Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
RAY WILSON W MINIMAXIEPIOTR KACZKOWSKI
 

Program 3 Polskiego Radia - 18 Maja 2003
Rozmowa po koncercie
 
Czy są jakieś szanse, że Ray przyjedzie do Polski jesienią z zespołem?

Tak, są szanse. Próbujemy teraz to wszystko zorganizować. Nie mam jeszcze dat, ale powiedziałbym, że w 90 procentach tak.

Na dłużej? Kilka koncertów?

To tak naprawdę nie ode mnie zależy, jeśli więcej ludzi będzie chciało zobaczyć koncert, wtedy zagramy więcej po prostu.

Nigdy nie bywasz zmęczony?

Tak (śmiech)

Spotkałem się z tobą w studiu Genesis "The Farm", później widziałem cię w Berlinie, w końcu w Katowicach...

"Katowice", wtedy mówiłem "Katowicie" i publiczność śmiała się ze mnie. Teraz rozumiem, że źle to wymawiałem.

Jeśli pamiętasz Katowice, ja pamiętam dokładnie, ponieważ braliśmy udział w organizacji koncertu, był on transmitowany przez tę stację i nauczyłeś się kilku polskich słów. Chcesz ich posłuchać ?

To musiało brzmieć strasznie.

Nie, nie, brzmiało doskonale. Posłuchaj.

"Dzień dobra Polska, dziękuje szie jesteścia"

Hehehe

Dziękujemy, że byłeś tutaj. Nauczyłeś się o wiele więcej, pamiętasz, wszyscy byli szczęśliwi, a to nie często się zdarza, że ktoś prowadzi koncert troszkę po Polsku. Dlatego pytałem czy bywasz zmęczony.

Nie, myślę, że kiedy pracuję dużo zdobywam energię. Jedyne momenty, w których czuję się zmęczony nadchodzą wtedy, kiedy nic się w życiu nie dzieje. Lubię kiedy coś się dzieje, lubię kiedy jestem cały czas zajęty, wtedy czuję, że żyję.

Zaśpiewałeś dzisiaj "In The Air Tonight", czy śpiewałeś ten utwór kiedykolwiek z Genesis?

Nie

Tylko później, kiedy odszedłeś z Genesis?

Tak, kiedy miałem zagrać ten akustyczny koncert w Edynburgu 2 lata temu, pomyślałem, że zaśpiewam jedną piosenkę Phila Collinsa, kilka piosenek Genesis, Stiltskin itp. Myślę że to była moja ulubiona piosenka Phila Collinsa.

Dwie osoby napisały do mnie, że twoja wersja jest znacznie lepsza niż Phila Collinsa i definitywnie młodsza.

To miło, że ktoś tak twierdzi, ale ja bym się z tym nie zgodził (śmiech). Myślę, że oryginał jest wspaniały.

Pamiętam twoje słowa kiedy byliśmy na "The Farm", że zdajesz sobie sprawę z tego, że wiele osób nie zaakceptuje twojego głosu w Genesis, i że ty to szanujesz. Ale to nie było powodem, dla którego ten Genesis nie odniósł sukcesu?

Winna była Ameryka, po prostu. Myślę że cała europejska część była naprawdę dobra, myśleliśmy, że to był dobry początek, koncerty były dobre i zacząłem czuć, że jesteśmy zespołem, nowym zespołem, ale Amerykanie nie kupowali biletów na koncerty, więc nie pojechaliśmy tam na trasę koncertową. To było powodem.

I płyta nie sprzedawała się dobrze.

Myślę, że sprzedano pół miliona płyt (śmiech) co nie jest wcale niskim wynikiem.

Pamiętam jak mówiłeś, że ty sprzedajesz gdzieś tak około 180 razy mniej niż sam Genesis.

Myślę, że sprzedali około 100 milionów płyt w swojej karierze, co jest dużym wynikiem, ale nie to chodzi.

Chciałbym żebyśmy odtworzyli jakiś utwór z Twojej nowej płyty i potem kontynuowali, jeśli masz czas?

Mhm (wyraża zgodę)

Zaproponujesz coś z tego czego nie było na koncercie?

(Piotr Kaczkowski po polsku): Przygląda się swojej płycie, jakby ją pierwszy raz w życiu widział.

Może, którąś z dodatkowych piosenek?

O tych właśnie myślałem.

Jest tam piosenka "Gouranga", która jest rzeczą...

Grałem ją wiele razy z singla.

Grałeś...

Nie ma problemu uwielbiam tę piosenkę.

Tak, lubię ją.

Chciałbyś nam coś opowiedzieć o tej piosence?

Tak, "Gouranga" to znaczy "bądź szczęśliwy". Kiedyś spotkałem na ulicy wyznawców Harry Krishna i jeden z nich podszedł do mnie, byłem wtedy nieszczęśliwy, i powiedział: "Powiedz gouranga ze mną, to znaczy bądź szczęśliwy" Zastanowiłem się, co ci ludzie chcą mi powiedzieć i rzeczywiście od tamtego momentu coś się zmieniło w moim życiu i o tym właśnie jest ta piosenka. To jest dużo dłuższa historia, ale mniej więcej o to w niej chodzi.

(Gouranga)

Kiedy wybrzmiała piosenka Piotr Kaczkowski opowiedział w skrócie co działo się w studiu, podczas odtwarzania. Dowiedzieliśmy się, że słuchacze ocenili koncert na bardzo niespieszny i spokojny.
          Natomiast w studiu Ray był bardzo zajęty, podpisywał karty, przeczytał długiego maila po angielsku od słuchaczki, przypomniał też sobie na jakiej gitarze grał, był to Tailor, nie pamiętał modelu prawdopodobnie był to model 412. Jedna ze słuchaczek trafnie zauważyła, że "Pan Ray mógłby u nas w kraju uczyć języka angielskiego" i dodała: "mówi tak wyraźnie, że nawet ja 2 dni przed maturą z tego języka wszystko rozumiem". Piotr Kaczkowski z uśmiechem skomentował: "No nie wiem czy to jest akurat komplement, dwa dni przed maturą..." Wróćmy jednak do wywiadu...

Co lubisz bardziej, Genesis z okresu Petera Gabriela, Genesis z okresu Phila Collinsa, czy Genesis za czasów Raya Wilsona?

(śmiech i poważnym tonem) Raya Wilsona... Nie, prawdę mówiąc wolę wczesny okres z Philem Collinsem. Płyta "A Trick Of The Tail" jest moją ulubioną. Nie mogę powiedzieć, że lubię bardziej okres Petera Gabriela czy Phila Collinsa, ale wolę te wcześniejsze lata.

Mniej popowe?

Tak, po prostu.

Kiedy ty się pojawiłeś i zaśpiewałeś utwory takie jak "Shipwrecked", jak "The Dividing Line", fani myśleli, że ten Genesis wróci do tego dawnego, większego. Chyba Mike Rutherford powiedział: "wraz z odejściem Phila Collinsa odeszła również popowa strona Genesis".

Tak, myślę, że to prawda. To dziwne, że Genesis odniósł największy sukces z popularnymi piosenkami, takimi jak "I Can't Dance", "Invisible Touch", "Land Of Cofussion". A ilekroć rozmawiam z kimś o Genesis zawsze słyszę, że bardziej podobał mu się ten wcześniejszy okres (śmiech).

Co jest najważniejsze dla muzyka w dzisiejszych czasach, dla ciebie, po tym kiedy byłeś w kilku zespołach, po tym kiedy byłeś w Genesis, a teraz jako artysta solowy?

Co ma dla mnie znaczenie muzycznie... Myślę o tym jakby to był początek reszty mojego życia. Wróciłem więc do korzeni, do podstaw, tak jak dziś zagrałem tylko z gitarą akustyczną. To była najważniejsza rzecz, żeby wrócić do początku i ponownie odnaleźć moją miłość do muzyki, bez oglądania się na biznes muzyczny i na to ile płyt sprzedajesz, bez rzeczy, które powodują zamęt. Więc najważniejszymi rzeczami dla mnie ogólnie w życiu są podstawowe rzeczy i to samo dotyczy muzyki.

Jesteś prawdopodobnie jednym z zaledwie kilku artystów, którego każda piosenka opowiada jakąś historię. Dzisiaj bardzo często słyszymy piosenki w stylu "Ja cię kocham, czy ty mnie kochasz", a ty opowiadasz historie, tak jak dawniej, kiedy piosenki rzeczywiście o czymś opowiadały.

Mój ojciec zwykł słuchać dużo amerykańskich piosenkarzy, takich jak Jackson Brown, Bob Dylan, Neil Young, czy Bruce Springsteen i ja uwielbiałem to opowiadanie, pisanie piosenek. To chyba dlatego teraz to robię, czuję wtedy ciepło, przypomina mi to powrót do mojego dzieciństwa, czuję się nostalgicznie i podoba mi się to.

A dlaczego piosenki, które nie opowiadają o niczym są na pierwszych miejscach list przebojów...?

(westchnienie)... Jest bardzo wiele powodów, dla których piosenki dostają się na pierwsze miejsca list przebojów i to nie ma nic wspólnego z muzyką, to marketing, to pieniądze, priorytety wytwórni płytowych. Dużo powodów, mało związanych z samymi piosenkami, ale tak to już jest. Nie sądzę, żeby jakikolwiek prawdziwy artysta w dzisiejszych czasach uważał, że bycie na pierwszym miejscu listy przebojów coś znaczy, bo to po prostu nie ma już znaczenia. To jest wyraźnie widoczne na wszystkich zachodnich rynkach muzycznych, dobre zespoły są bardziej zainteresowane tym czy ich muzyka się podoba, czy ludzie lubią ich album, nie oglądając się na to, jak ich piosenki radzą sobie na listach przebojów.

Podczas koncertu mówiłeś o reklamówce dla Levisa...

Tak, myślę, że ta reklamówka była powodem tego, że weszliśmy na pierwsze miejsce. Nie było innego powodu. Oczywiście nie zapominajmy o tym, że jest to dobra piosenka.

Powiesz nam coś o projekcie Joe Jacksona, coś o przyszłości?

Joe jest w trasie, wiem że Suzanne Vega będzie z nim koncertować, nie wiem ile razy. Za trzy dni będę wiedział na ilu koncertach z nimi wystąpię. Mam nadzieję, że do tego dojdzie.

My mamy nadzieję zobaczyć Cię jutro, będziesz podpisywał płyty?

Będę podpisywał płyty, wystąpię też w telewizji o siódmej rano.

Czy zobaczymy Cię w Polsce jesienią?

Myślę, że tu wrócę, nie potrafię znaleźć powodu dla którego nie mógłbym (śmiech).

Cokolwiek zdarzyło się dwa razy, musi zdarzyć się jeszcze raz.

Wierzę ci.

Wierzę ci również! (obaj się roześmiali)

Piotr Kaczkowski zapowiada kolejny utwór, znowu jest to dodatkowa piosenka z nowego albumu "Change", tym razem zatytułowana "Cool Water".

Ray, dziękuję ci.

Dziękuje bardzo Piotrze. Do zobaczenia.

Rozmawiał Piotr Kaczkowski
 Odnośniki związane z tematem 
 Inne artykuły
   WywiadGenesis to przeszłośćAdam Dobrzyńskimuzyka.onet.pl05 / 2003
   WywiadMoja dusza potrzebuje muzykiLesław Dutkowskimuzyka.interia.pl06 / 2003
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   RecenzjaChangeMichał KirmućTeraz Rock05 / 2003
   RecenzjaUnpluggedArtur ChachlowskiMały leksykon wielkich zespołów
   RelacjaNajpiękniejszy koncert unpluggedAdam Dobrzyńskimuzyka.onet.pl21 / 05 / 2003
   RelacjaRay Wilson - Wrocław 19.III.2005Maurycy Artykuł nadesłany24 / 03 / 2005
 Strony internetowe
   Witrynawww.raywilson.co.ukOficjalna strona internetowa Raya Wilsona