Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
SZKOŁA TWÓRCÓW PIOSENEKGRZEGORZ CZYŻ
 
Tylko Rock
Nr 95, Lipiec 1999
Rozmowa ze Steve'em Hackettem
           W czasach gdy usiłowałem grać na gitarze, był dla mnie największym mistrzem. Głównie jako muzyk zespołu Genesis - bo jego solowych płyt jeszcze wtedy nie znałem. Dziś gitara, tak bardzo niegdyś przeze mnie hołubiona, spoczywa gdzieś za szafą w domu moich rodziców. Nie miałem jej w ręku od ponad czterech lat. Z jego muzyką nie umiałbym się jednak rozstać tak łatwo. Szczególnie teraz, gdy Steve Hackett - bo o nim mowa - poświęcił mi kilkadziesiąt minut swojego czasu i był w dodatku tak ujmująco sympatyczny...

    Steve Hackett
Zacznę może od tego, że moim zdaniem Darktown to najpiękniejsza, najbardziej poruszająca płyta ze wszystkich, jakie dotychczas nagrałeś. Tak ogromne wrażenie zrobiła ona na mnie chyba dlatego, że w pisanych przez siebie tekstach jeszcze nigdy nie wejrzałeś we własne wnętrze tak głęboko. O piosenkach z Darktown, twojej najnowszej płyty, powiedziałeś jednak: Nie uważam wcale, by były one osobiste. Jestem w nich tylko aktorem, który przybiera taką czy inną pozę by opowiadaną historię jakoś doprowadzić do końca...

Steve Hackett: Założyłem sobie na początku, że nagram album, na którym obok siebie znajdą się utwory, jakie mogłyby wyjść spad pióra kilku różnych osób. Innymi słowy: starałem się, żeby moje piosenki były bardzo różnorodne, a nie - tak jak to bywało wcześniej - utrzymane w jednym tonie. I gdy teraz słucham "Darktown", mam wrażenie, że udało mi się osiągnąć postawiony sobie cel. Na tej płycie każda piosenka zdecydowanie różni się od innych, a kontrast jest chwilami bardzo duży. Podobnie było też z tekstami. Pisałem je ja, ale za każdym razem starałem się przyjmować inny punkt widzenia.

A jednak teksty te przeważnie są niezwykle gorzkie, uzewnętrzniają duchową pustkę i rezygnację. Pozwól zatem, że zapytam, czy w twoim życiu wydarzyło się ostatnio coś złego. Coś, co skłoniło cię do napisania tak smutnych słów do nowych piosenek?

(chwila milczenia) I tak, i nie. Myślę, że uświadomiłem sobie, jak wiele rzeczy potoczyło się inaczej, niż chciałem, Jak bardzo nieudane były pewne odcinki mojego życia. Na przykład lata szkolne, o których wspominam w utworze tytułowym. Musisz bowiem wiedzieć, że system edukacyjny w Anglii w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nie był najlepszy. Miażdżył młodych ludzi zamiast dawać im szansę rozwoju, zachęcać do pogłębiania wiedzy. Ja zacząłem się efektywnie uczyć dopiero wtedy, gdy już skończyłem szkołę. Przedtem lęk przed bardzo gwałtownymi nauczycielami całkowicie mnie blokował. Byłem zbyt przestraszony, by w ogóle móc się czegokolwiek nauczyć.

Wiedziałem, że z takimi problemami borykali się w młodości Peter Gabriel, Tony Banks i Mike Rutherford, uczniowie prywatnej szkoły o zaostrzonym rygorze. Nie przypuszczałem jednak, że ty też masz z tego okresu podobne wspomnienia...

Tak. Zresztą nie tylko ja. Chyba całe nasze pokolenie uważa, że nie były to najlepsze czasy dla nauki w tym kraju. To samo bowiem mówili mi lan McDonald i John Wetton.

Właśnie. Czy mógłbyś opowiedzieć o swojej przyjaźni z tymi wspaniałymi muzykami, którzy tak chętnie towarzyszą ci ostatnio we wszystkich twoich projektach?

Ian McDonald, jak pewnie wiesz był jednym z członków grupy King Crimson. Przypomnij sobie album "In The Court Of The Crimson King" - to właśnie Ian napisał wiele z tego materiału. Kilka miesięcy po tym, jak opuścił zespół, mój przyjaciel poznał nas ze sobą. To było w 1970 roku. Nagrywałem wtedy płytę z moją pierwszą formacją, która nazywała się Quiet World (chodzi o longplay The Road - przyp. gc). Byłem bardzo młody i niedoświadczony, a Ian był już wówczas doskonale ukształtowanym, wybitnym muzykiem. Pamiętam, że bardzo mi pomógł, ośmielając mnie do wielu eksperymentów. Od tamtego czasu jesteśmy serdecznymi przyjaciółmi. Johna Wettona spotkałem natomiast po raz pierwszy w londyńskim klubie Speakeasy. Zresztą to również historia związana z zespołem King Crimson. W okresie "Larks' Tongues In Aspic" grało w tej grupie dwóch perkusistów - Bill Bruford i Jamie Muir. Phil Collins, nasz bębniarz w Genesis, chciał ich trochę podpatrzeć i któregoś dnia wyciągnął mnie i Pete'a Banksa, dawnego gitarzystę Yes, na koncert King Crimson w Guildford. Wokalistą i basistą zespołu był w tym czasie John Wetton. Pamiętam, że zagrał fenomenalnie. Tej samej nocy spotkałem go w Speakeasy i pogratulowałem świetnego występu. Był bardzo miły, tak więc wywiązała się z tego dłuższa rozmowa. Później widywaliśmy się dość często, ponieważ - jak się okazało - mieliśmy wielu wspólnych znajomych.

Chciałbym przez chwilę pomówić z tobą o Genesis. W ubiegłym roku ukazał się czteropłytowy zestaw Archieve, dokumentujący pierwsze lata kariery zespołu. Trafiła nań między innymi koncertowa wersja waszego najambitniejszego dzieła - The Lamb Lies Down On Broadway. Ażeby te nagrania w ogóle wydać, część partii musieliście nagrać współcześnie. Czy spotkaliście się przy tej okazji w studiu?

Nie, w zasadzie pracowaliśmy oddzielnie. Każdy z nas pochłonięty był bowiem własnymi projektami i nagrań dokonywaliśmy osobno. Spotkaliśmy się dwukrotnie, ale nie po to, by wspólnie pracować. Za pierwszym razem była to sesja zdjęciowa, za drugim - okolicznościowy obiad.

No i jak ci się podobało?

Było bardzo miło. Wspaniale jest przecież spotykać starych przyjaciół. Szczególnie tych z najdawniejszych lat. A musisz wiedzieć, że na tym przyjęciu oprócz Tony'ego Banksa czy Mike'a Rutherforda, pojawili się też ludzie, którzy grali w Genesis na długo przed tym, jak ja dołączyłem do grupy. Na przykład Chris Stewart, oryginalny bębniarz zespołu, którego na długi czas zupełnie straciłem z oczu. Wiesz co on teraz robi? Jest farmerem w Hiszpanii, a w wolnych chwilach grywa na gitarze w stylu flamenco. Spotkanie z nim wspominam chyba najcieplej. Bo gadać z pierwszym perkusistą Genesis o technikach gitarowych, to musisz przyznać - niesamowita sprawa (śmiech).

A jak oceniasz Archieve? Jesteś zadowolony z końcowego rezultatu?

Tak. Wszystko wyszło bardzo fajnie. Całość została świetnie zmiksowana. Powierzyliśmy to zadanie Nickowi Davisowi i on wykonał je dużo lepiej niż mogłoby się to udać nam. Był całkowicie bezstronny, tak więc na "Archieve" nikt ze sobą nie "walczy", wszystkie instrumenty słychać równie dobrze.

Z tego, co mówisz, wnioskuję, że przestałeś już uważać lata spędzone w Genesis za stracony czas...

No cóż... Gdy grałem w Genesis, wszyscy byliśmy bardzo młodzi i bardzo ciężko pracowaliśmy. To był okres, w którym wiele się uczyłem. Rozmawialiśmy wcześniej o szkole. Widzisz - Genesis to była taka szkoła twórców piosenek. Nauczyłem się wiele o rytmie od Phila Collinsa. A Tony Banks pokazał mi, jak w twórczy sposób budować akord. Peter Gabriel dał mi wzór świetnej rockowej poezji. A wspólnie z Mike'em Rutherfordem rozwinęliśmy sztukę gry na dwunastostrunowych gitarach. Szczególnie cenię sobie to ostatnie, ponieważ harmonii, jakie wtedy odkryliśmy używałem potem jeszcze przez wiele lat. jak więc widzisz, był to bardzo interesujący i owocny okres w moim życiu. W Genesis wszyscy wzajemnie bardzo wiele sobie daliśmy.

Steve, udowodniłeś wielokrotnie, że masz talent do komponowania muzyki poważnej. Wiem, że tę część twojego dorobku bardzo wysoko ocenił sir Yehudi Menuhin...

Tak. Wykorzystał nawet moją kompozycję "Kim" w jakimś telewizyjnym programie dokumentalnym. Ten kawałek napisałem na flet i gitarę, zainspirowany słynnymi miniaturami fortepianowymi Erika Satie, zatytułowanymi "Trois Gymnopedies". Część z nich została swego czasu zorkiestrowana przez Claude'a Debussy'ego, ja natomiast przetranskrybowałem niektóre motywy na gitarę i flet. Utwór "Kim" znalazł się najpierw na mojej płycie "Please Don't Touch". W przyszłości mam zamiar popracować jeszcze nad muzyką Erika Satie wspólnie z moim bratem.

Rozmawiał Grzegorz Czyż
 Odnośniki związane z tematem 
 Inne artykuły
   BiografiaSteve Hackett - BiografiaPaweł RoczniakArtykuł własny
   RecenzjaDarktownGrzegorz CzyżTylko Rock07 / 1999
   RecenzjaDarktownTomasz Klimkowskiwww.rockmetal.pl11 / 12 / 2000
   RecenzjaDarktownDariusz Wędrychowskiwww.rockmetal.pl19 / 01 / 2001
 Strony internetowe
   Witrynawww.stevehackett.comOficjalna strona internetowa Steve'a Hacketta
   WitrynaMomentumJedyna polska strona internetowa poświęcona Hackett'owi
   WitrynaPlease Don't TouchDobra nieoficjalna strona internetowa poświęcona Hackett'owi