Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
PETER GABRIELMaurycy
 

Artykuł nadesłany - 20 Stycznia 2004
Poznań 30 Maj 2003
 
   Autor nieznany... Prosze o kontakt
          30 dzień Maja, piękna słoneczna pogoda. Poznań jakby jakiś zatłoczony - zjechało kilka tysięcy ludzi z innych miast... m.in. ja z Wrocławia. Już w mieście poczułem atmosferę niesamowitego wydarzenia. Na światłach zaczepił mnie kierowca ze stojącego obok auta, mieliśmy dosłownie kilka sekund na rozmowę... - "Pan z Wrocławia, pewnie na koncert Gabriela? Wie pan jak dojechać na stadion Lecha?!", zdążyłem odkrzyknąć, że "już wiem, ale jedziemy w złym kierunku i trzeba zawrócić na następnym skrzyżowaniu" nie wiem czy mnie usłyszał, światła mignęły na zielone i tyle było rozmowy... skoro ja trafiłem na Bułgarską to on pewnie też.

Wokół stadionu już od 17 kręciły się spore grupy ludzi, część wchodziła na obiekt część jadła jeszcze ostatni posiłek a część na coś czekała, jakby specjalnie przeciągając chwile podniecenia.
Wszedłem na stadion o 19 i zająłem swoje fatalne miejsce, na końcu stadionu. Po 20 zaczął się koncert polskiego zespołu Goya, który zaprezentował się całkiem przyzwoicie. Szczególnie sympatyczna była wokalistka, która kilkakrotnie podczas występu wręcz przepraszała, że to ona jest na scenie a nie Peter Gabriel, wzbudziła tym moją sympatię. Stadion cały czas powolutku się wypełniał, słońce chyliło się ku zachodowi, a z głośników płynęła piękna muzyka z płyty "Ovo-The Millenium Show". Cały czas czuć było w powietrzu atmosferę wielkiego, artystycznego wydarzenia, choć mąciły go trochę stanowiska z pieczonymi kiełbaskami i piwem...

Wreszcie wyszedł bohater wieczoru, przywitany głośnymi brawami i ogólnym podnieceniem. Było pięć po dziewiątej, kiedy usiadł przy fortepianie i wydobył z niego pierwsze dźwięki "Here Comes The Flood". Z daleka wyglądał elegancko, dopiero później zobaczyłem jaki dziwaczny ma strój.
Od początku zawładnął publicznością (ostatecznie chyba około 20 tysięcy). Wszystkich zszokował zadziwiającą znajomością języka polskiego, jak się potem okazało uczył się go piętnaście minut z Piotrem Kaczkowskim. Ten ostatni był przez cały koncert za kulisami i tłumaczył opowieści jakimi uraczał nas Gabriel między utworami.
Już po pierwszej piosence widać było, że gwiazda wieczoru jest w świetnej formie wokalnej i że czeka nas wspaniały wieczór. Po "Here Comes The Flood" na scenę wszedł zespół i już po chwili uderzyli bardzo mocno. To było coś - "Darkness" zabrzmiało bardzo drapieżnie a Peter po raz pierwszy pokazał ile energii ma w sobie 53 latek.
Potem popisy znajomością języka polskiego i usłyszeliśmy pierwszy wielki przebój "Czerwony Deszcz" w którym popis na basie swoimi wielki pazurami dał Tony Levin. Następnie był "Secret World" a ja zwęszyłem szansę żeby zbliżyć się do sceny. Płyta boiska była wypełniona zaledwie w 50% i ochroniarze pilnujący bramek wpuszczali małe grupki ludzi z trybun. Tak też dostałem się do sektora "C" pod koniec utworu "Sky Blue", który przez to całe zamieszanie niestety trochę mi "umknął".

W "Down Side Up" pierwszy raz mogła pokazać swoje możliwości wokalne Melanie, córka Petera. Cały koncert spisywała się dobrze, ale nieco jej jeszcze brakuje do
Autor nieznany... Prosze o kontakt   
Pauli Cole, poprzedniej wokalistki. Podczas "Down Side Up" było już ciemno, koncert nabrał rumieńców i magicznej atmosfery. Sam utwór na żywo brzmi równie mrocznie jak na płycie i dobrze, że znalazło się dla niego miejsce w secie koncertowym. W tym miejscu też polska publiczność po raz pierwszy chyba mogła odczuć, że poznański koncert jest dużo uboższy wizualnie od wszystkich innych z tej trasy. W czasie "Down Side Up" Peter i Melanie zwykle chodzili do góry nogami, przymocowani u góry sceny. W Poznaniu tego nie było, jak wielu innych ozdób koncertu.

W "Diggin In The Dirt" znów można było zobaczyć ile życia jest na scenie, Rhodes i Levin prawie wychodzili z siebie, Melanie i Rachel Z. też ciągle "kręciły biodrami", już nie mówiąc o Peterze który momentami wręcz biegał po scenie.
Kiedy ucichły ostatnie dźwięki "Diggin In The Dirt" wszyscy muzycy, oprócz Geda Lyncha zeszli się na środku sceny i zaintonowali accapella początek jednego z najpiękniejszych i najważniejszych utworów wieczoru - "Mercy Street"- z tym wokalnym wstępem zabrzmiał piękniej niż ktokolwiek mógłby sobie wymarzyć.
Potem Peter zabrał głos i poprosił swojego imiennika (Kaczkowskiego) o przetłumaczenie jego słów. "...kiedy byłem mały, mówili jesteś tym co jesz. Kiedy byłem trochę starszy, mówili jesteś tym w co się ubierasz. Teraz jesteś tym co oglądasz" - usłyszeliśmy z ust Piotra Kaczkowskiego myśli Petera Gabriela. To była trafna zapowiedź "The Barry Williams Show" piosenki, której tekst opowiada o reality shows i obnażaniu własnych uczuć w telewizji przed milionami ludzi... Sam utwór zabrzmiał bardzo dobrze, dużo lepiej niż na płycie. W wersji studyjnej nie zrobił na mnie większego wrażenia, wręcz przeciwnie - jako zapowiedz płyty rozczarował. Na żywo zabrzmiał przekonująco, poderwał ludzi którzy głośno śpiewali refren razem z Gabrielem. Zaraz potem kolejny singel z ostatniego longplaya, zapowiedziany przez artystę po polsku - "Więcej Niż To" i każdy wiedział o co chodzi. Teraz już wszyscy kiwali się, śpiewali i tańczyli w rytm muzyki płynącej z głośników.
Dla większości ludzi zgromadzonych tego wieczoru na stadionie Lecha następny utwór był dużą niespodzianką. "Animal Nation" to piosenka zupełnie anonimowa. Nie było jej dotychczas na żadnej studyjnej płycie.

Wielka kula poruszała się chaotycznie na brzegu sceny i usłyszeliśmy pierwsze dźwięki "Growing Up" (wtedy numer jeden na liście przebojów radiowej trójki, najwyżej sklasyfikowany z trzech singli z albumu "Up"). Ta kula w której przez cały utwór poruszał się Gabriel to był jedyny efekt wizualny jaki udało się pokazać polskiej publiczności. I tak było ciężko bo scena była mniejsza niż zwykle i trudno było się przeciskać w olbrzymiej kuli między muzykami i instrumentami.
"Solsbury Hill" i "Sledgehammer" zabrzmiały tuż po sobie. Jak można się było spodziewać oba te wielkie przeboje przypadły do gustu publiczności. Kiedy zaczął się "Signal To Noise" stało się jasne, że koncert nieubłaganie zbliża się do końca. Jednak te kilka minut z zamykającym podstawowy set utworem były niesamowite. Zabrzmiał on rewelacyjnie, a trochę zmieniona partia perkusji dodała dynamiki. Powolutku niknęły dźwięki gitary i instrumentów klawiszowych i po chwili na scenie został już sam Ged Lynch, który jeszcze przez kilka chwil wybijał rytm. W końcu wszystko ucichło i było wiadomo, że podstawowa część koncertu się zakończyła.

Zaczęły się owacje, oklaski, skandowania. Zespół nie dał się długo prosić i już po kilku minutach wyszedł na scenę, żeby zagrać pierwszy bis. "In Your Eyes" w przedłużonej wersji, znanej z koncertowej płyty "Secret World Live" znów rozkołysał publiczność.
   Autor nieznany... Prosze o kontakt
Minęło 10 minut i na scenie znowu zrobiło się pusto. Ręce bolały już od oklaskiwania artystów, gardło piekło od krzyku a w sercu pojawiła się wątpliwość - czy jeszcze wyjdą, czy to już koniec...?
Wyszli aby zagrać wyjątkowo dla polskiej publiczności, wyjątkowy utwór. "Biko" - bo o nim mowa, podczas trasy "Growing Up" w Poznaniu zabrzmiał po raz pierwszy i jak się potem okazało przedostatni. Część nowych muzyków nie znała tego utworu i Peter uczył ich podczas jednej z poprzedzających koncert prób dźwięku.
Udało im się to zagrać bardzo dobrze a Gabriel powiedział że "dedykuję ten utwór tym wszystkim, którzy nie boją się sięgnąć po broń i walczyć przeciwko rasizmowi", wspomniał też oczywiście o bohaterze utworu i inspiracji do napisanie jego, czyli Stevenie Biko.
Znów ten sam motyw: cichną dźwięki wszystkich instrumentów po kolei, zostaje tylko Ged Lynch ale i on po kilku uderzeniach również kończy i opuszcza scenę. To był już naprawdę koniec. Rozbłysły światła i na nic zdały się wywoływania i oklaski. Ten wspaniały wieczór kiedyś przecież musiał się skończyć. Pocieszające były słowa artysty "Do zobaczenia". Nie pozostaje nic innego jak trzymać go za słowo.


Maurycy
 Odnośniki związane z tematem 
 Inne artykuły
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   RecenzjaUpArtur ChachlowskiMały leksykon wielkich zespołów
   RecenzjaUp muzyka.onet.pl3 / 10 / 2002
   RecenzjaUpAt muzyka.onet.pl13 / 11 / 2002
   RecenzjaUpGustav muzyka.gildia.com18 / 02 / 2003
   RelacjaPeter Gabriel - Growing upDaeclan Artykuł nadesłany29 / 04 / 2003
   RelacjaPeter Gabriel na Stadionie LechaŁukasz MińczykowskiArtykuł nadesłany10 / 06 / 2003
 Strony internetowe
   Witrynawww.petergabriel.comOficjalna strona internetowa Petera Gabriela
   Witrynawww.realworld.on.netOficjalna strona internetowa wytwórni płytowej Real World
   Witrynawww.tonylevin.comOficjalna strona internetowa Tony'ego Levina
   WitrynaAnd Through The Wire - Peter GabrielNieoficjalna strona internetowa poświęcona Peterowi Gabrielowi
   Witrynawww.solsburyhill.orgNieoficjalna strona internetowa poświęcona Peterowi Gabrielowi
   Witrynawww.pgstrona.prv.plNieoficjalna polska strona poświęcona Peterowi Gabrielowi