Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
PETER GABRIELARTUR PARDELA
 
Tylko Rock
Nr 8 (24), Sierpień 1993
Bliskie spotkania trzeciego stopnia
            Ubrany w nieskazitelnie biały garnitur Peter Gabriel pojawił się na scenie punktualnie o dwudziestej. Zapowiedział dwóch Kenijczyków, którzy zabawiali nas przez następny kwadrans własną muzyką. Dopiero gdy zeszli ze sceny, światła powoli zaczęły przygasać. Zapadły ciemności, po sali przeszedł huragan braw.

Wtem nad sceną zabłysło słabe, niebieskawe światełko ukazując widzom coś na kształt latającego spodka, którego kontury rozmazywały się w mglistej poświacie. Sceneria przypominała film Bliskie spotkania trzeciego stopnia...

Już słychać pierwsze dźwięki muzyki: coś jak szkockie dudy i uderzenia perkusji. Tak... to Come Talk To Me - utwór z najnowszej płyty Us. Tajemniczy pojazd powoli otwiera się ukazując nam wnętrze sceny, na której dostrzec można oświetlone bladym, białym światłem opary "mgły" i majaczące się sylwetki czterech muzyków. A gdzie mistrz? Niespodziewanie ze szczeliny w podłodze środkowej sceny bucha oślepiający snop światła. Powoli, niczym winda, wysuwa się... angielska
budka telefoniczna
z zamkniętym w niej Peterem Gabrielem. Słychać już charakterystyczny głos, który brzmi świetnie, przez tyle lat nic się nie zmienił, a nawet jakby nabrał na sile. Po chwili drzwi budki otwierają się, artysta kieruje się ku środkowej scenie, ale zostaje wciągnięty przez niewidzialne siły z powrotem do wnętrza budki. Gromkie brawa nagrodziły ten efektowny pokaz, a po chwili ze sceny padła zapowiedź: "A teraz coś z parą."

W tym momencie znad sceny zsunął się niewidoczny do tej pory ekran, na którym wyświetlono czarno-biały film o pędzącej lokomotywie. Zespół równocześnie wykonywał nieznany utwór instrumentalny, będący jakby wstępem do właściwej części czyli przebojowego Steam, też z Us, zagranej z wielką ekspresją, bardzo perfekcyjnie, jak zresztą wszystkie utwory tego wieczoru. Piękna gra fioletowych punktowych świateł w połączeniu z niebieskim oświetleniem sceny i czerwonym światłem z tyłu dopełniły całości.

A teraz coś starszego, z trzeciej płyty - Games Without Frontiers. Scena zostaje zalana krwistoczerwonym światłem, a Gabriel - podobnie jak na koncertach w 1987 roku - dziarsko maszeruje w rytm tego pacyfistycznego utworu.

Nie kończące się brawa zmusiły artystę do krótkiej przerwy. Po chwili powrócił na główną scenę i zajął miejsce przy klawiaturze, ustawionej po lewej stronie. Pozostali instrumentaliści zniknęli za kulisami. "Mam przyjemność przedstawić teraz niezwykłego muzyka, niezmiernie utalentowanego, bez którego utwory, które za chwilę zagramy, nie mogłyby powstać: skrzypek Shankar!"

Zapadają ciemności i tylko postać Petera Gabriela, znikająca w oparach dymu, zostaje oświetlona słabym, białym światłem. Odnosi się wrażenie, że zapalono lampę naftową i ustawiono ją pod klawiaturami. Równocześnie inny strumień niebieskiego światła wydobywa z mroku stojącą na okrągłej scenie postał, która trzyma w rękach podwójne skrzypce.

Artyści zaczynają tylko we dwójkę. Zastanawiam się, co to za utwór - poznaję, no tak, to instrumentalna kompozycja ze ścieżki dźwiękowej filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa i z płyty Passion. Na tle arabizującej melodii, granej na przemian przez klawisze i skrzypce, wokaliza Gabriela brzmi wspaniale. Przypomina mi trochę wykonanie fragmentów Listu do Koryntian przez Niemena. Cała sala w głębokim skupieniu przeżywa tą fascynującą muzykę. Po pewnym czasie oświetlenie przybiera barwę ciemnofioletową, a pozostali muzycy zajmują prawie niepostrzeżenie swe miejsca na scenie. Z ich udziałem Gabriel wykonuje nie znaną szerzej, dynamiczną kompozycję instrumentalną Across The River. Pochodzi ona z koncertów z 1982 roku, ale nie została wydana na żadnym oficjalnym albumie, a jedynie na płytach pirackich z tego okresu.

Znów zapadają ciemności, scenę osnuwa dym, a Peter Gabriel bierze do rąk długą żerdź. Słychać spokojne dźwięki kolejnego fragmentu z Passion. Muzycy błądząc we mgle ustawiają się gęsiego za Gabrielem, a ten wraz z nimi odpychając się żerdzią... płynie wśród oparów ku środkowej scenie. Efekt zadziwiający, wprost niesamowity - dopiero później zauważyłem, że posłużono się ruchomym chodnikiem wmontowanym w scenę. Wśród ogłuszających oklasków mistrz niczym
Charon
dotarł do celu. Tak pięknej, poetyckiej sceny nie widziałem jeszcze na żadnym koncercie.

W tym czasie pracownicy techniczni w absolutnych ciemnościach rozstawili perkusję i dwa instrumenty klawiszowe, a muzycy zajęli znów swe miejsca. Scena skąpana w ciepłopomarańczowym świetle, które tworzy nastrój dla utworu pochodzącego - jak mi się zdaje - z płyty wydanej na rzecz ratowania dżungli amazońskiej. Na ekranie piękne obrazy łąk i lasów, a na zakończenie ze środka sceny wyrasta... olbrzymie egzotyczne drzewo - symbol życia na naszej planecie. Ogromna owacja...

Ciepłe, czerwone światło barwi scenę, która teraz wygląda jak łąka tuż przed zachodem słońca. Pater Gabriel siada pod drzewem i wykonuje Blood Of Eden. W studiu zaśpiewał tę piosenkę w duecie z Sinéad O'Connor, ale tu wokalnie wspierany jest przez ciemnoskórą pianistkę ze swojego zespołu. Zespół gra bardzo delikatnie i ten piękny utwór wprowadza słuchaczy na chwilę w nastrój zadumy.

W całkowitych ciemnościach chłoniemy nowe dźwięki - to San Jacinto z czwartej płyty. Ponieważ byłem już świadkiem wykonania tego utworu w Norymberdze w 1987 roku, zastanawiałem się, czy dziś będzie ono podobne, czy też nie. Jest jednak inaczej. Mistrz stoi na podwyższeniu wśród muzyków, scena ponownie znika w oparach dymu, a na ekran wypływa księżyc. Postać Gabriela zostaje podświetlona na czerwono od dołu, po chwili zapala się kilkanaście białych reflektorków, które ostrymi strugami światła przecinają salę, co przypomina efekty laserowe. Artysta śpiewa tę smutną kompozycję z goryczą w głosie.

Nagle na ekranie pojawia się sylwetka przydrożnego motelu z migającym neonem, jak gdyby sfilmowanym z okna pokoju. Obserwujemy to w absolutnej ciszy przez około minutę. Niespodziewanie zapalają się białe światła nad główną sceną i ukazuje się... wnętrze pokoju motelowego z Peterem Gabrielem śpiącym w łóżku. Słychać pierwsze takty Washing Of The Water z najnowszej płyty. Artysta wstaje i zaczyna się ubierać. Tym razem zakłada czarny garnitur oglądając się równocześnie w telewizorze. Gdy następnie zespół wykonuje dynamiczne Kiss That Frog z wstawką Gabriela na harmonijce ustnej, na ekranie przesuwają się rozpędzone kreski i kropki w tysiącach barw i odcieni. Przypomina to trochę efekty z filmu
Odyseja kosmiczna 2001.
Po kolejnym utworze, Fourteen Black Paintings, również z płyty Us, następuje to, na co wszyscy czekali: Solsbury Hill z pierwszej płyty z 1977 roku. Jest to stały punkt wszystkich koncertów Gabriela. Ta pogodna kompozycja wywołuje wielkie poruszenie wśród słuchaczy. Kilkanaście tysięcy rąk klaszcze, olbrzymi chór powtarza z artystą: Bum, bum, bum. Gabriel dziękuje serdecznie, kłania się i już słychać dźwięk automatycznej perkusji (jedyny raz tego wieczoru). To drugi przebój z Us - Digging In The Dirt. Na ekranie widać zmieniającą się w miarę trwania utworu twarz ludzką: najpierw niemowlaka, dziecka, młodzieńca, potem samego Gabriela, obserwujemy proces starzenia się i w końcu zostaje sama... czaszka, która zamienia się ostatecznie w piękny kolorowy kwiat.

Muzycy znikają wśród kłębów dymu i jaskrawego, biało-zielonego światła. Sledgehammer - prawdziwy superprzebój z płyty So podrywa wszystkich na równe nogi: Wspólnie sala odśpiewuje refren z powtarzanym wielokrotnie słowem Sledgehammer. "Teraz przeniesiemy się do sekretnego świata" - pada głos ze sceny. Ekran pokrywa się setkami kolorowych kwiatów. Artyści spokojnie stoją wykonując z dostojeństwem piękną kompozycję Secret World z płyty Us. Po chwili po scenie przebiegają delikatne błyski - jakby fleszów: aparatów fotograficznych. Muzycy improwizują trochę, gdy mistrz ich kolejno przedstawia. Są to postaci znane w większości z poprzedniego tournee: A więc na gitarze David Rhodes, na basie znakomity Tony Levin (znany z King Crimson, z ostatniej płyty sfudyjnej Pink Floyd, z dwóch płyt Yes - w tym jednej pod nazwą Anderson, Bruford, Wakeman, Howe - i z wszystkich płyt Gabriela), na perkusji Manu Katché. W skład grupy wchodzi też ciemnoskóra pianistka, saksofonistka i wokalistka Joy Askew.

Obsługa techniczna ułożyła już na ruchomym chodniku kilkanaście walizek. Gabriel bierze jedną, kładzie na scenie i otwiera. W miarę zbliżania się końca utworu artyści podchodzą do walizki, kłaniają się publiczności i... znikają w jej wnętrzu. Ostatni opuszcza scenę sam mistrz, po czym technik zamyka walizkę i wychodzi z nią za kulisy.

Było to zakończenie właściwej części koncertu. Ale publiczność domagała się bisu. Po dłuższej chwili na okrągłej scenie zapaliły się światełka i ku górze podniosła się mała kopułka, we wnętrzu której tkwił cały zespół. Na osłodę otrzymaliśmy In Your Eyes z płyty So. Niestety, gdy przebrzmiały dźwięki tej kompozycji, niebieska kopułka opadła i zniknęła. Ale po chwili znowu uniosła się do góry. Scena
w morzu czerwieni.
Złowieszczy dźwięk gitary obwieścił nam, że to Biko - utwór na cześć zamordowanego w 1977 roku w RPA murzyńskiego działacza. Widownię rozświetliły setki płomyków z zapalniczek i zimnych ogni.

Niestety, był to ostatni utwór tego wieczoru. Trochę zdziwił mnie brak Love To Be Loved, bo to według mnie najpiękniejsza kompozycja z Us. Zabrakło również miejsca na wiele starszych, znakomitych utworów mistrza - choćby Don't Give Up czy Big Time z So.

Ale program przedstawiony przez Gabriela był wspaniały. Gdy porównuję ten koncert z ostatnim występem Genesis, gdzie zmiany oświetlenia następowały z szybkością pędzącego ekspresu i były niemożliwe do zarejestrowania przez zawodne ludzkie oko, muzycy tłukli bez cienia zaangażowania poszczególne kompozycje, a Phil Collins powtarzał po raz n-ty te same dowcipy, to nie mam nawet odrobiny wątpliwości, że to Gabriel jest mistrzem. Mam nadzieję, że na następne spotkanie z nim, nie będę musiał czekać aż siedem lat!

Festhalle, Frankfurt nad Menem,
21 kwietnia 1993

Artur Pardela
 Odnośniki związane z tematem 
 Inne artykuły
   BiografiaBadacz egzotycznych kulturTomasz BeksińskiTylko Rock09 / 1991
   ArtykułArchanioł majsterkowiczTomasz BeksińskiTylko Rock01 / 1996
   ArtykułZaciśnięta pięśćGrzesiek KszczotekTylko Rock08 / 1993
   RelacjaZamykając za sobą wiekoMałgorzata KościelniakTylko Rock08 / 1993
   RecenzjaSecret World Live DVDGrzegorz KszczotekTeraz Rock2003
 Strony internetowe
   Witrynawww.petergabriel.comOficjalna strona internetowa Petera Gabriela
   Witrynawww.realworld.on.netOficjalna strona internetowa wytwórni płytowej Real World
   Witrynawww.tonylevin.comOficjalna strona internetowa Tony'ego Levina
   WitrynaAnd Through The Wire - Peter GabrielNieoficjalna strona internetowa poświęcona Peterowi Gabrielowi
   Witrynawww.solsburyhill.orgNieoficjalna strona internetowa poświęcona Peterowi Gabrielowi
   Witrynawww.pgstrona.prv.plNieoficjalna polska strona poświęcona Peterowi Gabrielowi