Strona główna  
  Dyskografia  
  Indeks  
  Teksty  
  Biografie  
  Artykuły  
  Rozrywka  
  Ankiety  
  Fani  
  Linki  
  Strony oficjalne  
Kolonia Ślizgaczy - (The Colony Of Slippermen)
 
Autor tekstu:  Peter Gabriel
Autor tłumaczenia:  Wydawnictwo Rockserwis
 
PRZYBYCIE

Rael:

Błądziłem samotny jak chmura,
aż przyszedłem na tą brudną ulicę.
Nigdy nie widziałem dziwniejszego tłumu;
Oślizłe stworzenia na skrzypiących stopach.

Bezustannie kroczące,
obejmujące się nonszalancko,
całe ociekające śliną.
A jeden, stojący naprzeciw mnie,
rusza się, by powiedzieć "cześć"

Jego skóra jest pokryta śliskimi grudkami.
Usta prześlizgują się przez podbródek.
Skręcone członki przypominające gumowe węże.
Powiewają w słowach powitania: "Przyłącz się do nas".

Mój uścisk musi go cisnąć,
bo jego dłoń wyślizguje się z mojej
Moje nadzieje są na wyczerpaniu,
a jego usta cały czas się uśmiechają.

Ślizgacz:

"My też, tak jak ty, zaznaliśmy miłości.
Więc nie bądź taki zdziwiony tym, co widzisz.
Jesteś w gruncie rzeczy taki sam,
jakiego mnie widzisz".

Rael:

Ja, taki jak ty? Jak to coś!

Ślizgacz:

"Lepiej przypatrz się synu, twój wyrok dopiero się zaczął.
Lepiej biegnij i dołącz do twego brata Johna"

WIZYTA U DOKTORA

Ślizgacz:

Jesteś w kolonii ślizgaczy
Tutaj nie ma: kto? dlaczego? co? ani kiedy?
Uciekaj, jeśli się boisz spotkania z doktorem Dyperem.
Nawróconym snajperem - on urwie ci twoją wycieraczkę.

Rael:

John i ja jesteśmy gotowi stanąć przed doktorem i jego marmurowym stołem

Doktor:

Zrozum Rael, to jest koniec twojego ogona.

Rael:

"Nie przeciągaj, utnij kutaska!
Patrzę jak odlicza tyknięcia zegara...

KRUK

Wkłada numerek do rury
Żółtego, plastikowego cacka
Które mówi: "Choćby cię swędziały palce,
Będziesz bezpieczny w naszej klatce."

Nagle z nieba zlatuje czarna chmura
Jest to ogromny czarny ptak, który lata daleko i wysoko

Kruk przynosi ciemności i noc
Leci prosto na dół, napędza mi stracha,
Bierze rurę z moich rąk
Ludzie, muszę sprawdzić gdzie wyląduje.
Rael woła Johna aby z nim poszedł.

"Posłuchaj John, muszę uciekać
Potrzebuję cię teraz, chodź ze mną!"

On mówi do mnie

John:

"Czy nie widzisz
Tam dokąd on leci jest tylko niebezpieczeństwo.

Zostaliśmy przecież wyleczeni
A ty chyba na nowo zwariowałeś z tym gadaniem.
Nie będę ryzykował swego skarbu,
Który będę nosił niedbale zawieszony"

Rael:

Odchodzi i znowu mnie zostawia
Nigdy go chyba nie zrozumiem.
Miałem nadzieję, że choć trochę się zainteresuje

Jestem w agonii śliskiego bólu
Modlę się, by mój pojazd wytrzymał.
Lot trwa, szybkość jest przerażająca,
Wszystko miga mi przed oczami.
Ptak wlatuje ze mną do podziemnego przejścia,
Nie zwalnia tempa, choć tunel się zwęża.
Kiedy się kończy,
Dostrzegam rurę i w tym momencie ptak mnie puszcza.
Jestem na wysokim brzegu rzeki, zbyt stromym, by po nim zejść.
Widzę, jak kruk uderza w wodę
I zaraz potem odlatuje w dal.
 
  Menu        <         >        Oryginał       Całe wydawnictwo