Polskie forum Genesis

Forum fanów grupy Genesis
Teraz jest N lip 22, 2018 8:00 am

Strefa czasowa: UTC [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: So sty 09, 2010 8:11 pm 
Offline
Duke
Duke
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 08, 2007 10:03 pm
Posty: 346
Lokalizacja: Poznań
Nie wiem czy ten temat był poruszany - jeśli tak to proszę o jego skasowanie.

W ostatnim czasie coraz częściej zdarzało mi się wydawać, że niektóre nowo wydawane albumy muzyczne brzmią jakoś dziwnie. Przykładowo ostatnia płyta Whitesnake http://www.youtube.com/watch?v=0IpVh883fxg. Często wręcz nie wytrzymywałem z przesłuchaniem całości albumu, bo zaczynał mnie męczyć. Na rozwiązanie tego problemu natrafiłem całkiem przypadkiem przeglądając internet. Posłużę się więc Wikipedią: http://pl.wikipedia.org/wiki/Loudness_war



"Loudness war (z ang. wojna głośności) – tendencja we współczesnym przemyśle muzycznym, aby nagrywać, produkować i dystrybuować nagrania o coraz większych poziomach głośności. Celem takich zabiegów jest postrzeganie nagrań jako wyróżniających się wobec innych.

Przy porównaniu dwóch nagrań o różnych poziomach prawdopodobne jest, że to głośniejsze zostanie ocenione jako brzmiące lepiej. Wiąże się to ze sposobem, w jaki ludzkie ucho odbiera różne poziomy ciśnienia akustycznego: nasza umiejętność rozróżniania zmian częstotliwości dźwięku zmienia się wraz ze zmianami w ciśnieniu akustycznym. Im bardziej to ciśnienie wzrasta, tym więcej niskich i wysokich dźwięków jesteśmy w stanie rozpoznać.

Podniesienie ogólnej głośności nagrania prowadzi do powstania utworów, które są maksymalnie głośne od początku do końca. Poziom głośności zostaje więc spłaszczony, a muzyka ma niewielki zakres dynamiki (tzn. małą różnicę między głośnymi i cichymi fragmentami). Mały zakres dynamiki sprawia, że słuchanie takich utworów staje się męczące. Dostrzegają to przedstawiciele przemysłu muzycznego np. inżynierowie dźwięku Doug Sax, Geoff Emerick. Powiększanie głośności utworów skrytykował też Bob Dylan, który stwierdził: Słuchasz tych nowych płyt i są okropne, dźwięk je całkowicie przykrywa. Nie można niczego rozróżnić: ani wokalisty, niczego – zupełnie jak szum.

Drugim możliwym efektem jest zniekształcenie dźwięku, określane zwykle jako clipping. Medium cyfrowe nie może wygenerować sygnału większego niż jego pełna skala, dlatego też, jeśli poziom sygnału zostanie podwyższony powyżej tej granicy, fala dźwiękowa zostaje przycięta."



Najgłośniejszym przykładem loudness war jest ostatnia płyta Metallica - Death Magnetic, tak fatalnie zmasterowana, że wywołała falę dyskusji na ten temat, powstała nawet petycja fanów o o remastering albumu. Oliwy do ognia dodało również to, że album był dostępny w "pierwotnej wersji" w grze Guitar Hero. http://www.youtube.com/watch?v=DRyIACDCc1I

Audiofilem nie jestem, dlatego sam wykonałem parę testów w jednym z programów do obróbki audio. Zapis fali dźwiękowej nie kłamie, np. mocno gitarowy utwór "Black Star" Yngwiego Malmsteen'a z 1984r. jest nagrany o połowę ciszej niż zremasterowana "Narnia" Hackett'a z 2005 czy "Razorlite" z nowej płyty Raya ! Za to Whitesnake, o którym wspominałem wcześniej jest nagrany z maksymalną głośnością i spłaszczeniem dźwięku, dlatego na pewno nie kupię już remastera albumu "1987", tylko zostanę przy sprawdzonej płytce z lat 80tych :).

Oto kilka innych ciekawych linków dotyczących tego zagadnienia:

http://www.youtube.com/watch?v=xkkqsN69Jac
http://turnmeup.org/
http://www.rollingstone.com/news/story/ ... h_fidelity
http://basoofka.net/node/14266 - interesująca dyskusja z polskiego forum
http://mastering-media.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So sty 09, 2010 10:29 pm 
Offline
Rael
Rael
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn kwi 04, 2005 6:23 pm
Posty: 1572
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Dlatego właśnie przerzucam się na winyle :) Dziś zakupiłem ADHD Riverside :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt sty 26, 2010 9:07 pm 
Offline
Squonk
Squonk
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 05, 2005 7:26 pm
Posty: 241
Lokalizacja: Toruń
Posłuchajcie sobie płyty Muse - Black Holes And Revelations... To dopiero prawdziwa masakra dla uszu!

Odbiorcami popularnej muzyki są dziś głównie użytkownicy przenośnych odtwarzaczy i, niestety, często proces masteringu sprawia wrażenie wykonywanego tylko z myślą o nich. Stąd kompresja dynamiki - podczas słuchania nagrania zrealizowanego "po ludzku" w zatłoczonym autobusie giną wszystkie ciche dźwięki. Po "spłaszczeniu" zostaje jakaś namiastka szczegółowego przekazu.

Winyl jest jakąś próbą wyjścia z sytuacji, niemniej od cyfry nie ma odwrotu. Na winylu nie znajdę 3/4 interesujących mnie nagrań. Poza tym, sam format cd nie jest zły. Owszem, pojawił się niepokojący trend w postaci loudness war, jednak istnieją setki tytułów, włączając wydawane obecnie, zjawiskiem nie dotknięte. A jeśli jakaś realizacja mi się nie podoba, to płyty nie kupuję, choćby i była "remestered using 128-bit 284 kHz, definitive edition".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt mar 05, 2010 9:47 pm 
Offline
Slipperman
Slipperman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 02, 2010 12:37 pm
Posty: 55
W tym roku nie kupiłem żadnej nowej płyty w sklepie. lokalny HMV mam pod nosem i widzę, jak ludzi nabija się w butelkę. To nie jest sprzedaż muzyki, to wydzieranie pieniędzy z kieszeni.
Jako kolekcjoner wolę sięgać do korzeni. Oczywiście najlepszym wyjściem byłby winyl, natomiast z pewnych powodów pozostanę przy CD, tych już zapomnianych, wyrzuconych na strych, zakurzonych.

Pzdr.

PS.

20go marca jest oficjalny dzień walki z "głośnością" (tzw. Loudness)

http://productionadvice.co.uk/dynamic-range-day/

Przyłączmy się wszyscy!

_________________
http://collinsoncds.wordpress.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So mar 13, 2010 3:03 pm 
Offline
Duke
Duke
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 08, 2007 10:03 pm
Posty: 346
Lokalizacja: Poznań
Mariusz napisał(a):
najlepszym wyjściem byłby winyl, natomiast z pewnych powodów pozostanę przy CD

Przed dźwiękiem cyfrowym nie ma już raczej ucieczki. Powrót vinyli mogły by być ratunkiem dla rynku muzycznego ale skoro nawet jego można przerobić na mp3 to jakoś tego nie widzę.
CD pojawiło się na samym początku lat 80tych,a od tego czasu weszły przecież nowsze i pojemniejsze nośniki dvd, blue-ray. Nie znam się na tym ale może zapis na nich mógłby dorównać temu z vinyli? Rynek muzyczny w porównaniu do filmowego obrał jednak inną drogę do zarobku, czyli zamiast polepszania jakości rozpoczął jej psucie z roku na rok.

Tak więc utwory mają być głośne, zwracać na siebie uwagę, dawać słuchaczowi krótkotrwałe poczucie "czadu". Zapewne to efekt dzisiejszego stylu życia, wyścigu szczurów, braku czasu, słuchania muzyki w drodze.
Nie każdemu się to jednak podoba, niektórzy lubią wyhamować i ze słuchania muzyki uczynić pewien rytuał. Płyta nie ma dawać chwilowego czadu ale długotrwałą satysfakcję. Dla takich ludzi nie ma jednak zazwyczaj alternatywy, płyt z efektem "loudness war" nie da się w ten sposób słuchać, a oryginalne, stare wydania są często trudno dostępne.

Kolejnym minusem dzisiejszego masteringu jest to, że często zmienia się oryginalne brzmienie albumów. Nie po to kupuje się chyba płytę muzyka z lat 60tych żeby brzmiała jakby była nagrana dzisiaj, to jakby na wystawach pokazywać kopie XII wiecznych dokumentów zapisanych czcionką Times New Roman.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: N mar 14, 2010 11:58 am 
Offline
Squonk
Squonk
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 05, 2005 7:26 pm
Posty: 241
Lokalizacja: Toruń
spider13 napisał(a):
CD pojawiło się na samym początku lat 80tych,a od tego czasu weszły przecież nowsze i pojemniejsze nośniki dvd, blue-ray. Nie znam się na tym ale może zapis na nich mógłby dorównać temu z vinyli?


Mógłby, zresztą już sam CD w wielu aspektach winyla przewyższa (dynamika, stosunek sygnał/szum, mniejsze zniekształcenia charmoniczne, lepsza separacja kanałów). Oczywiście, zapis cyfrowy ma również wady (szumy kwantyzacji, jitter), ale czy winyl ich nie ma? Choćby i mechaniczne niszczenie płyt. Do tego trzeba precyzyjnie wyregulować siłę nacisku igły, antyskating, naciąg gumki napędzającej itd.
Problem z CD nie leży w formacie jako takim, ale w jakości dzisiejszych masteringów.
Gęste formaty cyfrowe już istnieją (SACD, DVD-Audio), jednak nie odniosły rynkowego sukcesu. Mam nadzieję, że przełomem będzie cyfrowa dystrybucja muzyki, przy czym nie mam na myśli mp3. Spójrzcie na najnowszą płytę Gabriela - po zakupieniu wersji CD/LP otrzymujemy kupon umożliwiający ściągnięcie tego samego materiału w jakości studyjnej 24 bit! Genialny pomysł! Kupuję winyla, cieszę się dużą, rozkładaną okładką, od czasu do czasu "rytualnie" uruchamiam adapter i słucham płyty. Wersję cyfrową przeznaczam do "codziennego użytku", choćby i na ipodzie.

spider13 napisał(a):
Kolejnym minusem dzisiejszego masteringu jest to, że często zmienia się oryginalne brzmienie albumów. Nie po to kupuje się chyba płytę muzyka z lat 60tych żeby brzmiała jakby była nagrana dzisiaj, to jakby na wystawach pokazywać kopie XII wiecznych dokumentów zapisanych czcionką Times New Roman.


Czasami kupuje się muzykę z lat 60, żeby brzmiała jak nagrana w latach 60 ale odsłuchana we właściwych warunkach. Członkowie The Beatles po wydaniu składanki SACD wspominali w wywiadach, że właśnie tak ich muzyka brzmiała w studio gdy ją tworzyli, jednak ówczesne możliwości techniczne nie pozwalały na przeniesienie pełnej jakości "pod strzechy".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz kwi 08, 2010 11:09 pm 
Offline
Duke
Duke
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 08, 2007 10:03 pm
Posty: 346
Lokalizacja: Poznań
dalton napisał(a):
Problem z CD nie leży w formacie jako takim, ale w jakości dzisiejszych masteringów.

Przeczytałem dzisiaj w artykule z pewnego czasopisma, że człowiek odbiera dźwięki do 20 kHz, a CD oferuje dźwięk o częstotliwości 44,1 kHz (DVD-Audio 96 kHz). Dynamika w zapisie CD sięga 86 dB, gdzie człowiek jest w stanie usłyszeć od 100-120 dB.Na jednym z forów wyczytałem, że podobno najczęściej na CD stosuje się zapis jedynie 5-15 dB, a 30 dB na muzykę klasyczną, czyli w niewielkim stopniu wykorzystując możliwości oferowane przez krążek. Prawdopodobnie tutaj przewagę w brzmieniu (albo raczej wykorzystaniu możliwości) może mieć vinyl.
Jako, że nie znam się na tych sprawach to proszę o konstruktywną poprawę w razie rażących błędów ;)

Wracając do problemu "loudness war" polecam tą stronę:
http://www.dr.loudness-war.info/
jest to baza albumów, przedstawiająca ich zakres dynamiki (średni, największy, najmniejszy, pojedynczych utworów). W jej tworzeniu uczestniczą wszyscy, wystarczy wkleić opis i log z programu mierzącego poziom dynamiki z plików po zgraniu ich bezstratnie z CD (obsługuje również mp3, zainteresowanym mogę przesłać na maila, zajmuje mało miejsca).
Oczywiście bazą nie można się nią do końca sugerować ale może być pomocna kiedy przed kupnem płyty chcemy porównać dynamikę na wydaniu oryginalnym i remasterze. Tak np. poziom dynamiki we wspomniany wcześniej przeze mnie Whitesnake - 1987 wynosi 12, w remasterze zaledwie 6.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz kwi 08, 2010 11:50 pm 
Offline
Squonk
Squonk
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 05, 2005 7:26 pm
Posty: 241
Lokalizacja: Toruń
spider13 napisał(a):
Przeczytałem dzisiaj w artykule z pewnego czasopisma, że człowiek odbiera dźwięki do 20 kHz, a CD oferuje dźwięk o częstotliwości 44,1 kHz (DVD-Audio 96 kHz). Dynamika w zapisie CD sięga 86 dB, gdzie człowiek jest w stanie usłyszeć od 100-120 dB.Na jednym z forów wyczytałem, że podobno najczęściej na CD stosuje się zapis jedynie 5-15 dB, a 30 dB na muzykę klasyczną, czyli w niewielkim stopniu wykorzystując możliwości oferowane przez krążek. Prawdopodobnie tutaj przewagę w brzmieniu (albo raczej wykorzystaniu możliwości) może mieć vinyl.
Jako, że nie znam się na tych sprawach to proszę o konstruktywną poprawę w razie rażących błędów ;)


Na życzenie :)

To, że człowiek odbiera dźwięki do 20 kHz to prawda, lecz błędem jest mówienie, że CD oferuje częstotliwości do 44,1. Za doborem tych 44 kHz stoi twierdzenie Shannona-Nyquista, które mówi, że z sygnału dyskretnego (CD) możemy odtworzyć oryginalny sygnał ciągły (dźwięk) bez zakłamań, pod warunkiem, że oryginalny sygnał był próbkowany z czestotliwością co najmniej 2 razy większą niż najwyższa częstotliwość w jego widmie.
Jeśli zatem chcemy zapisać na CD sygnał w taki sposób, aby możliwe było jego wierne odtworzenie w całym zakresie ludzkiego słuchu (0-20kHz), to częstotliwość próbkowania musi wynieść co najmniej 40kHz. Ale odtwarzamy tylko do 20.

Dynamika CD to 96 dB, nie 86. To w zupełności wystarcza. Problem loudness war polega właśnie na tym, że producenci nie wykorzystują w pełni możliwości formatu. Ale nie znaczy to, że format jest zły.
A dynamika winyla to maksymalnie 70 dB.

Stronę http://www.dr.loudness-war.info/ znam i polecam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn lip 05, 2010 7:59 pm 
Offline
Duke
Duke
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 08, 2007 10:03 pm
Posty: 346
Lokalizacja: Poznań
Ciekawy artykuł na powyższy temat z Guardiana: http://www.guardian.co.uk/technology/20 ... /pop.music

Słuchają min. ostatniej płyty Ozzy'ego wydaje się, że skoro większość nowych wydawnictw brzmi jak cegły, wytwórnie będą się teraz prześcigały w jak największym zniekształcaniu albumów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pt lip 16, 2010 11:50 am 
Offline
Slipperman
Slipperman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 02, 2010 12:37 pm
Posty: 55
Ostatnimi czasy miałem okazję przesłuchać nowego re-mastera albumu 'Duke' z 2007 roku. Przyznam, że nowo remasterowana wersja w ogóle nie przypadła mi do gustu już na samym początku. Gdy Behind The Lines 'zbyt głośny' zmierzał ku końcowi czekałem z niecierpliwością na Duchess - jeden z moich ulubionych kawałów. Jakie było moje zachwycenie gdy usłyszałem pierwsze takty...Brzmiały 'jaśniej' i posiadały jakby więcej przestrzeni, ale w momencie gdy utwór 'nabrał 'obrotów' stopniowo dźwięki zaczęły się zlewać (gitara z syntezatorem) a przez wszystko przebijał się wokal Phil'a. Gdy chciałem odsłuchać głośniej, całość zlewała się w jedną wielką mieszankę a bas stawał nieznośny, czego nie zauważyłem w posiadanych przeze mnie albumach z lat 80-tych.

Zrzuciłem tracki na laptopa i przeskanowałem spektrum. Duke 2007, to zupełnie inny utwór od tego, którego znam. Sami oceńcie spektrum:

Genesis - Duke, TOGP-15014, SACD/HYBRID CD, 2007

Obrazek

Zszokowany byłem. Tym bardziej, że było to japońskie wydanie tzw. SACD/HYBRID CD Mini LP. Szata graficzna okładki oraz całość bardzo ładnie ustrojona. Osadzone na stałe OBI oraz twardy karton dawały odczucie , że album faktycznie ma coś z winyla. Tutaj znajduje się sampel nagrania Duchess z 2007 roku z tego albumu....

Chwilę później niezadowolony i 'poszkodowany' re-masterem odtworzyłem pierwszą lepszą wersję albumu Duke, jaki wyjąłem ze swojej półki. Było to wydanie Atlantic'a, które było dostępne na rynku amerykańskim jeszcze przed oficjalnym własnym wydaniem WEA. Album został wytłoczony przez JVC Japan i posiada mastering w wykonaniu Barrego Diamenta.

Genesis - Duke, Atlantic, 16014-1, Made in Japan (~1986/87)

Obrazek

Tutaj znajduje się sampel Duchess z wydania Atlantic, o którym mowa.

Dobrze, że nie kupiłem tego Mini LP. Pozostanę przy swoich 'starociach'!
Sama nazwa staje się haczykiem dla kupującego, jednak zawartość krążka pozostawia wiele do życzenia. Moim zdaniem 'Nowy Duke" nie ma nic wspólnego z oryginałem i szkoda wydawać na niego pieniędzy, lepiej kupić używany oryginalny album z lat 80-tych, który często można znaleźć tanio w bardzo dobrej kondycji. Zjawisko loudness jest już chyba na stałe zakorzenione w studiach nagrań.

Dodam jeszcze tylko, że poźniej odsłuchałem wydania Virgin (Nimbus pressing) i przyznam, że ta najbardziej przypadła mi do gustu.

Porównania dokonywałem na słuchawkach wieczorem, gdzie moje zmysły były bardzo 'uczulone' na wszelkiego rodzaju zmiany dźwięku.

Pozdrawiam.

_________________
http://collinsoncds.wordpress.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: So lut 05, 2011 12:20 am 
Offline
Carpet Crawler
Carpet Crawler

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 11:50 pm
Posty: 1
Moim zdaniem suche zestawianie dynamiki płyty jest bez sensu. Jaka jest dynamika w danym utworze zależy od jego charakteru. Są utwory takie jak np. Dire Straits Private investigation gdzie są kawałki ciche i kawałki głośne, ale większość utworów ma podobną głośność przez cały czas.
Moim zdaniem głośność utworów na płycie powinna być właśnie tak dobrana żeby wszystkie utwory miały podobny poziom.
Nie dawno kupiłem płytę Genesis i zauważyłem że pierwszy utwór (Mama) jest nagrany ciszej od pozostałych. Według mnie jest to wada, gdyż ustawiam sobie głośność na pierwszym utworze tak żeby mi pasowało, a za dwa utwory jest za głośno i jestem zmuszony ściszyć.
Muzyki klasycznej to w ogóle nie da się słuchać bez pilota w ręce. W partiach cichych - np. jakieś dzwoneczki - ustawiam głośność tak żebym słyszał, później jest partia głośna i tak ryczy że ja nawet metalu nie słucham tak głośno, a gdybym nie ściszył to sąsiedzi by mnie zabili chyba. To jest niestety wada klasycznych instrumentów - niezbalansowana głośność - skrzypce nie zagrają tak głośno jak trąba i dlatego tylu skrzypków jest w orkiestrze. W instrumentach elektrycznych można swobodnie ustawić głośność - niezależnie od konstrukcji instrumentu.
Jeśli chodzi o stare płyty CD (z lat 80-tych) to są one po prostu nagrane znacznie ciszej od współczesnych - co wcale nie znaczy że mają większą dynamikę - a powiedziałbym nawet że jest odwrotnie - skoro dochodzą one maksymalnie do 70% głośności płyty CD to z definicji nie wykorzystują całego potencjału dynamiki płyty CD a jedynie 70% tego potencjału.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Śr lut 09, 2011 11:08 pm 
Offline
Squonk
Squonk
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 05, 2005 7:26 pm
Posty: 241
Lokalizacja: Toruń
Mylisz dynamikę z głośnością. Weźmy konkretne przykłady. Z jednej strony utwór z lat '80 - In The Air Tonight Phila Collinsa, z drugiej Black Math zespołu Whites Stipes.
W pierwszym wskaźnik wysterowania oscyluje pomiędzy -10 dB a -30 db (0 dB oznacza maksymalny poziom możliwy do uzyskania na płycie CD), co daje dynamikę ~20 dB.
Przy Black Math wskaźniki latają między 0 dB a -8 dB. Jest głośniej, ale dynamika jest mniejsza.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: So mar 05, 2011 9:19 pm 
Offline
Lurker
Lurker

Dołączył(a): Wt wrz 14, 2010 10:21 am
Posty: 11
Wygląda na to, że problem który poruszyliście dotyczy też płyt Petera.

http://www.dr.loudness-war.info/index.p ... rch_album=
Zobaczcie na dynamikę utworów w albumach 1-4 z lat 80. i porównajcie ją z dynamiką remasterów z 2002 roku :x

Zaczynam polować na stare holenderskie płytki...

Znalazłem też genesisowy wątek: http://progrockreviews.blogspot.com/201 ... -prog.html


Ostatnio edytowano N mar 06, 2011 1:41 pm przez timmy, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N mar 06, 2011 8:36 am 
Offline
Slipperman
Slipperman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 02, 2010 12:37 pm
Posty: 55
Wspołczesne wydania nastawione sa na czysty zysk wynikajacy z dzialan marketingowych. Producenci nie zwracaja uwagi na jakosc wykonania, ba masteringu. Jezeli gra glosno, to znaczy, ze sie dobrze sprzeda! Wydania albumow z lat 80-tych - nie mam na mysli tych pierszych, byly bardziej dopracowywane chodzby ze wzgledu na rosnaca popularnosc formatu CD. Na poczatku lat 80 spoloeczenstwo bylo przyzwyczajone do dzwieku analogowego. To tak jak przyzywczaic kogos do czestego jedzenia slodyczy. Gdy pojawil sie Compact Disc ludzie nie bardzo byli przekonani do czegos 'nowego'. Wowczas starano sie odtworzyc brzmienie winylowe i tworzono bardziej dynamiczne produkcje, ktore bardzo szybko zostaly zaakceptowane przez spoleczenstwo.

Od poczacztku lat 90-tych wydawnictwa coraz czesciej zaczely wyciagac rece po wieksze zyski. Zaczeto stosowac techniki zwiekszania dynamiki, az w koncu w dzisiejszych czasach mamy do czynieniena z tzw. zjawiskiem 'loudness'.

_________________
http://collinsoncds.wordpress.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N mar 13, 2011 7:01 pm 
Offline
Duke
Duke
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lis 08, 2007 10:03 pm
Posty: 346
Lokalizacja: Poznań
timmy napisał(a):
Zobaczcie na dynamikę utworów w albumach 1-4 z lat 80. i porównajcie ją z dynamiką remasterów z 2002 roku :x

Jeśli chodzi o remastery płyt Petera to naprawdę nie jest źle. Na pewno wypadają lepiej od remasterów pierwszych płyt Hackett'a, czy "A Curious Feeling" Banksa. Spośród płyt członków Genesis zdecydowanie najgorszą jakością dźwięku mogą "poszczycić" się wszystkie płyty Raya, "UP" Petera czy "Going Back" Phila.

Usłyszałem ostatnio ciekawe zdanie, że rozwój techniki przyniósł nam głównie rozwój tandety. Jeśli chodzi o muzykę to trudno się z tym nie zgodzić. Przykładowo debiut Wolfmother z 2004 r., zespołu czerpiącemu garściami z Led Zeppelin, brzmi w porównaniu z Led Zeppelin I z 1969 r. jakby był nagrany na amatorskim i tanim sprzęcie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL