Polskie forum Genesis

Forum fanów grupy Genesis
Teraz jest N gru 08, 2019 12:02 am

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 213 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 15  Następna strona

Najlepsza gadka Phila w Chorzowie
fucking desc!!! 80%  80%  [ 69 ]
straaagny dom!!! (przed home by the sea) 6%  6%  [ 5 ]
straaagny duch!!! (przed home by the sea) 5%  5%  [ 4 ]
motylki (przed ripples) 0%  0%  [ 0 ]
yo Polska!!! 1%  1%  [ 1 ]
stare, stare piosenki (przed old medley) 5%  5%  [ 4 ]
czy są fani Genesis? 1%  1%  [ 1 ]
YESTeYeSHMI Genesis 2%  2%  [ 2 ]
Liczba głosów : 86
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 6:14 pm 
Offline
Lurker
Lurker

Dołączył(a): Śr lis 08, 2006 4:50 pm
Posty: 16
Jestem fanem GENESIS od 25 lat.
Od lat czekałem i liczyłem na taki koncert.
Byłem na nim ze swoim synem (15 lat) z którego też rosnie nowy fan.
Koncert był po prostu GENIALNY.
Juz czekamy na nastepna okazje.

Pozdrawiam wszystkich.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 6:15 pm 
Offline
Salmacis
Salmacis
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lip 04, 2005 3:55 pm
Posty: 411
Lokalizacja: Poznań
Ja jeszcze dodam że to niesamowite stać 5 m od barierki dokładnie naprzeciwko sceny i widzieć ich jak na dłoni. Jak zaczeli Duke'iem to była niesamowita euforia. Na No Son of Mine zachciało mi sie płakać bo nie mogłem uwierzyć że jestem na koncercie GENESIS i stoję tak blisko sceny.

Wielkie pozdrowienia dla wszystkich którzy wczoraj byli na koncercie!

_________________
IT is here IT is now!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 6:39 pm 
Offline
Dodo
Dodo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So wrz 17, 2005 9:47 pm
Posty: 42
Lokalizacja: KIELCE
Koncert Suuuper!!! Na to czekałem! Dla każdego coś dobrego, a najmłodsza fanka GENESIS jaką widziałem stała obok mnie... na taboreciku :D .Pogoda( :???: ) po kwadransie muzy przestałem nawet czuć bajorko w butach. P.S. Już wiem z czgo można być jeszcze niezadowolonym oprócz F.D. Jest to nieudana akcja strażaków przy bramie 7 mająca na celu odsysanie deszczówki... Oj panowie! jak ta będziecie gasić to ho ho...nawet doping fanów nie pomógł!

_________________
...DRONED.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 6:39 pm 
Offline
Dodo
Dodo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 07, 2007 6:44 pm
Posty: 49
Lokalizacja: Warszawa
k1krist napisał(a):
Ciekawe czy jest ktoś, komu się coś nie podobało z koncertu, oprócz deszczu oczywiście.

Ależ oczywiście, że tak. Co mianowicie powiecie o otoczeniu stadionu i jego dostosowaniu do m.in. takich imprez? Wg mnie: kompletna ŻENADA!!! :evil:

A koncert? Chyba już niczego nowego nie wymyślę, bo napisaliście już chyba wszystko. Do tej pory mam go w głowie, w sercu, w duszy (bo takie COŚ mają wszyscy fani G). :wink: Takich przeżyć się nie zapomina. Nigdy nie wątpiłam w profesjonalizm mistrzów z G, ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że występ na żywo jest ogromnym wyzwaniem i b. często kończy się porażką. W tym wypadku fatalna (?) aura dodała jeszcze swoje nie trzy a dużo groszy (nie mówię tu o efektach wizualnych i dźwiękowych dodających całej scenerii magii i niepowtarzalności). Czy ktoś zwrócił uwagę na to, że razem z koncertem właściwie skończyła się burza?... Coś w tym jest... Nie przypuszczałam, że usłyszę i zobaczę COŚ TAKIEGO! Panowie z G pokazali nam EXTRA KLASĘ. ONI SĄ NIE DO ZDARCIA i NIE DO PODROBIENIA! :D I mam nadzieję, że jeszcze długo tak pozostanie, czego IM życzę z całego serca! :)

costniack napisał(a):
'ty stary... przemokly mi skarpety a mialem je w kieszeni'

Hej, to jest extra! :D

P.S.
Foxie i Płociu, chyba COŚ Wam nie wyszło... :sad:

_________________
QUO VADIS, przyjacielu...?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 6:47 pm 
Offline
Dodo
Dodo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 07, 2007 6:44 pm
Posty: 49
Lokalizacja: Warszawa
Ogromne sorki!!! Pozwolę sobie w tym miejscu serdecznie podziękować Bananowi za zorganizowanie przejazdu licznej grupy fanów z W-wy do Chorzowa i z powrotem. Muszę przyznać, że Banan okazał się doskonałym organizatorem, człowiekiem z ogromnym taktem, wyczuciem i wrażliwością.
Marku, wielkie dzięki!!! :-D

_________________
QUO VADIS, przyjacielu...?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:10 pm 
Offline
Moonlit Knight
Moonlit Knight
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sie 02, 2005 7:50 pm
Posty: 843
Lokalizacja: Turza Śląska
Trzeba sobie też powiedzieć ze nagłośnienie było pierwsza klasa.To zasługa techników i akustyka!Nie za głośno i tony niskie i wysokie idealnie dopasowane :) o oświetleniu i efektach pirotechnicznych nie wspominając!(tych na niebie też :D )

_________________
"Gdy przyjdzie twoja kolej,
To będziesz bezradna...
I będziesz musiała pchnąć tę kostkę domina"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:15 pm 
Offline
Lurker
Lurker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz cze 14, 2007 8:24 pm
Posty: 17
Lokalizacja: poznań/głogów
zgadzam sie cuba:P to był komiczny widok jak odpalali ten smieszny sprzet... w ogole pod "siodemką" było wesolo:P mielismy tam popisy rowezystów nurmujących w tym strumyku i pokazy strażackie.... popisy policji na koniach i takie inne fajne bajery:P

_________________
smutne to.....bardzo.........


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:16 pm 
Offline
Lamia
Lamia
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 02, 2006 2:47 pm
Posty: 110
Lokalizacja: Gorzów
O burzy nie pisze bo już wszystko powiedziano no może poza tym że jak piorun by pierdzielną w kogoś to bylaby niezła panika.
Koncert ... brak mi słów jak opisać mistrzostwo Genesis, czekałem na koncert 15 lat. Dla mnie Collins to GURU, a przy tym taki zwykły facet.
Dla mnie Genesis to tylko z Collinsem. Sory byłem w Poznaniu na Gabrielu było super ale...
Napewno kupię DVD z koncertem. Od strony instrumentalnej były błędu u wszystkich ale kogo to obchodzi i pamiętajmy że im też nie łatwo się grało.


P.s. Obecnie mam depresje pokoncertową że już po wszystkim. A może jeszcze się zobaczymy. Kto wie przecież nikt by nie uwierzył jeszcze dwa lata temu w koncert Genesis. No i czekam na płytę. Dla analogii powiem że George Lucas zanim wydał episody I,II,III to też reedytował starą trylogię.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:21 pm 
Offline
Rael
Rael
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 04, 2005 6:23 pm
Posty: 1574
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
A ja chciałbym jeszcze pozdrowić dwóch gości, z którymi staliśmy razem przy jedynce, a później po koncercie podszedli do nas i powiedzieli zajebisty koncert :) Miły akcent! Może tu kiedyś wejdzie :-)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:38 pm 
Offline
Carpet Crawler
Carpet Crawler

Dołączył(a): So cze 16, 2007 5:55 pm
Posty: 2
Lokalizacja: Strzelce Opolskie
Niesamowita aura. Warto było moknąć, marznąć...
Na pytanie "Czy udałbyś się na ten koncert, gdybyś przewidział fatalną organizację i okropną pogodę?" odpowiedziałbym twierdząco.

Fenomenalny show, znakomita oprawa audiowizualna, klarowny dźwięk, mistrzowska gra, nieziemska atmosfera :smile:
A te efekty pirotechniczne na niebie :D - stworzyły niepowtarzalną aurę.
Ludzie tańczący nawet podczas "Drum-Duet" pewnie by uniknąć hipertermii :-P
Smutne jest tylko, że koncert zakończył się w momencie jak ustawał deszcz :-?
Po tym koncercie apetyt rośnie. Może by tak Panowie zaszczycili niebawem znowu Polskę... :)

_________________
Sinclair


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:46 pm 
Offline
Moonlit Knight
Moonlit Knight
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 10, 2006 12:30 pm
Posty: 766
Lokalizacja: Kępno
No i polecam recenzję z Rzepy - naprawdę fajny opis tego co się działo :


150 minut w strugach deszczu

W świetle błyskawic odbywał się wczoraj chorzowski show Genesis. O niebo lepszy od środowego w Pradze, głównie dzięki 40 tysiącom polskich fanów, którym należy się Grammy dla najwspanialszej widowni


Na początek zagadka. Na scenie stały dwie perkusje. Skromna, w czarnym kolorze i rozbudowana, pyszniąca się hebanowo-złotą oprawą. Która była Phila Collinsa, który powrócił ze świata disnejowskich filmów do Genesis, by nadać grupie nowy rytm? Liderowi należą się brawa za skromność! Za bębnami kapiącymi złotem zasiadł czarnoskóry Chester Thompson, od lat dublujący Phila, gdy ten skupia się na śpiewie. Trio zaczęło jednak instrumentalnie, od pełnego radości i tryskającego optymizmem tematu "Behind the Lines".

W Pradze scenę rozświetliła wtedy ściana reflektorów w kształcie namiotu cyrkowego rozpiętego na żelaznych masztach. Otulała ekran -o połowę niższy, w kształcie pudła elektrycznej gitary, zwieńczony z obu stron owalnymi "zwierciadłami" telebimów. Na chorzowskim stadionie można było zobaczyć gigantycznego biblijnego wieloryba płynącego w strugach deszczu, który połknął scenę z muzykami.!!!!!!!!!:) (zaj...a metafora)

W Czechach, gdzie świeciło słońce i odbywał się piwny festyn, Collins powitał widzów i ględził banalnie, że chce ich zabawić. Pomyślałem, że może jednak nie warto było rozkręcać muzycznej machiny Genesis pod hasłem "Turn it on Again" tylko po to, by legendarny wokalista wracał jako błazen, a gitarzysta Mike Rutherford i pianista Tony Banks nie wiedzieli, co zrobić ze swoimi smutnymi minami. Wstyd było patrzeć. "Land of Confusion" wydawało się jedyną możliwą pointą rozczarowania.

Tymczasem w Polsce zobaczyłem wokalistę w roli rasowego rockmana, który rzucił ostro "Fucking deszcz!" i z charyzmą poprowadził koncert dla wielbicieli przemoczonych do suchej nitki.

"No Son of Mine" pokazał Collinsa w roli toksycznego ojca wyganiającego syna z domu gestem zaciśniętej pięści, z gniewną miną. Gdy podczas "Mama" muzyk zbliżył twarz do kamery, na telebimie wywracał oczami i śmiał się tak demonicznie, że publiczność przeszył dreszcz strachu przed odrzuceniem i śmiercią.

Tymi kompozycjami trio zdawało się przekonywać, że nawet na ostatnich popowych płytach śpiewało oprócz szlagierów o rzeczach naprawdę ważnych, ostatecznych.

A to było tylko wprowadzenie do rozbudowanej kilkunastominutowej suity złożonej z "In The Cage", "The Cinema Show" i "Duke's Travels". Rutherford samym tylko widokiem dwugryfowego basu i gitary, połączonych jednym korpusem, wywołał nastrój rocka symfonicznego z początku lat 70. Jak orkiestra instrumentów klawiszowych - klawesynów, fortepianów, melotronów i syntezatorów - brzmiała gra Banksa. Z początku liryczna, potem nabierająca operowego rozmachu i tempa zgodnego z komputerową animacją biegnącego mężczyzny.

Po takim opus magnum nie można było mieć wątpliwości, że Genesis pamięta nie tylko o fanach z czasów pierwszego wokalisty Petera Gabriela, ale też, jak mówi Collins, nie chce śpiewać wyłącznie dla pryszczatych chłopaków w wędkarskich kapeluszach, bo przecież od premiery miłosnej ballady "Follow You, Follow Me" zespół przychodzą obejrzeć także piękne dziewczyny. Tuliły się do swoich chłopaków wzruszone "Hold on my Heart", które wokalista śpiewał, siedząc na barowym stołku. Starszym parom kazał zapomnieć o przemijaniu, wykonując "Ripples" na tle pejzaży zielonych ogrodów.

Nucąc "I Know What I Like", wyrażał gusty wszystkich bez wyjątku, a publiczność pewna, że do końca wieczoru czekają ją zarówno melodyjne przeboje, jak i ambitniejsze kompozycje, dała się prowadzić jak stado baranków ze słynnego albumu "The Lamb Lies Down on Broadway".

"Domino" stało się pretekstem do zobrazowania zasad tego zjawiska. Collins prosił widzów na płycie, by podnosząc dłonie ponad głowy, wywołali takie same reakcje publiczności na trybunach. Z początku wolno, a później coraz szybciej, uzyskując efekt znany z amerykańskiego rollercoastera, co podkreślały umieszczone na masztach lotniczne reflektory jeżdżące z góry na dół i z powrotem.

Przed "Home by the Sea", piosenką o duchach mieszkających pod dywanem, Collins uprzedzał, że możemy spotkać je po powrocie z koncertu. Ale fanom, którym co chwilę błyskały nad głową potężne błyskawice, nie mogły być już straszne. Dlatego bawił ich cyrkowymi sztuczkami z tamburynem, gdy w zawrotnym tempie grał na nim głową, kolanem, łokciem i kostką nogi.

Ale największy popis dał w "Los Endos" w duecie z Chesterem Thompsonem. Zaczęli, wystukując ten sam afrykański rytm na stołku barowym stojącym pomiędzy ich perkusjami. Uderzali w siedzenie i niklowe poręcze z nieprawdopodobną precyzją, aż wywołali na scenę Rutherforda i Banksa.

Na koniec trio pośmiało się jeszcze ze współczesnej muzyki pop, z którą kojarzone być nie chce. Dlatego zaśpiewali "We Can't Dance" i poczłapali przez scenę zabawnie jak w pamiętnym teledysku. I chyba nigdy nie zapomną burzliwego przyjęcia w Chorzowie.
JACEK CIEŚLAK
Rzeczpospolita


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:53 pm 
Offline
Slipperman
Slipperman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N cze 03, 2007 8:21 pm
Posty: 68
W sumie fajna recenzja, ale bez przesady ,ze odczuwaliśmy strach przed odrzuceniem i smiercią słuchając mamy i patrząc na telebim. Trochę przekoloryzowany , ale sympatyczny tekst.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 7:58 pm 
Offline
Carpet Crawler
Carpet Crawler

Dołączył(a): Pt cze 22, 2007 7:47 pm
Posty: 5
Witam, to mój pierwszy post na forum :P mam nadzieje że "materiał" jaki zebrałem spodoba Wam się :P Jak chcecie to wyśle więcej fotek :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

P.S. Pozdrawiam ludzi zza bramki nr 1 :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 8:12 pm 
Offline
Rael
Rael
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 15, 2007 12:35 pm
Posty: 1141
Lokalizacja: Warszawa
Czekałem na ten koncert 30 lat! Wtedy usłyszałem i zobaczyłem na płycie Seconds Out ale myślę że ten z Chorzowa nie był wcale gorszy!
Phil w doskonałej formie, Mike świetny, Tony spokojnie skupiony nad klawiszami, Daryl brawurowo wykonywał solówki a Chester znakomicie podkreślał rytm każdego utworu.
Moje wrażenia:
Najlepiej zagrane były Los Endos po brawurowym duecie na perkusji, Ripples, I know what I like ze znakomitym tłem obrazującym historię zespołu sprzed 30 lat, Firth of Fifth ze wspaniałym rozbudowanym solem Darryla, no i końcowy Carpet Crawl, który śpiewałem razem z Philem na cały głos ze łzami w oczach.
Scenografia była kapitalna, a natura stworzyła wartość dodaną w postaci błyskawic, a ta, która przeskoczyła w ostatniej nucie Home by the Sea przejdzie do historii zespołu. Światła najlepiej współgrały z muzyką w Los Endos!
Małym minusem było moim zdaniem złe zmiksowanie organów Mike'a. które w kilku utworach były jakby przytłumione przez perkusję (zwłaszcza solówka w In the Cage i Cinema Show
No i moje ucho wychwyciło dwie pomyłki Phila w tekście! Rąbnął się w Ripples na samym początku i w Carpet Crawlers też! Ale chyba wszyscy mu to wybaczą
Był to najwspanialszy koncert, jaki widziała polska publiczność w historii!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt cze 22, 2007 8:21 pm 
Offline
Rael
Rael

Dołączył(a): Wt kwi 17, 2007 2:31 pm
Posty: 1104
bustus nie krempuj sie zamiesc wiecej zdjec, albo chociaz linki do nich, coby nie przeciazac stronki :) Naprawde widac na nich to co sie dzialo!! :)


BTW, macie moze zdjecie Rutheforda z doublneckiem? :P Bo zaczynam odnosic wrazenie, ze mi sie przywidzialo :P



Cytuj:
Firth of Fifth ze wspaniałym rozbudowanym solem Darryla,


:?
Hm... bez interpretacji Hacketta to juz nie to samo

PROŚBA OD MODERATORA: Umieszczajmy grafiki i inne w wątku MULTIMEDIA...


Ostatnio edytowano Pt cze 22, 2007 8:22 pm przez thenextbesthing, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 213 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 15  Następna strona

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL