Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
STEVE HACKETT W TRÓJCEPIOTR KACZKOWSKI
 

Program 3 Polskiego Radia
27 Czerwca 2003
Rozmowa po koncercie
 
Co z Genesis? Czy to już jest przeszłość?

Myślę o tym, czy zespół Genesis zostanie zapamiętany jako grupa tworząca albumy, czy jako zespół uprawiający muzykę pop. Nie wiem, czy nazwa przetrwa. Tak na szybko to bym powiedział "tak", ale chyba nie za mojego życia. Powiedzmy: tak, to możliwe, ale nie sądzę żeby było prawdopodobne. Powód? Każdy ma kwitnące kariery poza tym szyldem. To jest tak jakby ktoś chciał zestawić Cyrk Monty Pythona z grupy znanych komików. Czy to możliwe... Może na jeden występ, na jeden program, może na jedno jam session. To byłby mój pomysł, zróbmy jam session, a potem żeby wszyscy poszli do domu, ale pomysł by pracować trzy lata nad nowym albumem nie brzmi tak dobrze jak w 72 roku, gdy nad płytą pracowało się trzy tygodnie. Zasady pracy w naszych czasach są zupełnie inne. Gdy pracowaliśmy nad nową wersją utworu Carpet Crawlers to mnie nagranie ścieżki gitary zajęło może dwie godziny w jedno popołudnie. A płyta ukazała się po trzech latach. Nie sądzę, że potrafilibyśmy pracować tak efektywnie jak kiedyś.

Kiedyś opowiadałeś mi, jak to 14 osób, które kiedykolwiek pracowały w Genesis zebrało się w studiu. To właśnie przy tej nowej wersji Carpet Crawlers...

Czy odżyje Led Zeppelin, czy żyjący muzycy grupy The Beatles reaktywują szyld, nikt tego nie wie, to szklana kula. Przedwczoraj poszedłem na koncert Petera Gabriela. Wspaniałe przedstawienie. Pomyślałem - czy można coś zyskać na cofaniu się? To z pewnością byłoby przyjemne nostalgiczne przeżycie, ale sam nie wiem, czas pędzi i myślę, że muzycy też powinni iść do przodu.

Jeżeli masz swoje studio, a wiem że masz, to możesz nakładać partie gitary nawet przez siedem lat...

Nie, nie. Ten najnowszy album nagraliśmy znacznie szybciej niż ten, o którym mówisz. Większość materiału powstała w trzy miesiące. Teraz można pracować znacznie szybciej, a ja lubię szybką pracę. Są oczywiście takie projekty, które potrzebują więcej czasu. W grę wchodzą dofinansowania, czy polityka wydawnicza, inne sprawy, bla, bla, bla. Ale jeśli chodzi o czas potrzebny na dogrywanie partii gitarowych, nie sądzę by był to dystans maratoński.

No a projekt węgierski?

To będzie płyta audio i dvd. Będzie się nazywało "Węgierskie Horyzonty". To akustyczny koncert z Budapesztu, nagrany w trio już jakiś czas temu. Obok mnie Roger King na instrumentach klawiszowych i mój brat John na flecie. Bardzo podobny do dzisiejszego radiowego koncertu. Takie akustyczne koncerty można grać solo, można w duecie, można w trio, ale jeśli chodzi o rock to muszę powiedzieć wolę skład pięcioosobowy. Nie używam słowa kwintet, bo ono kojarzone jest z jazzem, a ten rodzaj muzyki jest tylko niewielką częścią naszej twórczości.

Czy muzyk może utrzymać się z muzyki?

Myślę, że tak. Trzeba tylko myśleć o jednym. Nie jest łatwo utrzymać rodzinę z samej muzyki. Znam wielu muzyków naprawdę znakomitych, którzy zaprzestali działalności profesjonalnej z powodów zobowiązań rodzinnych, ale też, jak mówiłem nieraz, muzyka sama w sobie jest nagrodą. Jest walutą, potrafi cię nakarmić w inny sposób, niż wkładając pieniądze do kieszeni i kładąc chleb na stole. To strawa duchowa, pokarm niezbędny dla wewnętrznego życia, co pewnie wiesz skoro sam tyle lat to robisz co robisz i pracujesz wchłaniając całą tę muzykę.

W czasie koncertu powiedziałeś w pewnym momencie "Mam nadzieję tu wrócić i zagrać trochę bardziej ogłuszającej muzyki."

Tak, bo dziś staraliśmy się oczarować słuchaczy bardzo delikatnością muzyki, muzyki akustycznej. Myślę, że w słuchaczach jest ten rodzaj oczekiwania. Ja czuję je na moich barkach. Pierwsza z nich to świadomość, że jestem postrzegany jako muzyk, który pojawia się na scenie z zespołem, gdzie dzwonki dzwonią, a piszczałki piszczą, bo tak naprawdę chodzi tu o prezentację muzyki. Jeśli chodzi o mnie, jestem równie szczęśliwy grając nawet solo na gitarze akustycznej, ale uczucie siły jaką daje rock, jeden zwykły akord potrafi wywołać podniecenie i generować energię nieporównywalną z niczym innym. Jak wiesz kocham muzykę klasyczną, ona wytwarza znacznie delikatniejszy rodzaj energii, ale to jest, lub może być cały czas bardzo poruszający rodzaj energii. Oczywiście odczucia są bardzo indywidualne. Byłem zaskoczony, że publiczność w studiu okazała się tak entuzjastyczna. Chociaż nie wiem czy oklaskiwała same utwory i wykonanie, czy zachwycała się całością, tym co dokonałem w życiu i tym czego spodziewała się usłyszeć.

Widziałem jak w utworze "Bay Of Kings" widzowie chcieli bić brawo już po pierwszych akordach i potem, gdy wtrąciłeś temat "Firth Of Fifth" na chwilkę.

Tak, on rzeczywiście się pojawia na moment, jeśli ludzie reagują oczywiście jest nam miło.

To było tak ciche i delikatne, że widzowie nie chcieli przeszkadzać.

Wiem... To zabawne, bo przecież ja wyszedłem z rock and rolla, a w tej muzyce nie ma się nic przeciwko, ale
          prezentując coś w konwencji recitalu muzyki klasycznej nie oczekujesz, że ludzie będą klaskać na przykład Satiego, ale Satie by się na pewno ucieszył, pewnie chciałby być gwiazdą rocka.

Czy jest coś specjalnego w "Firth Of Fifth"? Co jest specjalnego, że to tak niezwykle porusza?

Melodia.

Co jest takiego, że wracasz do tego utworu tak często? Był na płycie tokijskiej teraz wrócił w zestawie koncertowym. Wykonujesz go, czy wtrącasz, właściwie na każdym koncercie.

To moje najbardziej znane solo na płytach Genesis, chyba dlatego, że jest najbardziej melodyjne. O ironio losu, napisał je Tony Banks, moja jest tylko interpretacja. Było napisane na fortepian, dokładnie tak jak dziś zostało zagrane, ale ta melodia była grana na flecie, fortepianie, gitarze elektrycznej. To po prostu jest wspaniała melodia. Tak jak ja ją zagrałem lata temu na gitarze, z tyloma nagiętymi nutami, tak naprawdę ze wszystkimi, które dało się nagiąć, stworzyło klimat może hinduski, w każdym razie mniej europejski, co w dzisiejszej terminologii uplasowałoby ten utwór w przegródce "muzyka świata". To jest urocza melodia, tak jak i słowa, i wstęp na fortepianie. Wiele jest tu składników, ale wszystkie są dziełem głównie Tony Banksa, jednego z jego najpiękniejszych. Gdy myślę o jego dokonaniach to nie myślę o przebojach, ale godnych chwały utworach, takich jak ten, albo wstęp do "Obserwatora Niebios". Brzmi równie wspaniale grany na melotronie, jak i wykonywany przez orkiestrę symfoniczną, co zresztą miało miejsce, gdy razem z Rogerem Kingiem tworzyliśmy album "Genesis Revisited". Wykorzystaliśmy i melotron i orkiestrę symfoniczną. Mówię o najpiękniejszych chwilach z czasów Genesis, tak byś nie pomyślał, że po rozstaniu, po rozwodzie zbladła dla mnie ta muzyka. To dalekie od prawdy, ale musiałem rozwinąć swój warsztat. Wiedziałem, że by osiągnąć ten stopień sprawności, który posiadam dziś, musiałem zaaplikować sobie, może nie sto lat samotności, ale 25, czy dokładniej 26 i już ćwierć wieku później mogę moim kolegom koniuszym sypnąć trochę grosza, za naszą wspólną krwawicę. Mówię naszą, bo zawsze jest to zespół. To nie tylko ja, ale również Roger King, jest Billy Budis - nasz manager, jest moja żona Kim i tu mówię tylko o naszym domu, a potem jest jeszcze zespół. Gary O'Toole, Rob Townsend na saksofonach i fletach, mój brat, jeśli występuje z nami, Terry Gregory na basie. Bardzo raduje mnie ten skład nowego albumu. Często jestem pytany o przeszłość, ale teraźniejszość jest równie chwalebna i nigdy wcześniej nie odbierałem równie mocnych sygnałów jak przy tej płycie. Wiem, że zabrzmię trochę jak sprzedawca, ale naprawdę przekonany jestem, że to mój najlepszy album. Jest najpełniejszy. Porusza się po największej ilości stylów z moich dotychczasowych płyt. Tak naprawdę zawiera przykłady każdego stylu, jaki poruszał mnie na przestrzeni lat. Jest blues, folk, klasyka, psychedelia, kabaret. Wszystko tu jest i jeszcze więcej. Czasami jest również bardzo, bardzo eksperymentujący, atonalny, ale i sentymentalny i romantyczny. Ten zespół, który płytę stworzył jest naprawdę bardzo dobry. Czasami przekopywałem moją komórkę ze starymi instrumentami by wydobyć coś co zamknięte tam było od lat, jak na przykład optigan, który jak sądzę jest zapomnianym klejnotem i również moją odpowiedzią na melotron. Jeśli lubisz brzmienie melotronu, spodoba ci się również brzmienie optiganu. Niby podobne, ale ma wiele, naprawdę sporo riffów, on umie również je odwrócić, zwolnić, przyspieszyć, rozstroić też potrafi, ale tego akurat nie chcesz robić, bo one rozstrojone brzmią straszliwie. To wariacki instrument, ale ma charakter.

Tak się cieszę, że mówisz mi tyle o przyszłości, bo bałem się i rozmawiałem o tym ze słuchaczami jeszcze w czwartkową noc, że powiesz "przyszłość jest w przeszłości".

Nie, nie. Przeszłość jest po to, żeby się z niej uczyć, ale nie cynicznie myśleć o przyszłości. Nie chce mówić, że przyszłość to urodziwi, ładnie ostrzyżeni chłopcy, czy pięknie wyglądające kobiety, bo przyszłość musi być czymś więcej. Musi być czymś więcej niż tylko prezentacją. Przecież na litość boską Elvis świetnie wyglądał, miał piękne włosy już w połowie lat pięćdziesiątych i to wtedy nie było wystarczające, trzeba było mieć jeszcze coś. Myśle, że są tacy wykonawcy, którzy to "coś" mają, i że młodzi będą się pojawiać. Ja muszę wierzyć w przyszłość muzyki, myślę że mnie zrozumiesz.

Wiem, że nauczyłeś się kilku słów po polsku.

Czytałem je z kartki.

No ale jeśli teraz powiem "dziękuję ci bardzo" to zrozumiesz?

Dziękuję, tak.

To jeszcze powiem, że dziękujemy ci za dziś i mamy nadzieję na więcej w przyszłości.

Dziękuję bardzo. "Dziękuję to you too".

Rozmawiał Piotr Kaczkowski
 Odnośniki związane z tematem 
 Inne artykuły
   ArtykułWzywam wszystkie stacjeMaurycy Artykuł nadesłany17 / 09 / 2005
   WywiadRadio nie chce grać ładnych numerówAdam Dobrzyńskimuzyka.onet.pl2 / 07 / 2003
 Strony internetowe
   Witrynawww.stevehackett.comOficjalna strona internetowa Steve'a Hacketta
   WitrynaMomentumJedyna polska strona internetowa poświęcona Hackett'owi
   WitrynaPlease Don't TouchDobra nieoficjalna strona internetowa poświęcona Hackett'owi
   Witrynawww.magnus-music.comOficjalna strona internetowa Nicka Magnusa