Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
Battle Of The Birds

 Tytuły utworów 

The Wren & Raven
Raven Flight
The Magic Bundle
The Promise
The First Test
The Second Test
Wed The Giants Daughter
The First Spell
The Last Spell
From Rags To Riches
Auburn Mary
The Choice
Sombre
Flight
Twilight

 Muzycy 

Anthony Phillips
Harry Williamson
Didier Melhambre
Gilli Smyth
Jan Emerick
Hugh Hopper
Guy Evans
Send Barnes
Simon Phillips
         
Battle Of The Birds
 
Celtycka Opowieść1981

           Szukając nowości wydawniczej, czegoś co można by nazwać przedsięwzięciem oryginalnym, sięgnąłem po nowość która ma mniej więcej ...20 lat. "Battle of the Birds" bo o tym albumie mowa, został ostatnio wydany pod szyldem Anthony Phillips, Harry Williamson i Didier Melhambre, pomimo iż oryginał firmowała grupa Mothergong. Sama muzyka powstała również w latach 1976-78, teraz jednak dodano tu kilka brzmień mających na celu "uceltyzować" cały projekt, ponieważ "Battle of the Birds" to tradycyjna celtycka opowieść.

Zostawmy może te zawiłości prawne i skoncentrujmy się na samej muzyce. Miałem dosyć duże obawy, czy aby srodze nie zawiodę się na tym, co mieści się pod bardzo ładną okładką, ponieważ powszechnie wiadomo że jeśli Anglik zabierze się za coś irlandzkiego to wybuchają bomby. Celtyckie opowieści znane są z magii, mgły otaczającej całą historię, więc zilustrowanie jej muzyką jest zadaniem bynajmniej nie łatwym, a od muzyka podejmującego się tego zadania wymagana jest nie tylko znajomość tematu, ale i wrażliwość muzyczna. Czy były gitarzysta Genesis i koledzy sprostali temu zadaniu? Aby w pełni przygotować się do odbioru tego dzieła, postanowiłem odpowiednio się przygotować, co prawda za oknami śnieg, ale w ciemnym pokoju oświetlonym jedynie trzema świeczkami, zaczęła rozbrzmiewać piękna muzyka, rodem z zamierzchłych czasów z punktu na ziemi, który nazywa się Zielona Wyspa...

Płyta nie jest klasycznym albumem, składającym się z piosenek, owszem podział na utwory istnieje, ale jest raczej umowny, ponieważ cały czas Gilli Smyth prowadzi narrację, a muzyka toczy się lekko nad tym przekazem. Króluje gitara 12-strunowa, flet i obój, czasami jest to dźwięk skrzypiec. Utwory łagodnie przechodzą jeden w drugi, i w zasadzie nie wiemy kiedy kończy się jeden a zaczyna kolejny. Już pierwsze dźwięki mówią nam kim są główni bohaterowie, a więc ptaki, których świergot słychać w tle. Głos Gilli Smyth (pełen uroku i ciepła) nie jest bynajmniej odosobniony, udziela się tu bowiem całe mnóstwo innych osób jak: Tasmin Smyth, Harry Williamson, Orlando Allen, Bee Williamson i inni. Muzyka doskonale współgra z narracją Gilli i oddaje klimat całej historii. Jeden utwór jest jednak piosenką, "Auburn Mary" to coś pomiędzy Clannad a Enya. Jeśli ktoś wie jak wygląda klimat tolkienowskiego Share, czuje atmosferę tego sielskiego miejsca powinien doskonale wiedzieć o co mi chodzi. Oczywiście obraz ten jest mroczniejszy, wszak to walka dobra ze złem, więc i dramaturgia "Battle of the Birds" jest nieco inna, bardziej tajemnicza i mroczna. Można nawet pokusić się o stwierdzenie że muzycy dotarli do jądra tej legendy, ponieważ całość jako narratorski przekaz i muzyka doskonale powiązane są ze sobą. Każdy utwór to jakby jeden rozdział z niezwykłej księgi, co pewien czas odzywają się postacie z legendy.

Czy brak klasycznych piosenek, kosztem narracji i dialogów może jednak odebrać płycie klimatu epickiego dzieła? Nic podobnego, owe dialogi, czytanie tekstu, dodaje płycie nie tylko oryginalności, ale i przyczynia się do właściwego rytmu i zagadkowości. Oczywiście przewagę mają ci którzy znają język angielski, lecz ci którzy nie znają języka Szekspira nie powinni się zbyt martwić, język muzyki przemawia bowiem inaczej. Jeśli już trzeba by wymienić utwory najciekawsze, typowe perełki z diademu to będzie to: Raven Flight, The Promise, Wed The Giants Dayghter (odgłosy uczty), The Choice, Sombre, Flight. Wyróżnianie poszczególnych utworów nie jest chyba najszczęśliwszym rozwiązaniem, ponieważ przypomina wyrywanie kartek z księgi, a wiadomo że nikt nie chciałby takiej książki (płyty).

Kto powinien sięgnąć po płytę? Myślę, że każdy kto ceni w muzyce piękno wrażliwość, melodyjność, estetykę. Moje obawy o zawartość prysły co prawda już z pierwszymi dźwiękami zawartymi na krążku, jednak po przesłuchaniu całej płyty jestem po prostu oczarowany. Jeśli ktoś zna "Geese and the Ghost" i album ten przypadł mu do gustu, powinien jak najszybciej wysłuchać tej płyty, ponieważ "Battle of the Birds" jest o niebo lepsza.

Całość można spokojnie nazwać muzyką relaksacyjną, jeśli ktoś miał nie najlepszy dzień, sprzeczkę na zebraniu lub ostrą rozmowę z szefem powinien sięgnąć po tą płytę, ponieważ "Battle of the Birds" posiada potężną dawkę leku o działaniu, które można określić jako: usiądź spokojnie, włącz płytę, zamknij oczy i posłuchaj. Resztę pozostaw wyobraźni...

Daeclan
 Odnośniki związane z tematem 
   RecenzjaThe Geese And The GhostPaweł RoczniakArtykuł własny
   Witrynawww.anthonyphillips.co.ukOficjalna strona internetowa Anthony'ego Phillipsa
   Witrynawww.springstudio.com.auOficjalna strona internetowa Harry'ego Williamsona
   Witrynawww.gillismyth.t2u.comOficjalna strona internetowa Gilli Smyth