie może dużo zmienić.

Nie wiem, kto mógłby jeszcze grać na perkusji. Nie będzie teraz tej podwójnej perkusji, trzeba się z tym pogodzić, że Phila z nami już nie ma. Chester Thompson, ponieważ pracował z nami na płycie, pomyśleliśmy, że go weźmiemy na trasę. Daryl Stuermer, gitarzysta, grał z nami przez wiele lat, chcielibyśmy ciągle z nim grać, ale on gra z Philem, który ma trasę, w tym samym czasie co my. Postanowiliśmy poszukać nowego gitarzysty, Anthony Drennan, gitarzysta irlandzki. Nie słyszeliśmy zbyt wiele jego muzyki, ale to co słyszeliśmy zrobiło na nas duże wrażenie. Ma taki bardzo liryczny styl i będzie dobrze do nas pasował. To bardzo dla nas ekscytujące, będziemy pracować z wieloma nowymi ludźmi. Ale uważam, że ciągle zostaniemy tymi samymi Genesis.

Czy macie jakiś niewykorzystany materiał z sesji, jakie nagrywacie? Na Przykład z ostatniej? I czy wracacie do tego, czy wszystko raczej kasujecie?

Nie można wykasować piosenki, która kiedyś powstała, która była niezła, nie można tego zniszczyć, ona nie znika, nie możesz jej zapomnieć. Wiesz cały przemysł płytowy tak działa, że wydaje się single z nie wydanymi, dodatkowymi piosenkami i zawsze, teraz też po sesji zostaje kilka piosenek, które się nie mieszczą na płycie, bo mieliśmy za dużo materiału. Jest to bardzo wygodna pozycja, ale stwarza problemy decyzja, co ma się znaleźć na płycie, a co nie. Zostały przecież bardzo dobre piosenki, które się na płycie nie znalazły, ale mogą być wykorzystane na strony b singli. To jest ten dodatkowy materiał.

Ray, odpowiedz mi, czy ciężko pracowało się z nimi?

Nie, szczera odpowiedź.

OK., w porządku, słyszeliśmy, że z powodu wydania "Genesis Retrospective" doprowadziliście do czegoś jak "Beatles Anthology Reunion" i nagraliście razem singiel. Czy to prawda, słyszałem taką plotkę.

Przed tym jak zabraliśmy się do pracy nad nową płytą, pracowaliśmy, tak naprawdę to Nick Davis pracował nad boxami z naszymi nagraniami. Pierwszy to oczywiście praca z Peterem Gabrielem. Peter, jego wykonanie na nowo "The Lamb..." brzmiało całkiem nieźle, więc chcieliśmy z nim nagrać na nowo "The Carpet Crawlers", zaczęliśmy już nagrywać wstępną wersję w domowym studio. Więc już było to w fazie wstępnej, Phil też grał na perkusji, ale zaczęliśmy prace nad nową płytą i musieliśmy to odłożyć na bok. Ale pewnego dnia to ujrzy światło dzienne, w jakiejś formie.

Czekaliśmy 27 lat, żeby zobaczyć was na żywo w Polsce. W końcu ten dzień chyba nadszedł.

Tak, wiesz, bardzo chętnie byśmy u was zagrali. O ile by to można było łatwo zrobić. Ale o ile pamiętam, mieliśmy ostatnim razem gdzieś u was zagrać. Miał być jakiś koncert, ale wszystko się rozsypało. To miało być gdzieś, gdzie scena jest bardzo duża... Jest gdzieś taka scena?

Jest kilka takich miejsc.

To zawsze tak jest, że te rzeczy nie zależą tak naprawdę tylko od decyzji zespołu, jest przecież tyle różnych aspektów, kiedy organizuje się koncert na skalę Genesis. To zależy też od organizatora i promotora trasy w Polsce, czy gdziekolwiek indziej. Wszystko musi do siebie pasować, daty, nasze położenie geograficzne w danym dniu, może być wiele różnych powodów, dla których grupa nie gra gdzieś koncertu. Na przykład kraje Ameryki Południowej, w których nie graliśmy zdaje się całkiem długo. Miejsca jak na przykład Buenos Aires, gdzie naprawdę bardzo lubimy grać koncerty, ale to tak prosto niestety nie działa. Jest tyle szczegółów, które muszą być brane pod uwagę. Polska staje się coraz bardziej możliwym miejscem na koncert, z tymi wszystkimi zmianami politycznymi, które miały miejsce w ostatnich latach. Teraz nie ma już powodów, żeby tam nie grać. Gramy w Niemczech, więc logicznie jest zagrać też u was. Tym razem jest to dużo bardziej prawdopodobne. Ale ciągle nie mamy żadnych ostatecznych decyzji dotyczących trasy europejskiej.

Obiecujemy tym razem zachować się w porządku. Proszę, zróbcie co w waszej mocy. Dziękuję panom.

Rozmawiał Piotr Metz
 Odnośniki związane z tematem 
   BiografiaRockowy teatr dla elityBartek BartosińskiRipples1998
   BiografiaBiografia GenesisPaweł RoczniakArtykuł własny
   WywiadZwyciężyć W Igrzyskach OlimpijskichGrzegorz CzyżTylko Rock05 / 1999
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   ArtykułTaniec na wulkanieWojciech MachałaTylko Rock08 / 1998
   RecenzjaCalling All StationsBartek BartosińskiWielki Projekt Muzyczny1997
   RecenzjaCalling All StationsPrzemysław Semikwww.rockmetal.pl23 / 01 / 1999
   RecenzjaCalling All StationsSebastian Górskikoneser.czardybon.net1997
   RelacjaKoncert w katowickim SpodkuBartek BartosińskiRipples02 / 1998
   RelacjaKoncert w katowickim SpodkuAndrzej KłyszejkoArtykuł nadesłany04 / 2002
   RelacjaCalling All Stations TourRoman Milowskiwww.rockmetal.pl15 / 05 / 1998